Choć Adam Woronowicz w polskich produkcjach często odgrywa role czarnych charakterów, szybko zaskarbił sobie sympatię widzów. Ci z zapartym tchem śledzili losy bezwzględnego doktora Jana Artmana w "Diagnozie", a konserwatywny Dariusz Wasiak w polskiej wersji "The Office" rozbawia ich do łez. Niewielu jednak wie, że ceniony aktor w przeszłości mógł wybrać zupełnie inną drogę niż ta, która doprowadziła go na ekrany.
Adam Woronowicz nie może dziś narzekać na brak pracy. Aktora można zobaczyć w najważniejszych polskich produkcjach ostatnich lat. Jeśli chodzi o gatunkowość przydzielanych mu ról, jest niezwykle elastyczny. Potrafi bezbłędnie wcielić się w czarny charakter ("Diagnoza"), w powściągliwego, acz niezwykle zabawnego Tadeusza w cyklu "Teściowie", a nawet zagrać Jerzego Popiełuszkę w filmie "Popiełuszko. Wolność jest w nas". Ostatnia z ról jest dla niego szczególnie ważna nie tylko ze względu na fakt, że dzięki niej zyskał popularność. Aktor w trakcie wywiadów wielokrotnie zaznaczał, że jest głęboko wierzący, jednak w czasie studiów zmierzył się z kryzysem. "Zabrałem ze sobą do Warszawy krzyż i obrazek Matki Bożej Częstochowskiej. Powiesiłem je sobie nad łóżkiem. Pamiętam taki wieczór, że spojrzałem na krzyż i zacząłem płakać" - wyznał w wywiadzie dla "Frondy". W rozmowie z portalem Aleteia wyznał, że dzięki roli, która przybliżyła go do życiorysu Popiełuszki, zmienił swoje dotychczasowe spojrzenie na kapłaństwo. "Dziś są najbardziej atakowani, wyśmiewani, są odrzuceni. Ale bardzo potrzebują naszej modlitwy, wsparcia" - mówił. Nie ukrywa też, że do Popiełuszki często wznosi modlitwy. "Bardzo często go o coś proszę. Jerzy jest bardzo skutecznym orędownikiem, jeśli chodzi o pomoc w znalezieniu pracy" - podsumował.
PRZECZYTAJ TEŻ: Wszystko na publicznym widoku. Zakochany Zamachowski wymienia czułości z Muskałą
Rodzina Adama Woronowicza była bardzo religijna. Już jako dziecko służył do mszy jako ministrant. W pewnym momencie zaczęto go nawet przekonywać, aby został księdzem. "Był czas, kiedy myślałem, że faktycznie nim zostanę. To normalne, gdy wychowujesz się w takim środowisku. Co niedzielę wkładało się odświętne ubranie, bardzo tego przebierania nie lubiłem, i szło do kościoła. Byłem ministrantem jak większość kolegów. Część służyła w kościele, a część w cerkwi św. Mikołaja Cudotwórcy" - wspominał w rozmowie z "Twoim Stylem". Ostatecznie nie wybrał się do seminarium, za to zakochał się w aktorstwie. "Nagle podczas przedstawień teatralnych zacząłem wpatrywać się w aktorów i podziwiać ich powołanie. Pojechałem do Warszawy na 'Mistrza i Małgorzatę', podszedłem do sceny w Teatrze Współczesnym i miałem poczucie, że chcę tam tylko postać. Nic więcej! Nie chodziło o zostanie aktorem, ale o potrzebę bycia tam" - przyznał po latach. Jednak nie udało mu się uciec przed przeznaczeniem. Wkrótce poczuł, że scena go woła. "Strasznie się na początku wstydziłem tego uczucia, ale powoli uświadamiałem sobie, że muszę być aktorem".
Tak Krupińska i Karpiel-Bułecka świętują w górach. Ich dom jest bardzo klimatyczny
Sylwia Peretti ma żal do Magdy Gessler. "Zrobiła sobie cyrk z mojego życia"
Klaudia El Dursi urządziła się w wielkiej willi. Jest jak w katalogu. "Beżowe królestwo"
Ojcem Aleksandry Grabowskiej jest znany aktor. I nie chodzi tu o Andrzeja
Niecodzienne dekoracje u Kurzopków na Wielkanoc. Pomysł z serwetkami przyciąga uwagę
Tak żyje była Miss Świata. W domu wszystko jest przemyślane. Klimat nie do podrobienia
Opozda zagrała w "Świecie według Kiepskich". Tak wtedy wyglądała. Szok
Doktorowa z "Rancza" zaskoczyła wyznaniem. Tego nie wiedzieliście o serialu
Rzeźniczak odpowiedział na skandaliczne słowa hejterki. "Nie da się zapomnieć, gdy dziecko..."