Angielski Nawrockiego pod lupą eksperta. Katastrofy nie było, ale pojawił się problem

Prezydent Karol Nawrocki przemówił w języku angielskim podczas szczytu Bukaresztańskiej Dziewiątki. W rozmowie z Plotkiem jego umiejętności lingwistyczne ocenił anglista Dariusz Głaz.
Karol Nawrocki
Fot. YouTube/@prezydent

Prezydent Polski pojawił się w Bukareszcie, gdzie wziął udział w szczycie Bukaresztańskiej Dziewiątki. Karol Nawrocki podczas wydarzenia wygłosił przemówienie w języku angielskim. Opowiedział o początkach stworzonej w 2015 roku grupy, do której należą: Bułgaria, Czechy, Estonia, Litwa, Łotwa, Polska, Rumunia, Słowacja oraz Węgry. Wspomniał również o rosyjskiej agresji na Ukrainę, która stanowi zagrożenie dla bezpieczeństwa zarówno w Polsce, jak i w NATO. Wystąpienia Nawrockiego wysłuchał anglista Dariusz Głaz, który działa w sieci jako "pan od angielskiego". Jak ocenił umiejętności językowe prezydenta? 

Zobacz wideo Krytykowanie Marty Nawrockiej za poziom znajomości angielskiego jest poniżej pasa

Ekspert ocenił język angielski Karola Nawrockiego. To powiedział o akcencie prezydenta

Dariusz Głaz w rozmowie z Plotkiem zaznaczył, że jeśli chodzi o treść wypowiedzi Karola Nawrockiego, nie widzi błędów. - Jeśli chodzi o gramatykę i treść, nie widzę tu żadnej językowej katastrofy. Wypowiedź była raczej poprawna, dyplomatyczna i komunikacyjnie zrozumiała - ocenił. - Dużo większy problem był z wymową, akcentowaniem i płynnością. Słychać mocny polski akcent, nienaturalny rytm i trudność z częścią bardziej specjalistycznych słów - stwierdził anglista. - Nie nazwałbym tego kompromitacją, bo sens był zrozumiały. Natomiast przy przygotowanym wystąpieniu na takim poziomie wymowa powinna być lepiej dopracowana - podsumował Głaz. 

 

Karol Nawrocki zaliczył językową wpadkę. Chodziło o angielską nazwę Polski 

W marcu tego roku Karol Nawrocki miał okazję odwiedzić zakład Lockheed Martin Aeronautics w Teksasie. Polska kupuje tam 32 samoloty bojowe F-35A, które będą stacjonować w 32. Bazie Lotnictwa Taktycznego w Łasku. Prezydent miał okazję przyjrzeć się maszynom z bliska, a jedną z nich nawet podpisał. Relacja z tego wydarzenia pojawiła się na profilu głowy państwa w serwisie X. Gdy się przyjrzymy, dostrzeżemy błąd, który popełnił Nawrocki. Zamiast "Poland" napisał "Polend". Internauci nie kryli rozbawienia. Niektórzy tłumaczyli polityka, twierdząc, iż zapisuje on "a" podobnie do "e".

Więcej o: