W 2025 roku książę William i księżna Kate zdecydowali się na wielką zmianę w życiu. Para opuściła dotychczasową posiadłość Adelaide Cottage i przeniosła się do nowej rezydencji położonej w parku Windsor - Forest Lodge. To właśnie tu książę i księżna Walii wraz z dziećmi: 12-letnim Georg'em, 10-letnią Charlotte i siedmioletnim Louisem chcą zbudować swój "dom na zawsze", gdzie mają mieszkać także po objęciu korony. Nowa rezydencja składa się z ośmiu sypialni, sześciu łazienek i przestrzennego holu, który prowadzi do dużego salonu. Liczący ponad 60 ha teren został otoczony specjalnym kordonem bezpieczeństwa, co nie do końca spodobało się nowym sąsiadom pary.
Teren wokół nowej posiadłości księcia Williama i księżnej Kate na podstawie ustawy o poważnej przestępczości zorganizowanej i policji (SOCPA) z 2005 roku został objęty ochroną. Wpłynęło to na życie okolicznych mieszkańców, którzy nagle zostali zmuszeni do zmiany swoich przyzwyczajeń. Wokół rezydencji zainstalowano kamery monitoringu i posadzono drzewa, które mają zapewnić rodzinie maksimum prywatności. Pojawiły się także znaki z "zakazem wstępu". Na tym nie koniec, bo brytyjskie Ministerstwo Spraw Wewnętrznych wyznaczyło ok. 150 akrów wokół posiadłości, gdzie wstęp mają tylko upoważnione do tego osoby, co ma zapewnić książęcej parze i ich dzieciom bezpieczeństwo.
Pod koniec września weszło w życie rozporządzenie wprowadzone przez ministra bezpieczeństwa Dana Jarvisa, które daje policji prawo natychmiastowego aresztowania osoby, jeśli znajdzie się w "zakazanej strefie". Restrykcje objęły także pobliski parking i Cranbourne Gate. Lokalsi są bardzo niezadowoleni z tych zmian. Osoby, które mieszkały w okolicy, za opłatę 110 funtów rocznie mogły wcześniej swobodnie korzystać z parku, ale teraz jest to niemożliwe, co znacząco wpłynęło na ich codzienne nawyki.
Sąsiedzi księcia Williama i księżnej Kate krytykują nadmierny kordon bezpieczeństwa, jaki stworzono wokół posiadłości. W rozmowie z portalem The Mail on Sunday podkreślili, że są załamani wpływem, jaki na ich życie wywarła bariera otaczająca nowy dom książęcej pary. "Mieszkamy tutaj od 20 lat i było cudownie. Rozumiemy, że potrzebują prywatności, ale to wielka szkoda. Jesteśmy absolutnie załamani" - podkreślił w rozmowie z portalem jeden z lokalsów, który uważa, że zastosowano nadmierne środki bezpieczeństwa. "Przyzwoicie byłoby z ich strony, jeśli podarowaliby butelkę wina w ramach przeprosin" - dodała kolejna osoba mieszkająca w okolicy. Z kolei w rozmowie z "The Sun" jedna z mieszkanek wspomniała o konieczności zmiany codziennych przyzwyczajeń. "Wielu z nas spaceruje tutaj z psami od 20 lat, więc usłyszeć, że już nie możemy tego robić, to jak policzek w twarz. Co roku płacimy na utrzymanie parku, ale nie będziemy już mogli korzystać z jego części. Teraz będę musiała wsiąść do samochodu i pojechać dalej, żeby wyprowadzić psa na spacer" - podkreśliła.
Marcin Rogacewicz padł na kolana przed Agnieszką Kaczorowską. "Powiedziałam tak"
Kubicka planuje wymianę implantów. Gojdź zareagował na jej obawy. Tak porównał Polskę i USA
Tak wygląda dom Wiśniewskich. Gwiazdor pochwalił się zdjęciem z budowy
James Van Der Beek nie żyje. Aktor "Jeziora marzeń" miał 48 lat
Widzowie zagotowali się po odcinku "Familiady". TVP wydała oświadczenie
Miszczak stwierdził, że Doda nie ma "krzty lojalności". Ta mu dosadnie odpowiedziała
Olga Frycz urodziła! Zdradziła imię malucha
Rozenek tak urządziła biuro w nowej willi. W takiej przestrzeni aż chce się pracować
Andrzej z Plutycz podjął już decyzję. Szykuje się nowa inwestycja