Magda Masny odsłaniała litery w "Kole fortuny". Później prowadziła kwiaciarnię. Dziś robi coś zupełnie innego

Magda Masny wraz z Wojciechem Pijanowskim prowadziła w latach 90. "Koło fortuny". Później zniknęła z telewizji. Czym dziś się zajmuje?

"Koło fortuny" zadebiutowało na antenie TVP w latach 90. i od razu zyskało ogromną popularność. Po latach słynny teleturniej powrócił do telewizji z nowymi prowadzącymi. Obecnie rolę gospodarzy pełnią Norbi i Izabella Krzan. W przeszłości show prowadził Wojciech Pijanowski, któremu towarzyszyła Magda Masny. Jak dziś wygląda prezenterka?

Zobacz wideo Sandra Kubicka o pracy w TVP. Nie było przyjemnie w sieci. "Wrzucają mnie do jednego wora"

Magda Masny odsłaniała litery w "Kole fortuny". Później prowadziła kwiaciarnię. Dziś robi coś zupełnie innego

Magda Masny nie planowała kariery w mediach. Do telewizji trafiła przypadkiem. W liceum dorabiała sobie pracując jako modelka. Producenci zobaczyli jej zdjęcia i zaprosili na casting. Prezenterka wypadła znakomicie i tak zaczęła się jej sześcioletnia przygoda z "Kołem fortuny". Po zdjęciu programu z anteny Masny zmieniła branżę. Przeprowadziła się do Sopotu, gdzie otworzyła kwiaciarnię. Jakiś czas temu była jednak zmuszona ją zamknąć i zmienić branżę. Obecnie prezenterka pracuje jako copywriterka. Tworzy teksty głównie dla serwisów internetowych. Więcej nowych zdjęć Magdy Masny znajdziecie w naszej galerii.

"Można powiedzieć, że dziś zajmuję się przede wszystkim słowem pisanym. Na tym się teraz skupiam" - zdradziła w rozmowie z magazynem "Teleshow".

Magda MasnyMagda Masny Instagram/magda_masny_official

Magda Masny przeżyła dramat. Pożar pochłonął cały jej dobytek. " Żar, dym, krzyk"

Kilka lat temu Magda Masny przeżyła osobistą tragedię. W pożarze spłonął dom prezenterki. W mediach społecznościowych była gospodyni "Koła fortuny" opublikowała zdjęcia zgliszczy. "To stało się rok temu. Nad ranem obudziło mnie głośne walenie w drzwi i przeraźliwy krzyk sąsiadki: 'Magda uciekajcie, palimy się!'. Nie było gdzie uciec. Żar, dym, krzyk, trzask płonących belek. Zamknęliśmy szczelnie drzwi i w oknie sypialni czekaliśmy na pomoc. Coraz trudniej było oddychać, za plecami słyszeliśmy wycie ognia. Rok temu wyjechaliśmy z domu podnośnikiem w asyście strażaków. I do dziś do niego nie wróciliśmy" - wspominała w emocjonalnym wpisie.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.