Tylko u nas

Kubicka zrelacjonowała grupowy wyjazd na botoks. Ekspertka mówi o konsekwencjach

Słowa Sandry Kubickiej o grupowym wyjeździe na botoks wywołały burzę w mediach. Poprosiliśmy psycholożkę Magdalenę Chorzewską o ocenę sytuacji oraz opinię, czy taki przekaz może mieć negatywny wpływ na odbiorców.
Sandra Kubicka
Kubicka zrelacjonowała grupowy wyjazd na botoks / Fot. Instagram / sandrakubicka / KAPIF

9 lutego Sandra Kubicka zrelacjonowała w mediach społecznościowych grupowy wyjazd na botoks. -Ponieważ wraz z moimi znajomymi śmiejemy się, że to się nazywa Botox Autobus. Jedziemy dzisiaj w sześć osób do Ostrołęki do pani doktor, ponieważ tak dobrze zrobiła mi baby botox. No ale ja dużo teraz trenuję, więc mi puściło prawie pół roku. Wiecie, ten PESEL to PESEL. Ostatnio widziałam na Instagramie rolkę, leciała piosenka Spice Girls i tam było napisane: Jeśli pamiętasz tę piosenkę, czas na botoks - przekazała na InstaStories. Celebrytka podkreśliła także, jak zmieniło się jej podejście do wspólnego spędzania czasu. - Kiedyś to byśmy na imprezkę poszli, a dzisiaj już taki PESEL, że wszyscy pojechali się odmłodzić. Starość nie radość - mówiła 31-letnia celebrytka. Co o jej przekazie sądzi psycholożka?

Zobacz wideo Tumala o medycynie estetycznej. Wspomniała o Rozenek-Majdan

Sandra Kubicka opowiadała o grupowym wyjeździe na botoks. Psycholożka ma jasne zdanie

Popularność Kubickiej sprawia, że to, co przekazuje w mediach społecznościowych, trafia do wielu osób. Czy fakt, iż celebrytka pokazuje zabiegi medycyny estetycznej jako niejako "zabawę", nie wpłynie negatywnie na jej odbiorców? W rozmowie z Plotkiem tę kwestię wyjaśniła psycholożka Magdalena Chorzewska. - Z perspektywy psychologii zjawisko pokazywania zabiegów medycyny estetycznej w lekkiej, "imprezowej" konwencji ma kilka możliwych konsekwencji i nie jest jednoznaczne - podkreśliła na wstępie. 

- Po pierwsze, takie treści mogą wzmacniać presję wyglądu. Badania nad wpływem mediów społecznościowych pokazują, że częsta ekspozycja na treści skoncentrowane na wyglądzie wiąże się ze spadkiem satysfakcji z ciała i większym porównywaniem się z innymi, szczególnie u młodych kobiet i nastolatek. Mechanizm jest prosty: jeśli zabiegi estetyczne przedstawiane są jako coś powszechnego, łatwego i "towarzyskiego", rośnie poczucie, że to norma, a nie wybór - wyjaśnia ekspertka.

Po drugie, dochodzi do normalizacji ingerencji estetycznych. Normalizacja sama w sobie nie jest ani dobra, ani zła, ale zmienia punkt odniesienia. To, co kiedyś było decyzją medyczną lub indywidualną, zaczyna funkcjonować jako element stylu życia

- dowiadujemy się od specjalistki. - W psychologii nazywa się to przesunięciem norm społecznych. Gdy rośnie przekonanie, że "wszyscy to robią", rośnie też gotowość do podjęcia podobnych działań - podkreśla Chorzewska.

Psycholożka zwraca uwagę na kwestię samooceny

Psycholożka podkreśla, że problemem w tym przypadku może być kwestia samooceny odbiorców Kubickiej. - Po trzecie, możliwy jest wpływ na samoocenę i postrzeganie starzenia. Jeśli młode odbiorczynie regularnie widzą przekaz, że starzenie to problem wymagający korekty, może to wzmacniać lęk przed naturalnymi zmianami ciała i obniżać akceptację siebie - tłumaczy Chorzewska w rozmowie z Plotkiem. - Badania nad self-objectification pokazują, że koncentracja na wyglądzie zwiększa samokrytycyzm i napięcie psychiczne - zaznaczyła na koniec ekspertka. 

Więcej o: