Kolejna afera z Mamą Ginekolog. Pochwaliła się, że została przyjęta do szpitala "na lewo" ze zmyśloną chorobą

Sprawa Mamy Ginekolog, która wyjawiła, że przyjmuje znajomych do gabinetu poza kolejnością, zbulwersowała wielu. Teraz wyszło na jaw, że lekarka już wcześniej naginała zasady pod siebie. Żeby dostać się na tydzień do szpitala i móc tam opiekować się synem, który był wcześniakiem, Mama Ginekolog zmyśliła chorobę. Wszystkim pochwaliła się na Instagramie.

Medialna afera z Mamą Ginekolog w roli głównej zdaje się nie mieć końca. Influencerka oburzyła wielu, gdy w social mediach oświadczyła, że przyjmuje rodzinę i znajomych na wizyty poza kolejnością do gabinetu na NFZ. Wszystko wskazuje na to, że wyznania instagramerki będą miały prawne konsekwencje. Okazuje się, że to nie koniec rewelacji. Dotarliśmy do nagrań, w których Mama Ginekolog chwaliła się internautom, że po urodzeniu wcześniaka została w szpitalu przez tydzień pod pretekstem zmyślonej choroby. 

Zobacz wideo Honorata Skarbek o Mamie Ginekolog. Pokazała klasę!

Mama Ginekolog znów szokuje. Tym razem zmyśliła chorobę, żeby dostać się do szpitala

Żeby przeanalizować nieprawidłowości w postępowaniu Mamy Ginekolog nie trzeba prowadzić skomplikowanego śledztwa. Influencerka chętnie wyjawia szczegóły w relacjach na Instagramie. Tym razem rzecz dotyczyła kwestii przyjęcia jej do szpitala na tydzień przed wypisem syna, który był wcześniakiem. Mama Ginekolog przyznała, że szpitalowi się to nie opłacało, ale pomógł fakt, że jest lekarzem.

To było tak, że byłam siedem dni przed wypisem syna przyjęta na oddział bardzo potajemnie. Dlatego, że to było zupełnie nieopłacalne dla szpitala (...). To nawet nie chodziło o to, że ja pracuję w tym szpitalu. To był totalny przypadek, że ja jestem mamą wcześniaka skrajnego, który był dwa miesiące w szpitalu. I byłam przyjęta, żeby się nim opiekować i dostałam go na salę. To, że byłam lekarzem pomagało, bo wszyscy się na to zgodzili - wyznała Mama Ginekolog na Instagramie.

Mama GinekologMama Ginekolog Fot. Instagram.com/mamaginekolog

Żeby jednak móc dostać się do szpitala celebrytka musiała mieć wpisaną w dokumentację fikcyjną chorobę. Dzięki temu mogła zostać przez tydzień na oddziale i opiekować się swoim synem tydzień przed jego wypisem. Ponoć szpital zgodził się na to ze względu na fakt, że kobieta sama jest lekarką. Pochwaliła się szczegółami. 

Byłam przyjęta może nie tyle "na lewo", bo w papierach byłam przyjęta, ale byłam przyjęta na jakieś zapalenie piersi, czy coś w tym stylu. Nie... Chyba, że mam krwawienie z dróg rodnych. To nie o to chodzi. NFZ tego nie przewidywał, że można być tak przyjętym - wyjawiła Mama Ginekolog na Instagramie.

Myślicie, że NFZ zainteresuje się kolejnymi rewelacjami ze strony Mamy Ginekolog?

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.