Fundacja "Taka Akcja" twierdzi, że we wspomnianej aferze doszło do wyłudzenia ze strony kobiety, która upomina się o fundusze dla dziecka. "Właśnie dzięki czujności fundacji i szybkiej reakcji kobieta, która wyłudzała pieniądze pod pozorem leczenia chorego dziecka, została zdemaskowana. Fundacja niezwłocznie poinformowała odpowiednie służby oraz prokuraturę o podejrzanej sytuacji, co zaowocowało wszczęciem postępowania w tej sprawie" - czytamy w oświadczeniu fundacji przesłanym do Jastrząb Post. Najnowsze ustalenia Gońca wykazują jednak, że prokuratura zajmuje się aktualnie nie rzekomym oszustwem kobiety, a defraudacją środków. Zarzuty miały zostać skierowane do dyrektora wykonawczego "Takiej Akcji". Mowa o rzekomym przywłaszczeniu ponad 700 tys. zł. Do Filipa Chajzera, który reprezentuje swoim wizerunkiem fundację, spływa wiele nieprzyjemnych wiadomości. Przy okazji okazało się, że zamierza zawiesić jej działalność.
Prezenter twierdzi, że jego firma została po prostu okradziona. "Trwa kolejna masowa fala hejtu. Szczerze – to jestem wykończony. Przeorany tysiącami wiadomości, w których ludzie piszą do mnie "złodzieju" i "morderco". Że zaraz będę odpowiedzialny za śmierć dziecka, któremu – tak jak podejrzewałem – śmierć nie grozi, a dodatkowo mam zapłacić za bezsensowne leczenie pieniędzmi, z których moja fundacja została okradziona" - czytamy jego wypowiedź dla weekend.gazeta.pl. "Skala absurdu, w którym się znalazłem, wynikająca wyłącznie z dobrych chęci i potrzeby niesienia pomocy, już mnie przerosła. Aktualnie kończę z pomocą komukolwiek poza sobą. Jeśli czynisz dobro z czystego serca, zakładasz, że wszyscy dookoła mają tak samo, a to – jak się przekonałem – wielki błąd logiczny" - dodaje prezenter. Z dalszych wyjaśnień Chajzera wynika, że ten nie ma nic do ukrycia.
Kiedy wykryłem sprawę, niezwłocznie zgłosiłem ją do prokuratury. Zarówno w temacie zniknięcia pieniędzy z konta fundacji, jak i podejrzenia fraudu [przestępstwo polegające na stosowaniu nieuczciwych praktyk poprzez świadome wprowadzanie w błąd w celu uzyskania korzyści – przyp. red.] popełnionego przez panią Monikę Kozieł. Jestem do pełnej dyspozycji prokuratury oraz policji. Samolot z mojego nowego domu leci niecałe cztery godziny, stawię się o każdej porze dnia i nocy
- wyznał.
"Niejednoznacznie pozytywny" to pamiętnik prezentera, który niedawno ujrzał światło dzienne. W książce Chajzer pochyla się nad prawdziwymi dramatami, jakim była niewątpliwie utrata syna w 2015 roku. Część internautów sądzi, że opisywaniem ciężkich chwil prezenter chce poprawić swój wizerunek. Co na to sam zainteresowany? "Czytałem też, że chcę się wybielić czy ocieplić swój wizerunek. Napisz tak: pie***lę to" - oznajmił dziennikarce. "To książka o miłości. O miłości do siebie, do rodziców, do dziecka. Ta do dziecka jest największa i najważniejsza. Po to żyjemy. To uczucie trwalsze i ważniejsze niż sama śmierć" - dodał. Co ciekawe, Chajzer opuszcza teraz ojczyznę. "Mam prawie 40 lat. Wyjeżdżam z kraju i nie będzie mnie już w Polsce. Nie dam już rady przetrwać w Polsce kolejnej zimy. Pół roku życia tutaj mija mi w bezsensie. Nie chcę już tracić czasu" - uzupełnił. Do wywiadu dołączono archiwalne zdjęcia Chajzera. Zobaczycie je w galerii.
Alicja Bachleda-Curuś z synem w Polsce. 16-letni Henry Tadeusz wędrował ulicami Krakowa
Ekspertka mówi o "silnych emocjach" Tuska po spotkaniu z Nawrockim. "Rzadko widywaliśmy go w takim stanie"
Tę aktorkę zobaczymy w nowej edycji "Tańca z gwiazdami". Była nominowana do Jupiterów Roku
Pierwsze królewskie wyjście księżnej Kate w 2026 roku. Tak oceniła ją stylistka
Syn Patrycji Markowskiej skończył 18 lat. Na urodzinowej imprezie bawił się dawno niewidziany Grzegorz Markowski
Tak mieszka Czartoryska-Niemczycka. Pałac? Gdzie tam! Przytulny minimalizm
Poruszające wyznanie Piasecznego. Wypowiedział się o relacji z partnerem
Niemen zdradza, dlaczego nie farbuje włosów. "Nie płacę co miesiąc"
Znany muzyk doznał paraliżu twarzy. Zbagatelizował początkowe objawy