Beata Pawlikowska to jedna z najsłynniejszych polskich podróżniczek. Gwiazda spełnia się jednak także na innych polach. Jest pisarką, a jej książki cieszą się olbrzymią popularnością. Przez lata pracowała również jako dziennikarka radiowa - prowadziła między innymi autorską audycję w Radiu ZET "Świat według Blondynki". Pawlikowska dobrze sprawdziła się w roli w roli prowadzącej programy "Zdobywcy" czy "Zagadkowa blondynka". Mało kto jednak wie, że ta zawsze uśmiechnięta i odnosząca sukcesy gwiazda przeszła w życiu bardzo wiele.
Pawlikowska była bardzo zbuntowaną, zagubioną nastolatką. Swego czasu w rozmowie ze "Zwierciadłem" wyznała, że miała wtedy słabość do używek, również tych nielegalnych.
Przychodziłam do klasy w piżamie albo kapeluszu zrobionym z nakładki na sedes. Wyrzucali mnie ze szkoły. Zaczęłam palić papierosy, uciekałam z domu. Ja byłam raczej hippie, nosiłam dużą złotą pacyfę, którą zrobiłam z koralików, sadziłam dęby, rozdawałam ludziom na ulicy róże. A jednocześnie piłam alkohol, paliłam, pociągały mnie narkotyki, bo cały czas próbowałam uciec od siebie.
Natomiast w rozmowie z "Vivą!" opowiedziała o kompleksach, z którymi jako nastolatka się zmagała.
W szkole średniej uważałam, że jestem gruba i brzydka i że powinnam schudnąć. Wyzywałam się różnymi epitetami, nie lubiłam siebie. Próbowałam się odchudzać, ale "silnej" woli nie starczało na długo. Wieczorem najadałam się słodyczy i czułam do siebie jeszcze większy wstręt. Nie znosiłam siebie za to, że mam taką słabą wolę, że jestem głupia, nie tak fajna jak inni ludzie. Traciłam czas i energię na walkę ze sobą.
W końcu Beata Pawlikowska zaczęła się odchudzać. W tym procesie jednak zupełnie się zatraciła.
Kiedy miałam dwadzieścia lat pewnego dnia postanowiłam, że nie będę wcale jeść. I przestałam! Pozwalałam sobie tylko na picie wody z kranu. Świadomie zadawałam sobie cierpienie. Chciałam się ukarać za to, że jestem beznadziejna. Gdybym zastanowiła się nad tym co robię, musiałabym przyznać, że to czysta autodestrukcja, która nie może doprowadzić do niczego dobrego. Byłam blada, wypadały mi włosy i czasem ogarniała mnie taka słabość, że padałam bez sił na łóżko. Uzależniłam się od niejedzenia. Kiedy zanikła mi całkowicie miesiączka, poszłam do lekarza. To tam usłyszałam ostrzeżenie, że z powodu wychudzenia i wycieńczenia organizmu część moich organów wewnętrznych zaczęła zanikać. To mnie zaniepokoiło.
Podróżniczce udało się przezwyciężyć chorobę. Wyjechała do Londynu, aby zapomnieć o problemach. Tam jednak doszło do potwornego zdarzenia.
Poznałam tam chłopaka. Rozmawialiśmy, powiedziałam mu, że piszę opowiadania. On powiedział, że też i że chętnie pokaże mi swoje. Myślałam, że rzeczywiście pokaże mi swoje opowiadania. On pokazał mi coś innego. Zamknął drzwi na klucz, zgwałcił mnie, a potem zasnął kamiennym snem - powiedziała w programie ''Niepokonani.
W tym samym programie Pawlikowska po raz pierwszy opowiedziała o próbie samobójczej. Chciała ze sobą skończyć, po tym jak została zgwałcona.
Postanowiłam skończyć ze sobą. Nałykałam się tabletek nasennych, napisałam jakiś liścik pożegnalny i położyłam się na podłodze. Traf chciał, że moja mama wróciła tego dnia wcześniej z pracy.
Pawlikowską w młodości ciągnęło do alkoholu i narkotyków, ale w wywiadzie udzielonym "Gali" przyznała się do jeszcze jednego uzależnienia.
Byłam uzależniona od seksu. Twoja podświadomość szuka sposobu, żeby zapewnić Ci brakujące emocje, czyli poczucie bezpieczeństwa i akceptacji. W przypadku uzależnienia od seksu chcesz je uzyskać za pomocą kontaktu fizycznego. Mylisz seks z miłością. Myślisz, że jeśli ktoś uprawia z tobą seks, to znaczy, że cię kocha. Spotykałam się wtedy z chłopakami tylko po to, żeby pójść z nimi do łóżka.
Podróżniczce z tam ogromnym bagażem trudnych doświadczeń udało się w pewnym momencie odmienić życie.
Byłam kobietą, która siedzi w kącie, byłam nieszczęśliwa, byłam w uzależniona od ludzi i substancji. Ale tak nie musi być, wydałam książki, zmieniłam swoje życie. Namawiam wszystkie kobiety, które siedzą w kącie, żeby zrobiły tak samo.- powiedziała odbierając "Różę Gali" w kategorii "Książka" za serię "W dżungli podświadomości".
Bardzo doceniamy to, że Pawlikowska nie wstydzi się opowieści o trudnych momentach w życiu. Ostatnio jednak wzburzyła opinię publiczną, gdy mówiła o szkodliwości leków na depresję. To nie pierwsza kontrowersyjna wypowiedź gwiazdy. W trakcie pandemii COVID-19 stwierdziła chociażby, że "nic na świecie nie dzieje się bez przyczyny". Innym razem uznała, że za pomocą diety można zmienić geny. Swego czasu natomiast ostrzegała przed dodawanym do potraw glutaminianem sodu, który ma "atakować mózg, uaktywniać komórki rakowe, powodować migreny, biegunkę, otyłość, cukrzycę, alzheimera i parkinsona".
Internauci oburzeni stawkami za pracę na planie "Rancza". "To chyba żart"
Tajner opowiedziała o kulisach małżeństwa z Wiśniewskim. "Michał pił, zawalał różne rzeczy"
Tak dziś wspomina Annę Przybylską jej najmłodszy syn. Te słowa zostają w pamięci. "Staram się"
Poseł Konfederacji twierdzi, że niska dzietność to wynik dyskryminacji mężczyzn. Biejat się nie patyczkuje
Burza po przerwanym koncercie Męskiego Grania. Widzowie domagają się jednego
Grała Wonder Woman. Tak dziś wygląda 75-letnia Carter, która zapewnia, że nie poprawiała urody
Aktorka założyła zbiórkę na "wesele marzeń", a internet się zagotował. "Żenada i brak klasy"
Uznańska-Wiśniewska o urlopie macierzyńskim. "Nie przysługuje"
Prawniczka reaguje na oświadczenie Dody o zarzutach. Mówi o "ważeniu słów"