Agnieszka Woźniak-Starak spędziła święta na policji. "Zostałam wezwana"

Agnieszka Woźniak-Starak opowiedziała na InstaStories o tym, jak spędziła Wielkanoc. Po pewnym incydencie musiała zeznawać na policji. Co się stało?

Agnieszka Woźniak-Starak to popularna dziennikarka, którą widzowie mogą aktualnie oglądać w roli prowadzącej "Mam talent!". Gwiazda stacji TVN od zawsze podkreślała swoją miłość do zwierząt. - Nie wyobrażam sobie bez nich życia. Z tym się chyba człowiek rodzi, a przynajmniej ja na pewno się taka urodziłam, bo moi rodzice nie mieli zwierząt, to ja namówiłam ich na pierwszego psa. A potem już poszło -  mówiła podczas rozmowy w programie "Dzień dobry TVN". Słowa Woźniak-Starak nie są rzucane na wiatr. Dziennikarka walczy o prawa zwierząt, a także interweniuje, gdy jest im potrzebna pomoc. Tak też było tym razem.

Zobacz wideo Tak Agnieszka Woźniak-Starak spędziła Wielkanoc. Złożyła zeznania na policji

Agnieszka Woźniak-Starak ratowała łanię. "Ona jest w stanie skrajnego wycieńczenia"

Agnieszka Woźniak-Starak otrzymała w Niedzielę Wielkanocną informację o niepokojącej sytuacji jednej z łań, która znajdowała się na fermie jeleniowatych w Kosewie. Od razu zainterweniowała. - Dzisiaj [31 marca - przyp. red.] dowiedziałam się, zaalarmowana przez ludzi, którzy obok mieszkają, że pod płotem leży w agonalnym stanie łania. Ona jest za mną. Pracownicy mówią, że weterynarz przyjedzie jutro, bo dzisiaj są święta - mówiła Agnieszka Woźniak-Starak na InstaStories. Prezenterka nie pozostawiła zwierzęcia na pastwę losu. Udało jej się sprowadzić na miejsce weterynarza. Ten nie miał jednak dobrych wiadomości.

Ona jest w stanie skrajnego wycieńczenia. Wychudzenia do tego stopnia, że siekacze wyjąłbym palcami z dziąseł - one się ruszają. Bardzo głęboka awitaminoza. Mogę tylko uśpić

- przekazał weterynarz, który wypowiedział się na relacji prezenterki. Na miejsce przyjechały służby. - Co się dzieje w Kosewie? Bardzo byśmy chcieli wiedzieć. Przyjechała policja, myślę, że niewiele zrobią. Pytacie, dlaczego tej łani nie można było nakarmić. Ona była w takim stanie, że nie przyjmowała już żadnych pokarmów – mówiła Agnieszka Woźniak-Starak. To nie był jednak koniec tej historii.

Agnieszka Woźniak-StarakAgnieszka Woźniak-Starak Fot. @aga_wozniak_starak / Instagram

Agnieszka Woźniak-Starak nie odpuściła. "Zgłosiłyśmy wczoraj znęcanie się nad zwierzęciem"

Prezenterka poinformowała w Poniedziałek Wielkanocny, że kontynuuje swoje działania. Złożyła zeznania. - Drugi dzień świąt spędzę, częściowo przynajmniej, na Komendzie Policji w Mrągowie. Zostałam wezwana, żeby złożyć zeznania w sprawie tego, co się wydarzyło na fermie jeleniowatych w Kosewie Górnym. My zgłosiłyśmy wczoraj [31 marca - przyp.red.] znęcanie się nad zwierzęciem, które musiało cierpieć od dłuższego czasu i nikt mu nie udzielił pomocy - mówiła na InstaStories. Skierowała też kilka słów do służb. - Dziękuję policji za to, że zajęła się tą sprawą i mam nadzieję, będzie się zajmować dalej – podsumowała. ZOBACZ TEŻ: Woźniak-Starak nie wytrzymała. Zaapelowała do Rafała Trzaskowskiego. "Czy wszystko trzeba monetyzować?"

 
Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.