Joanna Racewicz prosto z mostu o Katarzynie Dowbor w "PnŚ". "Że jest za stara?"

Joanna Racewicz to dziennikarka z wieloletnim doświadczeniem. Opowiedziała nam, co sądzi o krytyce zwiazanej z powrotem Katarzyny Dowbor do "Pytania na śniadanie".

Joanna Racewicz przez lata współpracowała z największymi stacjami telewizyjnymi w naszym kraju. Związana była najpierw z Telewizją Polską, później na chwilę przeszła do TVN-u i wróciła do TVP, a następnie rozpoczęła pracę w Polsacie. Dziennikarka powiedziała Plotkowi, co sądzi na temat powrotu Katarzyny Dowbor do "Pytania na śniadanie" i krytyki związanej z jej ponownym zatrudnieniem. 

Zobacz wideo Racewicz o krytyce Dowbor w "Pytaniu na śniadanie". "Że jest za stara? Kaśka?! Jest w świetnej formie"

Joanna Racewicz odpowiada na krytykę względem powrotu Katarzyny Dowbor do "Pytania na śniadanie"

Joanna Racewicz najwięcej czasu spędziła w mediach publicznych, gdyż pracowała dla Telewizji Polskiej w latach 1999-2018 - z trzyletnią przerwą na TVN w latach 2007-2010. Kiedyś dziennikarka prowadziła swój autorski program właśnie w śniadaniówce TVP. Reporterka Plotka postanowiła zapytać prezenterkę, co sądzi o tym, że Katarzyna Dowbor powróciła do "Pytania na śniadanie". Nawiązała także do tego, że widzowie są podzieleni w tej sprawie - jedni są zadowoleni, inni krytykują. Racewicz była zdziwiona, że ludzie zarzucają Katarzynie Dowbor, że to już "nie ten wiek". Miała w sprawie powrotu Dowbor jedno, jasne stanowisko. 

Nie ten wiek? Że jest za stara? Kaśka? Nie, nie, nie! Kasia jest w świetnej formie. Jest znakomitą dziennikarką, świetną kobietą. Ma w sobie ocean energii. (...) Ja nie widziałam żadnego programu z Kasią, ale wiem, jaką jest osobą, znamy się. Znam jej warsztat i zakładam, że poradziła sobie śpiewająco

- odpowiedziała z przekonaniem. 

Joanna Racewicz o zmianach w TVP i swoim powrocie 

Dziennikarka jasno podkreśliła, że nie ma zamiaru wracać do Telewizji Polskiej. Obecnie związana jest z Polsatem. Samą pracę w TVP wspomina dobrze do czasu, gdy pojawiła się "nowa ekipa". Postanowiła także wypowiedzieć się na temat zmian, do jakich doszło w mediach publicznych. Na swoim Instagramie dodała też wymowny wpis, w którym, jak sama napisała, stwierdza, że nareszcie wycina się "bolesne wrzody". Racewicz postanowiła nie gryźć się w język. 

Czy to koniec hejtu za państwowe pieniądze? Finał kłamstw, manipulacji, propagandy? Prezent pod choinkę, który nie każdego ucieszy. I nie chodzi wcale o "rzeź niewiniątek". Raczej o refleksję o uczciwości i prawdzie. Czego wszystkim "pokrzywdzonym" życzę

- grzmiała w poście. 

Joanna RacewiczJoanna Racewicz KAPIF

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.