Aneta Glam, a tak właściwie Aneta Kurp w ostatnim czasie zyskała popularność dzięki show TVN-u "Żony Miami". Celebrytka chętnie udziela się w mediach społecznościowych, pokazując życie w luksusie i amerykański sen. Już wcześniej wspominała, że w przeszłości pracowała jako modelka, ale dopiero u boku swojego partnera może sobie pozwolić na wszystko. Sprawdziliśmy, kim jest multimilioner. To prawdziwa szycha w świecie technologii.
Aneta Glam nie może wyjść z podziwu, kiedy mówi o ukochanym. George Wallner ma 70 lat i formę nastolatka. Celebrytka ostatnio opublikowała jego zdjęcie bez koszulki i wychwalała jego muskulaturę. Uderzyła nawet w Caroline Derpieński i Krzysztofa. Przy okazji zdradziła sekret Wallnera. "Mam super pomysł. Krzysiu, przejdź na wege, będziesz wyglądał pięknie po kilku miesiącach. [...] Zacznij jeść zupki jarzynowe i owoce tak, jak George".
Partner Anety Glam jest wpływowym multimilionerem
Aneta Glam raczej nie mówi zbyt wiele o tym, czym zajmuje się jej partner. Wystarczy jednak poszukać i okazuje się, że to prawdziwa szycha w świecie technologii. W 1970 roku założył Hypercom Corporation, która odpowiada za wprowadzenie pierwszych terminali płatniczych na terenie Azji i Pacyfiku. Sam z resztą odpowiada za opracowanie technologii Magnetic Secure Transmission, która pozwala płacić urządzeniami elektronicznymi, tak jak kartą. Swoje pomysły sprzedał między innymi American Express.
W przeszłości George Wallner studiował elektrotechnikę na uniwersytecie Obuda w Budapeszcie. W 1970 roku wstąpił do wojska, a trzy lata później wyprowadził się do Australii. Tam zaczął budować biznes. Więcej zdjęć partnera Anety Glam znajdziesz w naszej galerii na górze strony.
Aneta Glam podkreśla, że z Georgem łączy ją wyjątkowe uczucie. Cały czas się o siebie starają i zaskakują. Mimo to nigdy nie wezmą ślubu. Powód jest dość interesujący. "Nie będzie żadnego ślubu, to jest jakiś pakt, który George zawarł ze swoim bratem i jego synem, że nigdy nie wezmą ślubu" - zdradziła w rozmowie z Plejadą. Celebrytka podkreśla jednak, że uroczystość nie jest im potrzebna do szczęścia. "Ja mu ufam, on mi ufa i może dlatego jesteśmy tacy szczęśliwi, bo nie mamy papierka i każdy musi się starać, żeby ten związek przetrwał. Jest coś takiego, że jak podpiszesz papierek, to myślisz, że już nie musisz się starać. Facet staje się gruby, kobieta wydaje za dużo kasy, później rzuca faceta i ma jakiegoś młodego ogrodnika. A ja nie mogę, bo nie jesteśmy małżeństwem. Musimy się starać tak, jakbyśmy byli młodą parą, żeby nie doszło do rozstania".
Dziękujemy za przeczytanie artykułu!