Maria Czubaszek była mistrzynią ciętych ripost. "Lepiej być starym niż martwym" mawiała

Maria Czubaszek-Karolak 9 sierpnia obchodziłaby 84. urodziny. Pisarka i satyryczka znana była z poczucia humoru i celnych ripost, które zapadały w pamięć jej czytelnikom i słuchaczom.

Maria Czubaszek urodziła się 9 sierpnia 1939 roku w Warszawie. Miała młodszą siorę, ale później nie utrzymywała z nią kontaktu. Studiowała filologię angielską i dziennikarstwo na Uniwersytecie Warszawskim. Studia porzuciła, ponieważ znalazła pracę w Programie Pierwszym Polskiego Radia. W 1966 roku dostała propozycje tworzenia słuchowiska "Ilustrowany Tygodnik Rozrywkowy" w Trójce. Później przyszły kolejne jej znane programy, jak "Dym z papierosa" czy "Dzień dobry, jestem z Kobry". Jej audycje czytali aktorzy dlatego wśród słuchaczy pojawiły się głosy, że Czubaszek tak naprawdę... nie istnieje.

Zobacz wideo Tomasz Sianecki o "świstakach" z TVN24 i początkach Szkła Kontaktowego

Poza tym Maria Czubaszek pisała piosenki, dla takich artystów jak Ewa Bem, Renata Kretówna, Grzegorz Markowski, Krystyna Prońko czy Trubadurów. W 1980 roku ukazała się jej pierwsza książka. Później współtworzyła też spektakle kabaretowe i pisała dialogi do filmów i seriali takich jak "Psie serce", "Na Wspólnej" czy "BrzydUli". Pisarka, satyryczka, scenarzystka, felietonistka i dziennikarka zmarła 12 maja 2016 roku w Warszawie, w wieku 76 lat. Przyczyną śmierci było wycieńczenie organizmu i zaburzenia pracy układu krążenia.

Maria Czubaszek - znane cytaty i cięte riposty

Maria Czubaszek znana jest z wielu cytatów, które dotyczą miłości, życia czy przemijania. Poniżej przedstawiamy kilka cytatów tej autorki.

Miłość

Małżeństwo nie szkodzi tylko prawdziwej miłości.
Skoro przed ślubem nie był w moim typie, to i po ślubie nie będzie.
Miłość wydaje mi się przereklamowana. Oczywiście istnieje, ale głównie własna. Kochamy kogoś, kiedy jest nam z nim dobrze, chcemy z nim być, bo wydaje się nam, że bez niego nie umiemy żyć.
Kiedy od mężczyzny odchodzi kobieta, to odchodzi kobieta. A kiedy od kobiety odchodzi facet, to wali jej się cały świat.
Ktoś kiedyś powiedział, że mężczyzna, który jest z jedną kobietą dłużej niż dwadzieścia lat, zasługuje na aureolę. Lepiej przyprawić mężowi aureolę niż rogi.
Mężczyzn można zmieniać jak rękawiczki, ale mężczyzny zmienić nie można. Z drania nie zrobisz anioła, z mięczaka twardziela, a z faceta typu MACHO pantoflarza. Mężczyzna jest, jaki jest, i nie ma co przy nim majstrować. Im szybciej kobieta to zrozumie, tym lepiej dla niej. I dla niego. W przeciwnym wypadku prędzej czy później sprawa musi się rypnąć.

Życie

Każda kobieta powinna w pewnym wieku ustalić ile ma lat i już się tego trzymać.
Młodość musi się wyszumieć, a starość wypalić.
Jestem w rozwojowym okresie późnej dojrzałości.
Uważam, tak samo jak mój ukochany Woody Allen, że świat zmierza do katastrofy, a życie jest jak nogi. Niezależnie od tego czy krótkie, czy długie, zawsze są do dupy.
Przychylam się do opinii, że są dwa dni, którymi nie należy się przejmować. To wczoraj i jutro. Nie wspominam i nie planuję.
Życie jest za piękne, aby żyć normalnie.
Jak wiadomo prowizorka w tym kraju jest najtrwalszym rozwiązaniem.
Czasem jak słucham niektórych ludzi to myślę sobie: Serio? To jest ten plemnik co wygrał…

