Prawniczka Cassie komentuje oświadczenie Diddy'ego

Świat na chwilę stanął w miejscu, gdy CNN wypuściło filmik, na którym raper Diddy znęcał się nad swoją ówczesną dziewczyną, Cassie. Muzyk nagrał filmik z przeprosinami. Teraz odpowiedziała na niego prawniczka piosenkarki.

17 maja CNN wypuściło materiał filmowy pochodzący z jednego z hoteli w Los Angeles, nagrany w 2016 roku. Widać na nim rapera Diddy'ego, który ma miliony fanów na całym świecie, dosłownie katującego swoją wieloletnią dziewczynę, Cassie, która zdecydowała się od niego odejść dopiero dwa lata później, bo w 2018 roku. Na odpowiedź rapera nie trzeba było długo czekać. Diddy nagrał filmik, w którym odniósł się do całej sprawy.

Zobacz wideo Goździalska została pobita w samolocie. Co zrobiła ze sprawą? "Nadal słabo widzę"

Prawniczka Cassie odpowiada na filmik Diddy'ego. Nie ma dla niego litości

Raper, który chce ratować swój wizerunek, mówił w swoim Instagramowym nagraniu o tym, że "bardzo trudno jest wspominać najciemniejsze chwile w życiu, ale czasami trzeba to zrobić". Więcej zdjęć Diddy'ego i Cassie znajdziecie w naszej galerii na górze strony.

Byłem spie******y. Sięgnąłem dna. Ale nie szukam żadnych wymówek. Moje zachowanie w tym filmie jest niewybaczalne. Biorę pełną odpowiedzialność za swoje czyny w tym filmie. Byłem wtedy zniesmaczony tym, co zrobiłem. Teraz jestem zniesmaczony. Poszedłem i szukałem profesjonalnej pomocy. Musiałem iść na terapię, pójść na odwyk. Musiałem prosić Boga o jego miłosierdzie i łaskę. Bardzo mi przykro, ale z każdym dniem staram się być lepszym człowiekiem. Naprawdę nie proszę o przebaczenie. Jest mi naprawdę przykro

- kontynuował. W tym samym dniu, kiedy Diddy wstawił na Instagram swój filmik, do sprawy odniosła się prawniczka Cassie. Mecenaska przyznała, że słowa, które wypowiadał, dotyczyły bardziej jego samego, a nie jego licznych ofiar. 

Ostatnie oświadczenie Combsa dotyczy bardziej jego samego, a nie wielu osób, które skrzywdził

- powiedziała CNN prawniczka Cassie, Meredith Firetog.

Diddy broni się na Instagramie. Sprawa jest przedawniona?

Zaraz po tym, jak CNN opublikowało film z pobicia Cassie, do sprawy odniosło się biuro prokuratora okręgowego hrabstwa Los Angeles. W oświadczeniu była mowa o tym, że "jeśli przedstawione zachowanie miało miejsce w 2016 roku, niestety nie moglibyśmy postawić zarzutów, ponieważ sprawa o napaść byłaby przeterminowana". Oznacza to w praktyce, że Diddy nie zostałby postawiony przed sądem za ten czyn. Na jaw wyszło jednak przy okazji, że raper ma jeszcze pięć innych podobnych pozwów cywilnych złożonych w Nowym Jorku od jesieni ubiegłego roku, oskarżających go o napaść na tle seksualnym, handel ludźmi w celach seksualnych i inną działalność przestępczą. Muzyk się nie przyznaje. Zobacz więcej: Diddy oskarżony o kolejny obrzydliwy czyn. Chce oddalenia pozwu.

Myślicie, że Diddy jednak wyciągnie ze swojego brutalnego czynu jakieś konsekwencje?
Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.