Po ostatnim głosowaniu Sejmu Donald Tusk został wybrany nowym premierem Polski. Emocje jeszcze nie opadły, a szef rządu z dnia na dzień ponownie został wyniesiony na "świecznik". Od tej chwili ma po swojej stronie nieustanne zainteresowanie mediów. Oprócz jego politycznych poczynań wielu zastanawia także pochodzenie i rodzina premiera. Wiele lat temu, kiedy w 2005 roku Tusk startował w wyborach prezydenckich, opozycja wyciągnęła na światło dzienne jeden fakt z życia bliskich - dziadek polityka służył w Werhmachcie. Rzeczywiście, rodzina miała wiele wspólnego z Niemcami, a więcej na ten temat mogliśmy dowiedzieć się z autobiografii nowego prezesa rady ministrów.
Donald Tusk podczas przemowy w Sejmie wspomniał o rodzinie i dziadkach. Sam o sobie mówi, że jest Kaszubem, bo stamtąd pochodzi. Babcia premiera od strony mamy, Anna Gertrude Liebke, była rodowitą Niemką. Kiedy na świat przyszła matka premiera, całe dzieciństwo rozmawiała jedynie po niemiecku. Rodzina mieszkała w Gdańsku, ale rozważała wyjechanie do Niemiec po zakończeniu wojny. Dziadek Tuska, Franciszek Dawidowski, nie zgodził się.
Stanowczo powiedział, że nigdzie nie pojedzie. (…) Chciałam wyjechać, bo dzieci w szkole swastyki na tornistrze mi rysowały. Słabo mówiłam po polsku, więc przedrzeźniały mnie - powiedziała Ewa Tusk w rozmowie z "Gazetą Wyborczą" w 2008 roku.
Franciszek Dawidowski przeżył trudne chwile podczas II wojny światowej. Zaliczył nawet przypadkowe spotkanie z Adolfem Hitlerem. Został wcielony do przymusowych robót przy Wilczym Szańcu, znanym bunkrze Hitlera na Mazurach. Doszło do katastrofy budowlanej, w której stracił oko. Przywódca III Rzeszy odwiedzał rannych w szpitalu polowym. Jak opowiadała Ewa Tusk w rozmowie z "Gazetą Wyborczą", jej tata, leżąc w szpitalu polowym, nie chciał podać ręki Hitlerowi, dlatego udawał, że nie żyje. Ten miał go jedynie poklepać po ramieniu i odejść.
Mama Donalda Tuska wyznała też, że jej syn nie nauczył się od niej niemieckiego. Choć dziś mówi w tym języku, przyswoił go dopiero podczas studiów. Ewa Tusk zmarła w 2009 roku po długiej chorobie. A co z dziadkami ze strony ojca? Ten nazywał się tak samo jak syn, Donald Tusk. Polityk w autobiografii "Szczerze" opisał, że miał z nim trudną relację, w dzieciństwie był często bity, a ojciec był cholerykiem. To właśnie historię jego taty, dziadka premiera, Józefa Tuska, wyciągnięto podczas kampanii wyborczej.
Józef Tusk - dziadek ze strony ojca Donalda Tuska - był Kaszubem i pracował jako urzędnik na kolei. Został wywieziony w czasie wojny do obozu koncentracyjnego Stutthof. Później wcielono go do Wehrmachtu. Ale to nie koniec jego militarnej kariery. Uciekł z niemieckiego wojska, by zasilić szeregi armii polskiej, gdzie służył na zachodzie. - We wrześniu 1939 roku nie wyrzekł się polskości, za co kilka lat przesiedział w hitlerowskich obozach. W 1945 roku wrócił do Polski i nigdy nie myślał o emigracji, choć przecież mógł wyjechać. Myślę, że jest to typ patriotyzmu, którego moi przeciwnicy polityczni nie rozumieją, bo po prostu rozumieć nie chcą - wyznał o dziadku Donald Tusk w jednym z wywiadów.
<<Reklama>> Ebook "Szczerze" Donalda Tuska jest dostępny na Publio.pl >>
Koroniewska i Dowbor porzucili dom na rzecz luksusowego apartamentu w stolicy. 3,5-metrowa wyspa to początek
Tak wygląda dom Wiśniewskich. Gwiazdor pochwalił się zdjęciem z budowy
Nie żyje Dominika Żukowska. "Jej niepowtarzalny głos na zawsze pozostanie w pamięci"
Miszczak stwierdził, że Doda nie ma "krzty lojalności". Ta mu dosadnie odpowiedziała
Marcin Rogacewicz padł na kolana przed Agnieszką Kaczorowską. "Powiedziałam tak"
Była mistrzyni świata oskarżona o oszustwa. Do sądu trafił akt oskarżenia
TVP z nowym show. Poprowadzi go była gwiazda TVN. "Tego właśnie potrzebowaliśmy"
Prezydent nie powinien pokazywać się w ubraniach z logo "Nowrocky"? Prawnik przestrzega
Damięcka z grafiką na tłusty czwartek. Pączek Trump robi furorę