Joanna Kurska dorobiła się niemałej fortuny za czasów kadencji Prawa i Sprawiedliwości. Żona Jacka Kurskiego dostała posadę w Telewizji Polskiej i od pewnego czasu głośno spekuluje się na temat pensji, jaką mogła pobierać. Z debaty publicznej można wywnioskować, że małżonka prezesa zarabiała ponad 100 tysięcy złotych miesięcznie. Ta jednak wydała oświadczenie, w którym stanowczo zaprzecza domysłom.
Joanna Kurska dała się poznać większości Polaków jako żona prezesa Kurskiego. Została "wciągnięta" do pracy w Telewizji Polskiej jako szefowa "Pytania na śniadanie". Onet podawał, że żona byłego prezesa TVP, która od 2016 roku przepracowała w Telewizji Polskiej 13 miesięcy, dostała 1 532 000 złotych. Nietrudno wyliczyć, że miesięcznie zarabiałaby 117 tysięcy złotych. Kwota ta przyprawia o zawrót głowy. Kurska na skutek zamieszania wokół własnej osoby zamieściła w sieci oświadczenie, którym rozwiała wszelkie wątpliwości.
W związku z uporczywie powielanymi w przestrzeni publicznej kłamstwami jakoby "żona Jacka Kurskiego zarabiała 117 tysięcy złotych miesięcznie", w tym przez polityka, który od pięciu lat nie potrafi wytłumaczyć się z podejrzanych dziesiątek milionów złotych, tyle że na koncie własnej żony - stanowczo im zaprzeczam (...). Ani jako dyrektor programowa TVP, ani jako producent "PnŚ" nie miałam takiej pensji. Moje wynagrodzenie było zawsze zgodne z widełkami siatki wynagrodzeń pracowników TVP. Nie zarabiałam nigdy więcej niż moi poprzednicy. Jako dyrektor programowa zarabiałam 23 tysiące złotych brutto miesięcznie, tyle ile zarabiał mój poprzednik Sławomir Zieliński. Swoją drogą ciekawe, ile teraz zarabia ponownie na tym samym stanowisku. Sławku, może odpowiesz, jaki masz kontrakt? - wyznała na swoim instagramowym koncie Joanna Kurska.
Joanna Kurska napisała, że jednocześnie pełniła w TVP funkcję dyrektora marketingu i, jak twierdzi, robiła to bez pobierania dodatkowej pensji. "Co więcej, wraz z funkcją dyrektora programowego pełniłam obowiązki dyrektora marketingu TVP, za co nie pobrałam żadnego dodatkowego wynagrodzenia. Czyli byłam podwójnym dyrektorem na jednej pensji. Jako producent 'PnŚ' również zarabiałam tyle, ile zarabiają producenci wg regulaminu wynagrodzeń, tj. 12 tysięcy brutto tzw. podstawy, plus 36 tysięcy brutto honorarium za produkcję 30 wydań 'PnŚ' w miesiącu. Czyli na rękę około 800 złotych dziennie za najchętniej oglądany śniadaniowy program live. To są oczywiście bardzo wysokie zarobki, ale adekwatne do sukcesu rynkowego i ponoszonej odpowiedzialności. Najwyraźniej chodzi o to, że nikt z prawicy nie może pracować i zarabiać oraz odnosić sukcesów" - dodała.
Tak wygląda mieszkanie Julii Wieniawy. Gdy zobaczycie garderobę, złapiecie się za głowę
Takimi słowami Sikorski przywitał się z dziennikarką TV Trwam. Nagranie obiegło sieć
To nie koniec zbiórki Łatwoganga. Ludzie wciąż wpłacają pieniądze. Tyle już zebrano
Kto zyskał, a kto stracił na akcji Łatwoganga? Sukces influencera to nie dzieło przypadku
Królowa Camilla zaliczyła wpadkę na spotkaniu z Donaldem Trumpem. Król Karol od razu to zauważył
Apel policji ws. śmiertelnego wypadku Łukasza Litewki. Wydano oświadczenie
Ania Rusowicz wprost o rozwodzie. "Za wolność zapłaciłam prawie sześć zer"
Tak ojciec Poczobuta dowiedział się o uwolnieniu syna. "Padnę przed nim na kolana i ucałuję go w rękę"
Klaudia i Valentyn ochrzcili syna. Tak wystroiła się uczestniczka "Rolnik szuka żony"