Kidman oślepiała cekinami, Carpenter zachwyciła sukienką od Diora. Ekspertka wybrała najciekawsze stylizacje z Met Gali

Met Gala 2026 przyciągnęła prawdziwe tłumy gwiazd. Które stylizacje zrobiły największe wrażenie na psychostylistce Iwonie Sasin?
Nicole Kidman, Beyonce, Sabrina Carpenter
Fot. REUTERS/Daniel Cole

Podczas tegorocznej Met Gali czerwony dywan jak zwykle przyciągnął największe nazwiska ze świata mody i show-biznesu, a wiele z nich postawiło na odważne, niebanalne stylizacje. Nie brakowało spektakularnych kreacji, które z miejsca wywołały dyskusje i sprawiły, że trudno było oderwać od nich wzrok. Wśród zaproszonych gości znalazły się m.in. Nicole Kidman, Beyonce, Anne Hathaway, Hailey Bieber i Lady Gaga. W rozmowie z Plotkiem najciekawsze stylizacje wybrała Iwona Sasin - psychostylistka i trenerka stylu. 

Zobacz wideo Wypożyczyła kreację od Czerwika i wystawiła na Vinted? "Do momentu wypożyczenia jest super wszystko"

Nicole Kidman w czerwieni. Sabrina Carpenter przeszła samą siebie

Nicole Kidman pojawiła się na Met Gali w intensywnie czerwonej, cekinowej sukni od Chanel. - Operowała przede wszystkim światłem i ruchem, a nie konstrukcyjną innowacją. Powierzchnia sukni była aktywna, cekiny odbijały światło przy każdym geście, co nadawało sylwetce sceniczny charakter. Dopasowana, klasyczna linia została przełamana piórami wokół bioder, które wprowadzały miękkość i nieciągłość, jakby materiał celowo zakłócał własną strukturę. Całość przywoływała estetykę kabaretu i teatralnego kostiumu, gdzie ruch, światło i emocja są równie istotne jak sama konstrukcja - zauważyła ekspertka. 

Stylizacja Kidman, zdaniem Iwony Sasin, choć bardzo efektowna, była jednocześnie bardzo bezpieczna. - Kidman nie próbuje tu redefiniować sylwetki ani przesuwać granic konstrukcji, lecz raczej świadomie korzysta z języka, który moda zna i doskonali od dekad. To podejście daje poczucie kontroli i elegancji, ale jednocześnie ogranicza potencjał zaskoczenia. Kreacja jest czytelna natychmiast, efektowna i emocjonalna, ale nie pozostawia przestrzeni na głębszą interpretację. To bardzo bezpieczna odpowiedź na temat gali ("Fashion is Art" - przyp. red.), oparta na sprawdzonych schematach. I choć trudno odmówić jej siły wizualnej, pozostaje raczej przypomnieniem możliwości mody niż próbą ich przekroczenia - dodała

Ogromne wrażenie na Iwonie Sasin zrobiła za to Sabrina Carpenter, która pojawiła się na gali w projekcie marki Dior autorstwa Jonathana Andersona. - Zaproponowała modę jako nośnik obrazu dosłownie, poprzez użycie taśmy filmowej jako materiału. To koncepcja silnie zakorzeniona w idei pamięci i narracji, ubranie staje się archiwum, zapisem czasu, powierzchnią, która "niesie historię" - mówiła ekspertka.

Jej zdaniem w tym wypadku kluczowe pozostaje jednak napięcie między "ideą a ciałem". - Czy materiał pracuje, reaguje, układa się w ruchu, czy pozostaje jedynie symboliczną aplikacją. Anderson konsekwentnie operuje na granicy mody i sztuki konceptualnej, ale właśnie w tej przestrzeni najłatwiej zgubić relację z sylwetką. W przypadku kreacji Sabriny ta równowaga została zachowana i moim zdaniem mamy tutaj do czynienia z jedną z bardziej intelektualnych interpretacji tegorocznego tematu. Ciekawym i trafnym akcentem była także fryzura upięta w stylu starego Hollywood i nakrycie głowy inspirowane stylem flapper - dodała. 

Beyonce bezkonkurencyjna. "To suknia, która definiuje" 

Piosenkarka wkroczyła na galę w kreacji Oliviera Rousteinga. To co od razu rzuca się w oczy, to jej monumentalność, która, jak zauważyła ekspertka, nie wynikała wyłącznie ze skali, ale również z "napięcia pomiędzy ciałem a jego symbolicznym przekształceniem". - Kryształowy szkielet naszyty na powierzchni sukni ("sceleton gown") działał jak wizualna mapa struktury ukrytej pod skórą. To gest niezwykle świadomy, bo odsłaniający to, co zazwyczaj pozostaje niewidoczne, a jednocześnie przekształcający anatomię w ornament. Peleryna dopełniała całość, wprowadzając ruch i dramaturgię, niemal jak kurtyna otwierająca spektakl, w którym ciało staje się centrum narracji. Materiał nie był tu bierny, odbijał światło, budował efekt pulsowania, dzięki czemu sylwetka żyła w przestrzeni - tłumaczyła Iwona Sasin. 

