Monika Luft była gwiazdą TVP. Teraz zapowiada krwawą zemstę nowego rządu. "Będą zmiany na gorsze"

Monika Luft przed laty pracowała w TVP i była jedną z największych gwiazd stacji. Odeszła w bardzo nieprzyjemnych okolicznościach po zmianie szefostwa. Teraz oceniła, co będzie działo się na Woronicza po kolejnej zmianie władzy.

Monika Luft była kiedyś gwiazdą Telewizji Polskiej i prowadziła na antenie TVP liczne programy, w tym m.in. "Kawa czy herbata?". Rozstała się ze stacją w mało przyjemnej atmosferze. Po zmianie szefostwa zlikwidowano jej wcześniejsze dyżury i została z głodową podstawową pensją. Postawiono ją pod ścianą i sama zrezygnowała. - Poinformowano mnie, że nie ma dla mnie pracy, ale mogę zachować etat - całe 350 złotych brutto. (...) To była dla mnie nieprzekraczalna granica: żebrać o jałmużnę. Więc złożyłam wymówienie - wyznała kiedyś w rozmowie z magazynem "Gala". Po odejściu ze stacji próbowała swoich sił u konkurencji, ale ostatecznie skupiła się na pisaniu książek. Luft przyjęła też posadę w ministerstwie pod rządami PiS, za co ją srogo krytykowano. Pracowała jako rzeczniczka w MSZ. Ten epizod także należy już do przeszłości. W najnowszym wywiadzie była prezenterka TVP opowiedziała, co sądzi o zmianach, które w najbliższym czasie wydarzą się na Woronicza. 

Zobacz wideo Katarzyna Warnke o zmianach w TVP. Płacze za Sylwestrem Marzeń?

Monika Luft o sytuacji TVP po wyborach. "Zewsząd słyszymy zapowiedzi zemsty"

Monika Luft w rozmowie z Plejadą wyznała, że Telewizja Publiczna przez ostatnie lata zmieniła się na lepsze. Zwróciła szczególną uwagę na wolność słowa, co dla krytyków telewizji określanej jako propagandowa z pewnością będzie zaskakującym spostrzeżeniem. - Moim zdaniem media muszą być przede wszystkim pluralistyczne. Gdy wszystkie stacje telewizyjne mówią jednym głosem, nie ma to nic wspólnego z wolnością słowa. Różne grupy powinny mieć możliwość swobodnego wyrażania opinii. A więc nie chciałabym, żeby w TVP i TVN-ie mówiono o tych samych sprawach wyłącznie z jednej perspektywy. A kiedyś już tak było. Pamiętam czasy, kiedy treści prezentowane w "Wiadomościach" i "Faktach" były identyczne. Absolutnie nic nie różniło tych serwisów - wyznała. Mało tego, była prezenterka TVP twierdzi, że zmiana rządu negatywnie wpłynie na los TVP. Luft zasugerowała, że nowa władza tylko nakręci spiralę nienawiści.

Nie jestem prorokiem i nie będę przewidywać przyszłości, ale, niestety, spodziewam się zmian na gorsze. Mamy do czynienia z ogromną polaryzacją - zresztą nie tylko w Polsce, ale i na całym świecie. Zamiast rozmawiać, zaczynamy się nienawidzić. Spirala hejtu została rozkręcona do niebotycznych rozmiarów. Zewsząd słyszymy zapowiedzi zemsty. Pojawiają się listy ludzi do wyrzucenia - podkreśliła Luft.

Monika Luft w wywiadzie z Plejadą wspomniała też o realiach pracy w TVP, kiedy była jedną z gwiazd stacji. Zwróciła uwagę na aspekty telewizji publicznej, które według niej od lat pozostają niezmienne. - Pracowałam w TVP w latach 90., przez chwilę nawet w redakcji "Wiadomości" i wiele widziałam na własne oczy. Media publiczne zawsze padały łupem zwycięskiej formacji. Nigdy nie było i nie będzie inaczej. Tak to już jest. (...) Standardy w Telewizji Polskiej nigdy nie były takie, jakbym sobie życzyła. Nie mam poczucia, że przez ostatnich osiem lat coś tam diametralnie się zmieniło. Owszem, media publiczne informowały o rzeczywistości z punktu widzenia bliskiego partii rządzącej, ale tak było zawsze - wyznała w rozmowie z Plejadą.

Monika LuftMonika Luft fot. kapif.pl

Monika Luft o promowaniu w TVP Jolanty Kwaśniewskiej. "Uważałam, że to kompletnie bez sensu"

Monika Luft w rozmowie z serwisem Plejada podkreśliła, że w czasach, kiedy obejmowała posadę w TVP, szefostwo naciskało na promowanie konkretnych osób. - Pilnowano interesów pewnych polityków i robiono wszystko, by jak najczęściej pojawiali się w programach Telewizji Polskiej, również lifestylowych. Pamiętam, że był moment silnego lansowania Jolanty KwaśniewskiejKiedyś wysłano mnie z kamerą do Janowa Podlaskiego, żeby zarejestrować jej wypowiedź przy okazji wręczania jakichś nagród. Musiałam jechać kawał drogi tylko po to. Uważałam, że to kompletnie bez sensu. Przecież mógł to zrobić ktoś, kto był na miejscu. Ale dostałam takie polecenie służbowe i musiałam je wykonać. Moi przełożeni koniecznie chcieli pokazać to w oprawie Jedynki - wspomniała była prezenterka stacji.

Monika LuftMonika Luft fot. Akpa.pl

Więcej o:
Copyright © Agora SA