Ewa Chodakowska świętuje 7. rocznicę ślubu. Pokazała prywatne zdjęcia z ceremonii. "Po ścianach lała się miłość"

Ewa Chodakowska miała wrócić do Grecji, aby spędzić rocznicę ślubu u boku ukochanego męża. Ostatecznie jednak zmieniła plany. Bardzo tęskniła za rodziną.

Ewa Chodakowska i Lefteris Kavoukis są jednym z najbardziej zgodnych małżeństw w polsko-greckim show-biznesie. Ona dzielnie znosi i bierze na siebie uwagę mediów i błyski fleszy, on świetnie czuje się w jej cieniu i choć działa "z ukrycia", zawsze służy trenerce pomocnym ramieniem. Na ich relacje nie wpłynęły ani rewelacje pojawiające się w prasie, ani kąśliwe uwagi internautów, ani nawet ciągłe życie na walizkach. Choć Chodakowska i Kavoukis są parą od 11 lat, wciąż zachowują się jak nastolatkowie, którzy mają za sobą dopiero pierwszą randkę.

ZOBACZ: Ewa Chodakowska obchodzi 11. rocznicę związku z mężem. "To miał być wakacyjny romans". Wprowadziła się do niego po 10 dniach

Ewa Chodakowska wspomina ślub z Lefterisem Kavoukisem: Nic nie było standardowe tego dnia...

Ewa i Lefteris świętują właśnie siódmą rocznicę ślubu kościelnego. W obszernym wpisie Ewa Chodakowska zdradziła, jak wyglądały przygotowania do tego wyjątkowego dnia:

TO DZIŚ. 7 ROCZNICA ŚLUBU KOŚCIELNEGO. Nic nie było standardowe tego dnia... Same przygotowania trwały miesiąc... Suknia była krótka... A tort był w ciemnoczekoladowym kolorze... bez lukru. 

Chodakowska zdradziła także, że ona i Lefteris nie mają "swojej piosenki", do której mogliby zatańczyć pierwszy taniec:

Na pytanie osób organizujących przyjęcie: "jaki jest nasz utwór, do którego chcemy zatańczyć pierwszy taniec”", odpowiedzieliśmy zgodnie: "nie mamy swojego kawałka, ale lubimy bardzo tańczyć do muzyki deep house... może lepiej zaproponujcie coś...". Usłyszeliśmy: "OK, coś zaproponujemy... SPODOBA WAM SIĘ... I mieli rację. Wjechał Michael Buble i "FEELING GOOD".

Nie zabrakło też zabawnych "wpadek". Okazało się, że Ewa podczas organizacji ślubu pomyślała o wszystkim poza zorganizowaniem sobie bukietu ślubnego:

Na pytanie jednej z koleżanek: "O Boże, Ewka! Gdzie masz bukiet?", strzeliłam sobie z otwartej dłoni w czoło... "NIE MAM BUKIETU”. I dobrze... Dzięki temu miałam wolne ręce i mogłam przez cale nabożeństwo tulić się do Lefterisa.

Ewa opowiedziała też, jak wyglądał ślub. Okazuje się, że mocno odbiegał od typowego polskiego wesela:

Na ślubie grany był każdy klimat z wyjątkiem typowego weselnego... Moja świadkowa i NAJ przyjaciółka dorzuciła koncert po grecku. Nie było zabaw typowo weselnych, rzucania bukietem i innych... Latały za to kwiaty w powietrzu, serwetki pod sufitem. Tańczyliśmy na stole, a po ścianach lała się miłość. Taka miłość na luzie. 11 lat razem. 7 lat po ślubie. Życzę nam takiej miłości na luzie na zawsze.

Z tej okazji "Choda" pokazała sporo zdjęć z samego ślubu, wesela i przygotowań. Zobaczcie.