W ostatnim odcinku "Galaktyki Plotek" Mateusz Hładki wrócił do tematu mobbingu, którego kilka lat temu doświadczał w stacji TVN. Prezenter nazwał to "mobbingiem w białych rękawiczkach", trudnym do udowodnienia na drodze sądowej. Zaznaczał jednak, że doświadczał "bardzo niefajnych zachowań". Teraz do sprawy odniosła się Anna Wendzikowska. Wyjawiła, jakie słowa usłyszała od byłej szefowej w trakcie pracy w śniadaniówce.
Anna Wendzikowska w "Galaktyce Plotek" wyznała, że w trakcie jej pracy w "Dzień dobry TVN" temat niewłaściwych zachowań ówczesnej szefowej był szeroko omawiany przez członków redakcji. - Myśmy bardzo dużo o tym rozmawiali, w rozmowach naszych redakcyjnych i wewnętrznych, to nie była żadna tajemnica. Myśmy się sobie nawzajem skarżyli i opowiadaliśmy sobie historie (...). To nie był temat jakiś ukryty albo temat tabu. To był po prostu temat, z którym nie wiadomo było, co zrobić - stwierdziła Anna Wendzikowska.
- Myślę, że Mateusz powiedział delikatnie, nazywając to mobbingiem w białych rękawiczkach, bo mobbing w ogóle jest przemocą, która jest w białych rękawiczkach. Nie ma nic wspólnego z tym, że widać jakieś ślady albo coś jest tak bardzo czytelne. My wszyscy byliśmy na umowach śmieciowych, więc w sądzie by się to nie obroniło, chociażby z braku stosunku pracy (...). Natomiast nikt z nas nie miał wątpliwości, że to jest mobbing i że tak powinno się to nazwać - dodała Wendzikowska w rozmowie z Marcinem Wolniakiem.
W dalszej części rozmowy Marcin Wolniak przywołał wypowiedź Damiana Maliszewskiego, który wyznał, że osoba dopuszczająca się mobbingu wobec pracowników w "Dzień dobry TVN" później pracowała z nim w innej redakcji. Schemat zachowań był jednak taki sam. Czy to świadczy o tym, że decydenci lekceważyli wyznanie Anny Wendzikowskiej?
- Najprostsza odpowiedź na to pytanie brzmi "tak". Myślę, że to był taki styl zarządzania ludźmi, który osoby zwierzchnie akceptowały, a być może nawet promowały. Wiele dostałam takich komentarzy z pytaniem, dlaczego nie zrobiłam z tym nic wcześniej. Zrobiłam. Zgłaszałam, nazywając to po imieniu mobbingiem, i usłyszałam: "oj weź, nie przesadzaj, wy, gwiazdy, też jesteście trudne" - dodała prezenterka.
Wendzikowska wspomniała też o słowach, które usłyszała od ówczesnej szefowej. - "Jak ci się nie podoba, to do widzenia, na twoje miejsce jest dziesięć kolejnych". Telefony o 22.00 w niedzielę były czymś absolutnie naturalnym, albo sytuacje, gdy w twój wolny dzień ktoś każe ci przyjechać i poprawiać coś na montażu (...). Nie było możliwości wyłączenia telefonu, nie było czasu po godzinach i sposób komunikacji był bardzo agresywno-obrażający - podkreśliła gwiazda w "Galaktyce Plotek".
Alicję Janosz ostrzegano przed Wojewódzkim. "To mnie zwaliło z nóg"
Kolejna para z "Rolnik szuka żony" spodziewa się dziecka! "Czekamy na nasze maleństwo"
To działo się na zajęciach z Zapendowską. Janosz po latach wyjawiła szczegóły
"Gościa nie obchodzi...". Ekspertka: Hotel Gołębiewski zalicza wpadkę po wpadce po wizycie Książula
Syn Rozenek pochwalił się projektem butów na paryskiej uczelni. Takiego modelu nie spotkacie na ulicy
Ralph Kaminski oburzony tym, co spotkało go w Krakowie. "Zaraz dostaniesz w pysk"
Ponownie przesłuchali kierowcę z wypadku, w którym zginął Litewka. Wiadomo, co powiedział
Powiedziała: "Drażni mnie, że Ukrainki mają superciuchy". Korwin Piotrowska komentuje
Po odwołanym występie wybuchła burza. Kabaret Skeczów Męczących reaguje na krytykę