Kinga Rusin rozprawia się z zarzutami, jakoby rodzice załatwili jej pracę w TVP. Zdradziła, kim byli

Kinga Rusin ma dość plotek i powtarzających co jakiś czas mitów. Dlatego powróciła do tematu swoich rodziców i dziadków, który ostatnio powrócił przez to, że jest na wojennej ścieżce z autorem Kanału Zero.

Kinga Rusin od kilku tygodni prowadzi w internecie potyczki słowne z Krzysztofem Stanowskim. To przysporzyło jej sporo nowych hejterów. "Zaczęła się moja lustracja! Trole deklarujące 'sympatię' dla PIS i Stanowskiego pytają w komentarzach na portalach i u mnie na profilach czy jestem resortowa czyli czy 'starzy' załatwili mi po znajomości pracę w tv. Nie, oni nie pytają! Oni to po prostu stwierdzają, oczywiście anonimowo, bo inaczej rozjechałabym ich na sali sądowej" - napisała na Instagramie. Jaka jest prawda? Dziennikarka prześwietliła najbliższych członków jej rodziny i zdradziła kulisy tego, jak ponad trzy dekady temu rozpoczęła się jej droga zawodowa.

Zobacz wideo Paulina Chylewska wróci do TVP?

Kinga Rusin wraca do początków pracy w TVP. Z tej okazji wspomina o rodzicach

Kinga Rusin ma dość legend o tym, jakoby jej ojciec był w Radiokomitecie, a matka we władzach TVP i to właśnie dzięki nim zaczęła w 1993 roku pracę dziennikarki. Przypomniała też swoje doświadczenie, które nie ogranicza się tylko do tego, co robiła w "Dzień dobry TVN". "Skąd oni tych bajkopisarzy biorą!? Zabolał ich ostatni wpis o tym, że przez 30 lat pracy w tv przeprowadziłam tysiące wywiadów, zrobiłam ok. 150 reportaży i materiałów dziennikarskich w Polsce i za granicą, a więc bynajmniej nie 'na kanapie'" - stwierdziła i wzięła pod lupę poszczególnych członków swojej rodziny. Podkreśliła, że do telewizji trafiła z konkursu. "Moim przywilejem było to, że po upadku komuny polskie media potrzebowały nowych, nie zbrukanych współpracą z reżimem twarzy, młodych ludzi, najlepiej ze znajomością języków obcych. Spróbowałam swoich sił w castingu. Wygrałam go, ale na ekran nie trafiłam od razu" - napisała dziennikarka i przywołała swoich rodziców. Kim był jej tata i mama?

Mój ojciec nie miał z tym nic wspólnego. Zresztą niewiele o nim wiem, bo rodzice rozstali się kiedy miałam dwa lata. Nasz kontakt, szczególnie w moim dzieciństwie, był sporadyczny. Wiem, że był przedsiębiorcą, cały czas czymś handlował i wymyślał nowe biznesy. Mama, ekonomistka, członkini Solidarności, zaczęła pracę w biurze handlu TVP w 1995 roku, dwa lata po moim ekranowym debiucie, kiedy ja już dawno byłam w Stanach. I nie, nie załatwiłam jej tej pracy

- zdradziła Kinga Rusin na Instagramie.

 

Dorobek zawodowy Kingi Rusin

Kinga Rusin cofnęła się jeszcze dalej i wspomniała nawet o dziadkach. Ci również nie ułatwili jej zawodowego startu. "Idziemy dalej z lustracją? Dziadków od strony ojca praktycznie nie znałam. W wychowaniu mnie pomagała babcia, mama mojej mamy. To ona opowiadała mi o przedwojennej Warszawie, o czasach okupacji i o bohaterstwie mojego dziadka, jej męża, Stefana Czyżewskiego, oficera AK, który zginął w czasie Powstania Warszawskiego, w czasie obrony PASTy, ratując życie żołnierza z batalionu, którym dowodził" - napisała. Przypomnijmy, że Kinga Rusin w TVP pracowała najpierw jako prezenterka oprawy dnia, a następnie również jako członkini redakcji "Teleexpressu". W czerwcu 1994 roku zamieszkała z ówczesnym mężem Tomaszem Lisem w Waszyngtonie, gdzie realizowała reportaże i materiały informacyjne dla TVP. Po powrocie do Polski w 1997 roku została prowadzącą magazyn TVN "Wizjer". W latach 2005-2020 współprowadziła "Dzień dobry TVN". Po odejściu z programu, rozstała się ze stacją TVN i od tej pory nie pojawia się na wizji. Skupia się na swojej marce kosmetycznej i dużo podróżuje po świecie.

Kinga Rusin o Kanale ZeroKinga Rusin o Kanale Zero KAPiF.pl

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.