Kaszewiak ze "Sprawy dla reportera" komentuje słowa Marcinkiewicza. Nieźle mu przygadał

Kazimierz Marcinkiewicz jest niezadowolony z wyroku sądu. Chodzi o niepłacenie alimentów Izabeli Olchowicz-Marcinkiewicz. Głos w sprawie zabrał znany mecenas Piotr Kaszewiak.

Historia Izabeli Olchowicz-Marcinkiewicz i Kazimierza Marcinkiewicza toczy się jak wieloodcinkowy serial. Związek na papierze trwał dziewięć lat - wzięli ślub w sierpniu 2009 roku, a rozwiedli w 2018. Jednak od pięciu lat nie mogą dojść do porozumienia. Były premier nazywał żonę stalkerką, ona zarzucała mu brak zainteresowania stanem jej zdrowia. W grudniu ubiegłego roku warszawska prokuratura skierowała akt oskarżenia przeciwko Marcinkiewiczowi, który miał uchylać się od wykonywania obowiązku alimentacyjnego na rzecz byłej żony. Były premier nie krył oburzenia po tym, jak został nieprawomocnie skazany. Głos w tej sprawie zabrał znany z programu "Sprawa dla reportera" mecenas Piotr Kaszewiak.

Zobacz wideo Hania Puchalska powiedziała nam, czym zachwycił ją Krzysztof Ibisz i kogo uważa za najprzystojniejszego Polaka

Były premier nie zgadza się z wyrokiem sądu. Odpowiada mu mecenas Kaszewiak

Przed dwoma tygodniami, sąd rejonowy w Warszawie skazał Kazimierza Marcinkiewicza na pół roku ograniczenia wolności i na wykonywanie prac społecznych. Wyrok bardzo nie spodobał się byłemu premierowi. Uważa, że chodzi tutaj o kwestie polityczne. Na Instagramie opublikował post w tej sprawie.

Rozwód po polsku. Trzy lata małżeństwa, dwa lata separacji, cztery lata rozwodu, 13 lat utrzymywania dorosłej osoby. Dożywotnie alimenty. Kapturowy PiS-owski proces o unikanie w ciągu 30 dni. Kapturowy PiS-owski sędzia lub sędzina odbiera prawo do jakiejkolwiek obrony. Wyrok sześć miesięcy, za podobno dziesięć miesięcy niepłacenia. Prawo i Sprawiedliwość to cywilizacja Kaczyńskiego i Ziobry. A jeszcze powinienem dodać coś o Dudzie. Mam to w doodzie - napisał były premier na Instagramie.

Kazimierz MarcinkiewiczKazimierz Marcinkiewicz instagram.com/@marcinkiewiczkazimierz

"Fakt" skontaktował się z mecenasem Piotrem Kaszewiakiem, znanym ze "Sprawy dla reportera". Tak skomentował sprawę:

Wypowiedź pana oskarżonego jest co najmniej niemądra. Wydanie wyroku nakazowego w takiej sprawie jest zupełnie standardowym i zgodnym z przepisami postępowaniem sądu i nie ma nic wspólnego z polityką. Jeśli oskarżony nie zgadza się z wyrokiem i wniesie na piśmie sprzeciw (de facto jednozdaniowe pismo zgodnie z załączonym do wyroku pouczeniem sądu), wyrok straci moc, zaś sąd rozpozna sprawę na zasadach ogólnych - powiedział mecenas.

Dalej mecenas przywołał kilka podobnych spraw, w których brał udział. Zapewnia, że były premier został potraktowany jak każdy inny obywatel. Jego była profesja nie ma tu znaczenia, bo wobec prawa każdy jest równy.

Mogę powołać się na dziesiątki spraw, w których brałem udział jako obrońca lub pełnomocnik (po stronie oskarżonych lub pokrzywdzonych), w których taka właśnie procedura była stosowana. Zważywszy, że wszyscy jesteśmy równi wobec prawa, nie ma podstaw, aby oczekiwać od sądu, że w przypadku osoby publicznej stosowane będą inne standardy niż te, które wynikają z przepisów - dodaje prawnik.

Zobaczymy, czy były premier zdecyduje się o wniesienie sprzeciwu do sądu.

Więcej o:
Copyright © Agora SA