O sobie

Podczas jednego ze spotkań, 5-letnia dziewczynka zapytała Marię Czubaszek czy ta także była kiedyś młoda. - Dawno, dawno temu, w co trudno, uwierzyć byłam młoda, ale świadków już nie ma, bo wszyscy umarli - odpowiedziała Czubaszek. - A czy była Pani ładna ? - zapytała dziewczynka. - Młoda rzeczywiście byłam, ale urodę zawsze miałam nienachalną - odpowiedziała.
Nie lubię mówić o swoich problemach. Zazwyczaj i tak nikt ich za mnie nie załatwi. To po co? Żeby usłyszeć: 'Nie martw się, jakoś to będzie'? To sama to sobie mogę powiedzieć.
- Jest pani szczęśliwa? - Tak naprawdę to nie wiem. Pani Wisława Szymborska powiedziała, że życie czasami bywa znośne. Ja byłam na przykład szczęśliwa, kiedy mój pies po chorobie wyzdrowiał. Wtedy pomyślałam, że to szczęście było. I byłam szczęśliwa, jak mój mąż przestał pić. Są takie momenty, kiedy człowiek jest bardzo szczęśliwy. Natomiast, żeby tak w ogóle, to nie. Tylko wariat może być tak bez przerwy szczęśliwy. I całe szczęście!
Krótko byłam dzieckiem. Postanowiłam szybko wydorośleć. (…) Jak miałam osiem, góra dziewięć lat. Kiedy zarobiłam pierwsze pieniądze.(…) Za zjedzenie szpinaku. Którego nie cierpiałam. Tłumaczenie, że jest zdrowy, nie przekonywało mnie.
Wszyscy myślą, że jestem optymistką, a to nie prawda. Ja jestem pesymistką, ale pogodną.
Niektórzy pytają, dlaczego czasem tracę płynność finansową. Trudno jej nie tracić, gdy ma się męża jazzmana. Karolak ma co prawda emeryturę artystyczną - 719 złotych. To masa pieniędzy, ale w ludziach jest tyle pazerności... że czasem dorabia koncertami.
Natchnienie to miał Mickiewicz. Do takich głupot jak ja piszę, nie potrzeba natchnienia. Ja muszę mieć motywację. Dla mnie to są zawsze trzy niezapłacone rachunki (…). Ja nie lubię pisać, ale w związku z tym, że nic innego nie potrafię, to piszę. Nie żyję, żeby pracować, tylko pracuję, żeby żyć.

Przemijanie

Lepiej być młodym niż starym, ale lepiej być starym niż martwym.
Co ja z tym zdrowiem zrobię, przecież do grobu go nie wezmę.
Niepalący też żyją tylko do śmierci.
Chcę być spalona. Na złość tym wszystkim, którzy zabraniają palić, puszczę dymek jeszcze po śmierci.
Mało jest wydarzeń w naszym życiu, gdy tak bardzo mamy wpływ na nasz los. Człowiek sam nie ma wpływu na to, czy się urodzi. To decyzja, którą ktoś podjął za nas. Często jakiś kretyn, co nie powinien mieć dzieci, raptem je ma. Dlatego uważam, że człowiek powinien decydować, kiedy chce odejść.

Bliscy o Marii Czubaszek

- Ale to najwspanialsza rzecz, jaka może się człowiekowi przytrafić. To największe szczęście, jakie może człowieka spotkać. Mało komu się zdarza tak związać z drugą osobą, jak ja z Marysią. I dlatego uważam, że powinienem ludzi traktować z większym miłosierdziem, bo mało kto zaznał tego, co ja - Wojciech Karolak, drugi mąż Marii Czubaszek.

- W czasie którejś olimpiady do studia Telewizji Polskiej zapraszano gości niezwiązanych ze sportem. Zaproszono Marię Czubaszek - osobę chyba najbardziej na świecie ze sportem niezwiązaną. Widziałem na własne oczy - to był dzień, w którym Robert Korzeniowski doszedł na metę drugi. Ale po chwili okazało się, że ten, który doszedł pierwszy, został zdyskwalifikowany. Szczęśliwa Maria Czubaszek obwieściła całemu światu, że oto Robert Korzeniowski zdobył dwa medale. No, bo przed chwilą srebrny, a teraz złoty! - Artur Andrus.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.