Balet, karate, a teraz tenis. Klara ma kolejne zajęcie. Anna Lewandowska: Czy nie przenoszę na nią niespełnionych ambicji?

Anna Lewandowska pokazała na Instagramie, jak Klara uczy się grać w tenisa. To kolejne zajęcie, które rodzice dopisali do listy czterolatki. Wzbudziło to wątpliwości nawet u samej trenerki.

Więcej artykułów ze świata show-biznesu znajdziesz na Gazeta.pl. 

Czy wiedzieliście, że czteroletnia Klara Lewandowska jest poliglotką? Z rodzicami dziewczynka rozmawia po polsku, ale zna też język angielski i niemiecki, a niedawno okazało się, że poznaje również hiszpański. Mało tego, dziecko uczęszcza na lekcje gry na pianinie, a także balet i karate. Z perspektywy obserwatora może się wydawać, że czterolatka dźwiga już spory bagaż doświadczeń. Anna Lewandowska poświęciła temu ostatni post w mediach społecznościowych. 

Zobacz wideo Paulina Krupińska o szczegółach przyjaźni z Anną Lewandowską. "Wy jej nie znacie taką, jaka ona jest"

Klara ma kolejne zajęcie. Anna Lewandowska zaczyna mieć wątpliwości?

Anna Lewandowska pokazała na Instagramie, jak Klara uczy się grać w tenisa. Rodzice zabrali dziewczynkę na drugie zajęcia. Trenerka twierdzi, że nowa aktywność spodobała się dziecku. Zaczęła się jednak zastanawiać, czy nie chodzi czasami o jej własne ambicje.

Czy przypadkiem nie zaczęłam przenosić na nią swoich niespełnionych ambicji? Tyle się przecież o tym mówi. Czy sama wpadłam w tę pułapkę? Tu balet, tam karate (wiadomo). Niemiecki, angielski, dodatkowo w domu hiszpański w formie zabaw. Rowerek, pływanie, pianino. W tym tygodniu jedziemy w góry, a ja właśnie googluje trenera Klary… Chociaż na te trzy dni. Ach. No i teatr raz w miesiącu. Przydałyby się jeszcze jakieś zajęcia ze sztuki - napisała.

Żona Roberta Lewandowskiego wyznała, że chciałaby dać córkom wszystko, czego sama nie miała w dzieciństwie.

Pokazać cały świat, wszystkie możliwości. Ale pomiędzy pokazywaniem, a wywoływaniem presji granica jest cienka. Jak jej nie przekroczyć? Chcę podsuwać jej różne aktywności, aby odnalazła swoją pasję. Bo przecież chodzi o to, by podejmowała własne decyzje - twierdzi Lewandowska.

Trenerka przyznała też, że nie jest pewna, czy zawsze udaje jej się znaleźć tzw. złoty środek, ale bardzo się stara.

Jak każdy rodzic po prostu chcę, by sama poznała i robiła to, co daje jej radość. Dlatego nie naciskam, za to ciągle obserwuję. I mam świadomość, że muszę być uważna na jej emocje. Każdego dnia. Bo wychowywanie to przecież proces, zestaw milionów decyzji. I każda ma znaczenie.
 

Co myślicie o takim stylu wychowywania dzieci?

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.