Zagrał w kultowej scenie w "Misiu". Tak dziś wygląda filmowy Robuś

"Miś" to jedna z najbardziej znanych polskich komedii, do której widzowie chętnie wracają nawet po latach. W Radiu RDC o kulisach kręcenia kultowej sceny przy samochodzie opowiedział Jacek Wroński, czyli filmowy Robuś.
Jacek Wroński
Fot. Facebook/Polskie Radio RDC

W 1980 roku do kin trafił jeden z najpopularniejszych filmów Stanisława Barei - "Miś". Polacy wciąż chętnie wracają do tej świetnie napisanej i zrealizowanej komedii. Ostatnio o kulisach powstawania produkcji dyskutowano w Polskim Radiu RDC. Gościem specjalnej audycji był Jacek Wroński, który wcielał się w Robusia. 

Zobacz wideo Bareja - kochany przez widzów, nienawidzony przez środowisko filmowe

Robuś z "Misia" nie mógł wytrzymać ze śmiechu podczas kręcenia kultowej sceny 

Ci, którzy oglądali "Misia" z pewnością pamiętają scenę, w której mały Robuś miał zaświadczyć, że jest synem sobowtóra Ochódzkiego. Mimo że Wroński miał do wypowiedzenia tylko jedną kwestię - w odpowiednim momencie musiał powiedzieć słowo "tatuś" - wcale nie było to dla niego takie łatwe. - Były powtórki, bo ja byłem bardzo rozbawionym dzieckiem. Sytuacja była taka, że moja filmowa mama przeskakiwała przez łańcuch i prawie by się przewróciła, bo zahaczyła nogą. A jak później usłyszałem jej kwestię, to byłem tak już rozbawiony, że nie mogliśmy tego nakręcić. Tam widać, że jestem uśmiechnięty i radosny. Natomiast reżyser powiedział: "No dobrze, to już wystarczy tych dubli". I zostało tak, jak widać - żartował. 

Wroński dodał również, że słowo "tatuś" ciągnęło się za nim latami. - Oczywiście przypięli mi łatkę "tatuś" lub "powiedz, kto to jest". Życia nie miałem w szkole, ponieważ koledzy i koleżanki codziennie mówili do mnie w ten sposób - opowiadał w audycji Cezarego Polaka. Pod fragmentem z audycji zaroiło się od komentarzy. Internauci byli zachwyceni tym, jak dziś wygląda filmowy Robuś. "Panie Robusiu, jak pan to zrobił, że prawie w ogóle się pan nie postarzał?", "Obecny 'Robuś' bardzo sympatyczny mężczyzna…", "Robuś jak z kuriera wycięty" - pisali. Kadry z audycji znajdziecie w naszej galerii. 

Jacek Wroński o tym, jak trafił do "Misia" Barei. "Poszedłem na casting i go wygrałem" 

Okazuje się, że Wroński znalazł się w kultowej komedii dzięki pomocy swojej babci. - Do Misia trafiłem z castingu, który załatwiła mi moja babcia, która miała po prostu znajomych w telewizji i dowiedziała się, że jest casting. Poszedłem na casting i go wygrałem - wspominał. Mimo że wypowiedział tylko jedną kwestię, na zawsze zapisał się w pamięci widzów. 

Więcej o: