Jako pierwszy wygrał w "Milionerach". Nie cała kwota trafiła ja jego konto. Jak dziś wygląda jego życie? Dalej pracuje

Krzysztof Wójcik zapisał się w historii telewizji jako pierwszy zwycięzca "Milionerów". Zobaczcie, co dziś u niego słychać.

Krzysztof Wójcik 28 marca 2010 roku odpowiedział na ostatnie, finałowe pytanie w "Milionerach" i zgarnął czek na milion złotych. Jakiś czas temu odezwaliśmy się do niego, by zapytać, jak zmieniło się jego życie po tym, jak wygrał teleturniej. Okazuje się, że założył rodzinę, podróżuje, uwielbia wędkować, ale nie chce zakładać własnej firmy. Przyznał też, że próbował swoich sił w innym programie. 

'Milionerzy'"Milionerzy". Nim wygrał, zadzwonił do przyjaciela, żeby zaprosić go na imprezę

Zobacz wideo Pytania, które mocno zaskoczyły uczestników teleturnieju "Milionerzy". Odpowiedzielibyście na nie?

Co słychać u pierwszego zwycięzcy "Milionerów"?

W rozmowie z Plotkiem Krzysztof Wójcik wyznał, że stara się żyć normalnie. Nie narzekał na swoją sytuację.

Jeśli chodzi o mnie samego, to nie zmieniło się nic poza tym, że urosłem wszerz (śmiech). Staram się żyć tak samo, uśmiechać się jak najczęściej, zwłaszcza w dzisiejszych czasach, niekoniecznie łatwych z wielu względów. Mimo wszystko dobrze mi się żyje i staram się nie narzekać - przyznał.
 

Były uczestnik programu dodał, że na jego konto nie trafił wówczas okrągły milion. Wszystko przez podatki. "Przelane zostało "tylko" 900 tys. złotych" - wyznał.  Zapytany o to, czy po wygranej mierzył się z problemami, takimi jak choćby próby kradzieży, zaprzeczył. 

Nigdy natomiast nikt nie chciał mnie okraść, ani wymusić tych pieniędzy.

Wójcik zdradził też, na co wydał pieniądze. 

Miałem trochę czasu od nagrania do emisji i później, aż pieniądze zostały przelane - organizator miał chyba trzy miesiące na zrobienie tego, liczone od czasu emisji w telewizji. Tyle to trwało, więc miałem czas na zastanowienie się, co zrobić. Nie przehulałem tego, nie wydałem na głupoty. Wiadomo, że trzeba było się pobawić, ale nie wsiadłem w samolot i nie przewaliłem wszystkiego w kasynie. Wpłaciłem część na wkład do mieszkania, pomogłem rodzinie, z żoną poszliśmy jednak głównie w podróże. Najczęściej wylatywaliśmy do Stanów.

Podróż do USA była dla pana Krzysztofa ważna z wielu względów. Nazwał ją nawet "podróżą poślubną w większym gronie".

Zarówno ja, jak i moja żona Dora zawsze chcieliśmy tak polecieć. Ona jest nauczycielką angielskiego, zajmowała się także nauczaniem kulturoznawstwa amerykańskiego i to było jej marzenie. Ja też byłem ciekawy, jak to wygląda za oceanem. Lubię poznawać nowe rzeczy, rozmawiać z ludźmi za granicą i poznawać ich historie. To była taka nasza podróż poślubna w większym gronie. Później lataliśmy sami. Zrealizowaliśmy to marzenie łącznie pięć razy.

Pan Krzysztof nie chce jednak na stałe przenosić się do Ameryki. Twierdzi, że jest patriotą i trudno byłoby mu pożegnać się z ojczyzną. Dodał też, że pracuje w firmie, gdzie zarządza jednym z oddziałów. Sam jednak nie chce zakładać własnego biznesu, bo jak przyznał "nie miał pomysłu na inwestycję". Jednak jest z tego powodu zadowolony, bo mógł znaleźć pracę, którą lubi. 

Nie, te pieniądze, które były na koncie, dawały mi taką pewność, że mam czas na to, żeby na spokojnie poszukać pracy, którą będę lubił. To był świetnie spożytkowany rok. Trafiłem do firmy, do której chciałem trafić i w której chciałem pracować.

Zakupił też mieszkanie. Dzięki temu jego córka jest już w tym zakresie zabezpieczona. 

Okazuje się, że Wójcik wraz z kolegą chciał wystąpić w innym z teleturniejów. Później planował drugi występ w "Milionerach". Ostatecznie nie udało mu się zaistnieć już na szklanym ekranie i wygrać kolejnych pieniędzy. 

Kolega z pracy bardzo chciał spróbować swoich sił. Przyjechaliśmy do Warszawy na casting i mieliśmy seryjnie odpowiadać na pytania, jeden za drugim. Jak wróciliśmy do Szczecina, to zadzwonili i powiedzieli, że nas nie przyjmą, bo za dobrze odpowiadaliśmy na pytania (śmiech). Coś w ten deseń. Ale pamiętam też, że zgłosiłem się jeszcze raz do "Milionerów" - ze dwa czy trzy lata temu. Byłem już umówiony i miałem jechać na nagranie kolejne, ale w ostatniej chwili zadzwoniła do mnie pani z produkcji i powiedziała, że nie ma zgody na mój występ.

Przypomnijmy, że Krzysztof Wójcik wygrał milion, odpowiadając na pytanie: Z gry na jakim instrumencie słynie Czesław Mozil? Prawidłowa odpowiedź to "na akordeonie" i właśnie ten wariant zaznaczył uczestnik. 

Dodajmy, że później milion wygrali jeszcze Maria Romanek (odcinek wyemitowany 21 marca 2018 roku), Katarzyna Kant-Wysocka (14 marca 2019 roku) oraz Jacek Iwaszko (23 września 2021 roku).

Więcej o: