Bittersweet Festival przyciąga w tym roku tłumy, ale wraz z dużą frekwencją pojawiły się również głosy krytyki. W mediach społecznościowych uczestnicy publikują nagrania pokazujące kolejki, tłok oraz problemy z poruszaniem się po terenie poznańskiej Cytadeli. Pojawiają się też pytania o liczbę toalet, sprawność punktów gastronomicznych oraz bezpieczeństwo w przypadku konieczności szybkiej ewakuacji. Teraz głos w sprawie zabrał rzecznik prasowy festiwalu.
O komentarz w sprawie pojawiających się zarzutów, Wirtualna Polska poprosiła rzecznika prasowego festiwalu, Szymona Liedtke. Jak zaznaczył, organizatorzy śledzą reakcje publiczności i starają się reagować jeszcze podczas trwania imprezy. - Widzimy, co dzieje się w sieci. I chcemy powiedzieć wprost: słyszymy was, drogie uczestniczki i uczestnicy. To nasza druga edycja. Od początku stawiamy na rozwój festiwalu i każdego dnia sprawdzamy, jak możemy robić go jeszcze lepiej. Feedback jest dla nas ważną częścią tego procesu, dlatego reagujemy na bieżąco i wprowadzamy konkretne usprawnienia już w trakcie wydarzenia - podkreślono.
Według przedstawiciela organizatorów po pierwszym dniu zwiększono liczbę stewardów odpowiedzialnych za pomoc uczestnikom. Dodano również kolejne oznaczenia, które mają ułatwić orientację na terenie wydarzenia. Zwiększona została także liczba toalet, a organizatorzy podjęli działania mające zachęcić publiczność do korzystania z mniej obleganych części festiwalu.
Jednym z problemów, na który zwracali uwagę uczestnicy, były również wysokie temperatury. W związku z upałem zmieniono zasady dotyczące wnoszenia wody. - Reagujemy też na upał i dzisiaj można wejść z dwiema butelkami wody o pojemności 0,5 litra, które bezpłatnie można napełnić w dostępnych na terenie festiwalu punktach z wodą pitną - dodał rzecznik festiwalu.
Rzecznik przekonuje, że analiza tego, co dzieje się podczas wydarzenia, nie została odłożona na czas po jego zakończeniu. Organizatorzy mają na bieżąco obserwować zarówno sytuację na terenie Cytadeli, jak i komentarze uczestników w internecie. - Nie czekamy na koniec festiwalu, żeby wyciągać wnioski. Robimy to na bieżąco i każdego dnia, co przynosi wymierne rezultaty. Obserwujemy komentarze uczestników, którzy piszą: "szybko odrobiona lekcja". Warto podkreślić, że są to już opinie z drugiego dnia, kiedy odnotowaliśmy jeszcze większy ruch na terenie festiwalu - podkreślono.
Duża frekwencja jest dla organizatorów jednocześnie sukcesem i wyzwaniem. Tegoroczna edycja została wyprzedana, co pokazuje rosnące zainteresowanie wydarzeniem, ale oznacza również konieczność zapewnienia odpowiedniej infrastruktury i bezpieczeństwa większej liczbie osób. - Sold out to wyzwanie, ale też dowód na to, że robimy coś, na co jest prawdziwy apetyt uczestników. Z roku na rok podnosimy poziom artystyczny i to widać. (...) Festiwalowicze doceniają line-up, wydarzenia towarzyszące i cały nostalgiczny klimat festiwalu. Jesteśmy z tego dumni. Ale równie odpowiedzialni - podkreślił Szymon Liedtke.
W kwestii bezpieczeństwa nie ma kompromisów i nigdy nie będzie. Współpracujemy z szeregiem służb państwowych i miejskich, wspólnie dbając o to, by każdy wrócił do domu bezpiecznie - z mnóstwem pozytywnych wrażeń
- przekazał Wirtualnej Polsce.
Ekspertka bez litości dla stylizacji Marty Nawrockiej. "Sprawdziłaby się podczas przygotowywania niedzielnego obiadu"
Pawlikowska nie wierzy w badania i nie bierze leków. Lekarze grzmią: Brak kompetencji, zero zahamowań
Nie żyje Joanna Rawik. Wybitna artystka była legendą polskiej estrady
Brytyjka weszła do sklepu w Polsce i przeżyła zaskoczenie. "Koszmar"
Niebezpieczny upadek Skolima na koncercie. Jest oświadczenie w tej sprawie
Wieniawa i Bocelli zaśpiewali na jednej scenie. Wiemy, jak poradziła sobie artystka. "Nie dała się zbić z tropu"
Zalali Wieniawę komentarzami. Jednogłośnie ocenili jej występ z Bocellim
Brzoska traci cierpliwość. "Nie zamierzam tego więcej ignorować"
Bruce Willis pojawił się na ślubie córki. Nowe zdjęcie poruszyło fanów aktora