"To przykład sztuki totalnej" - dodaje psychostylistka. - Beyonce nie interpretuje trendów, a buduje własny język, w którym ciało jest nośnikiem znaczeń, a forma narzędziem ekspresji. Ta kreacja balansuje między rzeźbą a performansem, tworząc obraz, który zapada w pamięć. Jednocześnie jest w niej coś bardzo współczesnego, świadomość własnej konstrukcji, własnej siły, własnej (władczej) obecności. To nie jest suknia, która zdobi, to suknia, która definiuje. W tym sensie Beyonce w pełni realizuje ideę mody jako sztuki, nie poprzez subtelność, lecz poprzez intensywność i skalę. Dla mnie jest bezkonkurencyjna. 

Hailey Bieber w minimalistycznej kreacji. "W tej powściągliwości tkwi jej siła" 

Gwiazda na czerwonym dywanie pozowała w sukience stylizacji przygotowanej przez Saint Laurent. -Gorset zdawał się być niemal wyrzeźbiony na jej ciele, to forma powstała nie przez dodanie, lecz przez precyzyjne dopasowanie i odjęcie nadmiaru. To podejście niezwykle bliskie myśleniu o modzie jako o architekturze ciała, gdzie każdy milimetr ma znaczenie - wyjaśniła Iwona Sasin. Jak dodała, minimalizm tej stylizacji nie oznaczał prostoty, lecz skupienie uwagi na proporcji i relacji między materiałem a sylwetką. 

- W kontekście "Fashion is Art" jest to interpretacja cicha, ale bardzo świadoma, oparta na dyscyplinie formy, a nie na spektaklu. To stylizacja, która działa szczególnie mocno w bezruchu, gdzie można dostrzec jej konstrukcję i logikę. Jednocześnie pozostawia przestrzeń dla ciała, nie dominując go, lecz współpracując z nim, co podkreślała bardzo miękka tkanina kobaltowej spódnicy i lekkiego szala. Saint Laurent był mistrzem interpretacji różnych odcieni kobiecości i ten dialog jest tu wyraźnie obecny. To nie jest sztuka, która krzyczy, to sztuka, która wymaga uważności. I właśnie w tej powściągliwości tkwi jej siła - chwaliła Iwona Sasin.

Kendall Jenner zainsporowała się rzeźbą

Ekspertka zwróciła uwagę także na kreację Kendall Jenner. - Pojawiła się w kreacji od Zac Posen, której inspiracją była słynna rzeźba Nike znajdująca się Luwrze, symbol ruchu, zwycięstwa i wolności utrwalony w kamieniu. To bardzo trafne odniesienie do hasła "Fashion is Art", ponieważ projekt nie próbował jedynie zacytować antycznej formy, ale przełożyć ją na język współczesnej mody - tłumaczy Iwona Sasin.

- Konstrukcja sukni rzeczywiście pracowała z ciałem Kendall, reagując na ruch i budując wrażenie płynności, dzięki czemu całość miała charakter niemal kinetycznej rzeźby. Posen bardzo świadomie operował ułożeniem materiału, wykorzystując drapowania i kontrolowane fałdy w okolicy talii oraz bioder, które przywodziły na myśl tkaninę oplatającą sylwetkę Nike - dodaje stylistka.

Jak zauważa ekspertka w rozmowie z nami, kolor kreacji również nie był przypadkowy. - Odcień nawiązywał do jasnego kamienia, z którego wykuta została rzeźba. Dzięki temu Kendall wyglądała tak, jakby na chwilę opuściła przestrzeń galerii i weszła na czerwony dywan jako ożywiony artefakt - podkreśla. - Jedynym elementem, którego zabrakło w oficjalnej prezentacji na schodach, były skrzydła, kluczowy atrybut Nike, dołączony dopiero podczas zamkniętej części wydarzenia. To dość istotna strata, ponieważ właśnie one mogły domknąć narrację i nadać stylizacji pełniejszy wymiar symboliczny. Mimo tego już sama forma sukni była wystarczająco czytelna i dopracowana, by wybrzmieć jako jedna z bardziej spójnych interpretacji tematu gali - mówi nam Iwona Sasin.

