Nie do wiary, jakie wykształcenie ma Jerzy Owsiak. Musiał powtarzać rok

Jerzy Owsiak dziś kojarzony jest głównie z pomocą i wielkimi finałami WOŚP. W młodości bliżej mu jednak było do świata alternatywnej kultury niż obecnej kariery.
Owsiak o swoich szkolnych latach mówi bez upiększeń. Przyznaje, że musiał powtarzać rok
KAPIF

Postać Jerzego Owsiaka w zimę każdego roku wraca do mediów wraz z przygotowaniami do Finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Choć dziś kojarzony jest głównie jako twórca jednej z największych inicjatyw charytatywnych w Polsce, jego droga do tego miejsca była pełna zaskakujących zdarzeń. 

Zobacz wideo Hołownia odniósł się do hejtu na Owsiaka. "Wielu ludziom odbija"

Jerzy Owsiak musiał powtarzać rok. Mówi wprost o czasach młodości

Owsiak przyszedł na świat w Gdańsku, jednak dzieciństwo i młodość spędził już w Warszawie, dokąd przeprowadził się z rodziną jako ośmiolatek. Edukację kontynuował w liceum ekonomicznym, choć - jak sam po latach przyznawał - szkolna rutyna nigdy nie była jego priorytetem. Zdecydowanie bardziej pociągała go kultura, muzyka i artystyczna wolność. - Byłem królem prywatek, ale się słabo uczyłem - wyznał w rozmowie z Magdą Mołek

Jak opowiadał później, okres szkoły średniej był dla niego trudny właśnie ze względu na brak zainteresowania nauką. "Kiedy po podstawówce poszedłem do szkoły średniej, tam już szło mi jak po grudzie, bo interesowałem się wszystkim, tylko nie nauką (...). Powtarzałem jeden rok, ale jakoś szkołę skończyłem" - wyjawił na łamach "Vivy!". Po odbyciu obowiązkowej służby wojskowej coraz mocniej zaczęły wciągać go media - dziennikarstwo stało się ważną częścią jego zawodowej tożsamości. Pojawiał się na antenach radiowych i telewizyjnych, m.in. w TVP2 czy Programie Trzecim Polskiego Radia. W 1993 roku zainicjował działalność Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy.

Agata Młynarska po latach wspomina pierwszy Finał WOŚP. Panowały rekordowo niskie temperatury 

Niewiele osób pamięta, że pierwszy Finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy współprowadziła Agata Młynarska, która po latach powróciła wspomnieniami do pamiętnego okresu. "Tamtego dnia w Polsce było -17 stopni, po finale forsa leżała w studio, na podłodze, strażnicy pomagali nam ją zmiatać do wielkich worków. Szczęście mieszało się z niedowierzaniem. Czułam, że od tej chwili telewizja nigdy już nie będzie taka sama, że zakręciliśmy machinę dobra, której nikt i nic nie zatrzyma. Każda i każdy z was jest jej trybem. Tamtą noc wspominam do dziś jako noc cudów. Radocha i łzy. Tak jest do dziś! Daliśmy radę, co?! 30 lat - zawsze do jednej bramki razem! No to lecimy! I będziemy świętować" - wyznała po latach na Instagramie. 

Więcej o: