Aleksandra Popławska o absurdalnej sytuacji z zapisem na wizytę do lekarza. "Zdążę wyzdrowieć lub umrzeć do tego czasu"

Aleksandra Popławska próbowała umówić się na wizytę do lekarza, ale na własnej skórze przekonała się, jak w obecnych czasach wygląda czekanie na swoją kolej. Na Instagramie opublikowała wpis, w którym przedstawiła zapis rozmowy z próby zarejestrowania się na wizytę lekarską. Nie ukrywała oburzenia. - Zdążę wyzdrowieć lub umrzeć do tego czasu - napisała.

Więcej aktualności na temat polskiej służby zdrowia znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl. 

Aleksandra Popławska niemiło się zaskoczyła, próbując umówić się na wizytę lekarską. Nie spodziewała się, że nawet prywatnie terminy są aż tak odległe. Na Instagramie przedstawiła zapis rozmowy z osobą rejestrującą wizyty lekarskie. Na koniec z ironią podzieliła się swoimi sposobami na to, jak nie zachorować. 

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Te gwiazdy rzadko pokazują swoje nastoletnie dzieci. Córka Aleksandry Popławskiej mogłaby grać jej siostrę bliźniaczkę

Zobacz wideo Magdalena Popławska o relacjach z Aleksandrą Popławską

Aleksandra Popławska wstrząśnięta stanem służby zdrowia: Zdążę wyzdrowieć lub umrzeć

Aleksandra Popławska, dzwoniąc do lekarza, nie spodziewała się, że najszybciej będzie mogła spotkać się ze specjalistą za dziesięć dni. Jak zauważyła w rozmowie z osobą zapisującą wizyty lekarskie - gdyby miała tak długo czekać, to zdążyłaby wyzdrowieć lub w najgorszym wypadku umrzeć z powodu nieudzielonej pomocy. 

Szybko okazało się, że odległa wizyta jest najmniejszym problemem. Aktorka próbowała umówić się prywatnie, jednak nie spodziewała się, że natrafi na takie problemy. Została poinstruowana, że aby zostać przyjętą na wizytę prywatną, musi przyjechać na miejsce, wypisać się z przychodni, a w następnej kolejności zapisać jako pacjentka do innego miejsca.

Przepraszam, czy jest na sali lekarz? Zapis mojej rozmowy z rejestracją przychodni: Dzień dobry, chciałabym się umówić do lekarza pierwszego kontaktu. - Możliwy termin 17 lutego. - Proszę pani, ale to jest za dziesięć dni, zdążę wyzdrowieć lub umrzeć do tego czasu. - Przykro mi takie mamy terminy. - A prywatnie? - Jutro na 14.00, ale nie mogę pani zapisać prywatnie, jeśli jest pani naszą pacjentką. - A jak się wypiszę? Jest to możliwe? - Tak, ale musi się pani zapisać do innej przychodni. - Dobrze. To proszę mnie zapisać na jutro na 14.00, a ja przyjadę przed wizytą i się wypiszę z waszej przychodni. - Nie mogę pani teraz zapisać, jak jest pani naszą pacjentką. Musi pani przyjechać, najpierw się wypisać i wtedy będę panią mogła zapisać prywatnie. Kurtyna - zaczęła aktorka.

W dalszej części wpisu aktorka zauważyła, że od 20 lat płaci składki zdrowotne, a w tym czasie zdążyła pojawić się u lekarza pięć razy. Jednak, gdy poczuła, że musi spotkać się ze specjalistą, okazało się, że umówienie się w dogodnym terminie wcale nie jest takie proste, jak mogłoby się wydawać. Absurdalny telefon do przychodni skłonił ją do przemyśleń:

Od 20 lat płacę składki zdrowotne. W tym czasie byłam u lekarza w ramach NFZ może z pięć razy? Po wczorajszym telefonie do przychodni doszłam do wniosku, że "to nie jest kraj dla chorych ludzi". Zatem kochani - ciepło się ubierajmy, woda morska do noska, spacery na świeżym powietrzu i jakoś to będzie. Na zdrowie - napisała nie ukrywając ironii.
 

Pod wpisem aktorki nie zabrakło komentarzy od fanów, którzy również dzieli się niedorzecznymi historiami. Nie tylko Aleksandra Popławska w ostatnim czasie narzeka na kondycję służby zdrowia. Zygmunt Chajzer również nie miał najlepszych doświadczeń, przebywając w szpitalu, i przyznał, że "system nie działa jak należy".

ZOBACZ: Zygmunt Chajzer grzmi nad ochroną zdrowia w Polsce. "To jest dramat. System nie działa jak należy"

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.