Kreacja Lauren Sanchez Bezos bez warstwy artystycznej

Iwona Sasin w rozmowie z nami zwraca uwagę, że Lauren Sanchez Bezos "pozostała wierna estetyce glamour".  - Podkreśla ciało i operuje efektem wizualnym, jednak w kontekście "Fashion is Art" taka strategia wymaga wyraźnego przesunięcia w stronę znaczenia - tłumaczy ekspertka. - W tej stylizacji dominuje dekoracyjność, która choć efektowna, niekoniecznie niesie z sobą głębszą narrację. Forma koncentruje się na podkreśleniu sylwetki, ale nie buduje wokół niej dodatkowej warstwy interpretacyjnej. W efekcie kreacja funkcjonuje bardziej jako klasyczny look czerwonego dywanu niż jako wypowiedź artystyczna - zazacza Iwona Sasin. -  Przy tak silnym temacie gali brak wyraźnego odniesienia sprawia, że stylizacja pozostaje poza głównym dialogiem wydarzenia. To nie jest kwestia jakości wykonania, lecz kierunku - dodaje.

Zdaniem Iwony Sasin w kreacji Lauren Sanchez Bezos zabrakło decyzji, aby wyjść poza estetykę "ładności". - Moda jako sztuka wymaga ryzyka, a tu wyraźnie wybrano bezpieczeństwo. W rezultacie kreacja nie angażuje odbiorcy w interpretację, lecz pozostaje na poziomie pierwszego wrażenia. To szczególnie widoczne w zestawieniu z bardziej konceptualnymi stylizacjami wieczoru - podkreśla stylistka. - Lauren Sanchez Bezos prezentuje się spójnie ze swoim wizerunkiem, ale nie podejmuje dialogu z tematem gali. A przy tak jasno określonym haśle brak wypowiedzi staje się sam w sobie komunikatem. To stylizacja poprawna, ale pozbawiona ryzyka, które mogłoby nadać jej głębię - ocenia Iwona Sasin.

Lady Gaga dobrze zrozumiała temat Met Gali

Zdaniem Iwony Sasin zupełnie inaczej wygląda to w przypadku kreacji Lady Gagi na tegorocznej Met Gali. - Lady Gaga sięgając po archiwum Muglera z 1997 roku, weszła w dialog z jednym z najbardziej rzeźbiarskich momentów w historii mody, w którym ciało przestawało być bazą, a stawało się tworzywem - mówi eksperka. - Jej interpretacja nie była jednak rekonstrukcją, lecz ożywieniem idei, nadaniem jej współczesnego pulsu i ruchu. Mugler zawsze operował na granicy biologii i fantazji, deformując sylwetkę w sposób niemal anatomicznie niemożliwy, i Lady Gaga doskonale rozumie ten język. W jej wydaniu forma nie była statyczna, pracowała w ruchu, reagowała na gest, na obecność, na przestrzeń - tłumaczy.

- To niezwykle ważne, bo przy "Fashion is Art" samo odniesienie nie wystarcza. Potrzebna jest interpretacja, która wnosi coś nowego. Lady Gaga nie cytuje Muglera, ona go kontynuuje, wpisując się w jego estetykę - zauważa Iwona Sasin. - Materiał, połączenie kolorów, konstrukcja i ciało tworzą tu jeden organizm, w którym niemal całkowicie zacierają się granice między modą i sztuką. Zwieńczeniem kreacji piosenkarki były pełne teatralnego dramatyzmu fryzura i makijaż. Dzięki temu, w moim odczuciu, jest to jedna z najbardziej spójnych interpretacji tematu gali, bo nie tylko wygląda jak sztuka, ale również jak sztuka działa - dodaje stylistka.

W stylizacji Anne Hathaway pojawił się pewien problem

- Anne Hathaway pojawiła się w kreacji, która wprost operowała symbolem pokoju, wykorzystując motyw gołębi jako element dekoracyjny i znaczeniowy. Asymetryczna forma bez ramion, z wyraźnie zaznaczonym dekoltem w kształcie serca, budowała bardzo klasyczną, wręcz romantyczną sylwetkę, która stanowiła kontrapunkt dla konceptualnego przesłania - mówi stylistka o kreacji aktorki. - Problem takich stylizacji polega jednak na cienkiej granicy między symbolem i ilustracją. Kiedy znaczenie staje się zbyt dosłowne, forma traci swoją autonomię. W tym przypadku gołębie, choć piękne jako motyw, mogły działać bardziej jako komunikat niż jako integralna część kreacji. W kontekście "Fashion is Art" pojawia się więc pytanie: czy to jeszcze interpretacja, czy już wizualna metafora podana wprost - dodaje Iwona Sasin.

- Materiał i linia sukni pozostają eleganckie, ale niekoniecznie wnoszą nową jakość do rozmowy o modzie jako sztuce. Anne Hathaway prezentuje się w niej harmonijnie i spójnie, ale brakuje elementu, który uruchamiałby głębszą refleksję - tłumaczy ekspertka. - To stylizacja, która komunikuje ideę, ale niekoniecznie eksperymentuje. Zamiast tego mamy raczej piękną opowieść o modzie. I choć jest ona estetycznie dopracowana, pozostaje w bezpiecznej strefie interpretacji - zauważa.

Kreacja Naomi Osaki robi w tym roku szczególne wrażenie

Zdaniem Iwony Sasin Naomi Osaka zaproponowała jedną z bardziej znaczących i wielowarstwowych interpretacji tematu, pojawiając się w białym płaszczu o wyraźnej strukturze oraz z architektonicznym kapeluszem, który budował silną, niemal rzeźbiarską sylwetkę. - Biel w tym kontekście nie była neutralna, niosła znaczenie czystości, początku, ale też ciszy, w której może wybrzmieć tożsamość. Osaka często operuje modą jako narzędziem opowieści o sobie, o swoich korzeniach i doświadczeniach, i tutaj również ten kontekst był wyczuwalny. Konstrukcja płaszcza nadawała jej obecności ciężar i powagę, podczas gdy kapelusz wprowadzał element abstrakcji, przesuwając całość w stronę sztuki - relacjonuje ekspertka. 

- W kontekście "Fashion is Art" mamy tu modę jako medium tożsamościowe, nie tylko estetyczne. Forma współpracuje z przekazem, nie dominuje go, lecz wzmacnia. To niezwykle dojrzałe podejście, szczególnie na tle bardziej spektakularnych interpretacji. To stylizacja, która zostaje w pamięci nie przez efekt, lecz przez treść, spokojnie można ją uznać za jedną z najbardziej autentycznych odpowiedzi na temat gali - podkreśla Iwona Sasin.

W kreacji Anji Rubik zabrakło równowagi

Anja Rubik pojawiła się na Met Gali w stylizacji od Saint Laurent. Zdaniem Iwony Sasin tym razem nie wszystko tu zagrało. - Anja Rubik i Saint Laurent to zwykle relacja oparta na precyzji linii i zaufaniu do proporcji, dlatego tym razem szczególnie wyraźnie odczuwa się pewne zaburzenie tej równowagi. Materiał sam w sobie pozostaje szlachetny i spójny z estetyką domu mody, jednak jego układ na sylwetce nie pracuje w sposób harmonijny. Przeskalowane ramiona za bardzo kontrastują z dołem, który przy tych proporcjach góry wydaje się jeszcze węższy. Linia sylwetki traci swoją klarowność, przez co cała stylizacja staje się mniej czytelna - mówi nam ekspertka.

- W kontekście "Fashion is Art" pojawia się pytanie, czy mamy do czynienia z celowym zabiegiem dekonstrukcji, czy raczej z niedostatecznym dopracowaniem relacji między ciałem i suknią. Jeśli to miała być gra z proporcją, zabrakło wyraźnego komunikatu, który uzasadniałby taki zabieg - dodaje Iwona Sasin, jednak podkreśla, że tegoroczna stylizacja modelki nie jest nieudana. - Jest raczej niedomknięta, jak projekt, który zatrzymał się o krok przed pełną realizacją. W efekcie uwaga skupia się nie na idei, lecz na dysonansach konstrukcyjnych. Tym razem czysta forma ustępuje miejsca lekkiemu zaburzeniu, które trudno odczytać jako intencjonalne. Ta stylizacja pozostawia pewien niedosyt zamiast klarownego przekazu - podsumowuje ekspertka.

Kreacja Gigi Hadid była bardzo wymagająca

Jak zauważa Iwona Sasin, Gigi Hadid postawiła na estetykę nude. - Która w kontekście "Fashion is Art" może być odczytana jako próba stworzenia "czystego płótna", na którym to ciało i konstrukcja stają się głównym przekazem - tłumaczy. - Tego typu wybór jest jednak wyjątkowo wymagający, bo eliminuje wszelkie rozpraszacze, pozostawia jedynie formę, proporcję i jakość wykonania. Jeśli konstrukcja jest perfekcyjna, efekt bywa hipnotyzujący; jeśli nie, stylizacja znika w tle - mówi ekspertka. - W przypadku Gigi mamy do czynienia z subtelnością, która balansuje na granicy widzialności. Sylwetka jest czysta, wydłużona, niemal eteryczna, ale jednocześnie brakuje wyraźnego punktu ciężkości, który zatrzymałby uwagę. To moda, która nie narzuca się odbiorcy, lecz wymaga od niego skupienia - podkreśla stylistka.

- W kontekście tematu gali to interpretacja bardzo minimalistyczna, sztuka jako redukcja, nie jako nadmiar. Taka strategia jest odważna, bo idzie pod prąd spektaklu. Gigi prezentuje się w niej niezwykle lekko i spójnie, ale efekt końcowy jest bardziej kontemplacyjny niż zapadający w pamięć - podsumowuje Iwona Sasin.

Więcej o: