Niedawno media w całej Europie rozpisywały się o zaskakującej decyzji królowej Małgorzaty II. Przypomnijmy, że monarchini zdecydowała o pozbawieniu dzieci najmłodszego syna (Joachima) tytułów książęcych. Tłumaczyła później, że zależy jej, by wnuki mogły w znacznie większym stopniu kształtować własne życie i nie były ograniczane szczególnymi względami i zobowiązaniami. Teraz jednak media podają, że motywacje przyświecające Małgorzacie II były zupełnie inne.
W całej sprawie od początku intrygujący był fakt, że królowa pozbawiła tytułów szlacheckich tylko dzieci Joachima. Zmiany w żaden sposób nie dotknęły jej wnuków ze strony starszego z braci- Fryderyka. Hiszpański magazyn "Vanitatis El Confidencial" ustalił, że monarchini chciała się zemścić na młodszym z synów, ponieważ ten jest zakochany bez pamięci w bratowej - Marii Donaldson. Natomiast szwedzka gazeta "Svensk Damtidning" opublikowała artykuł, z którego zszokowani czytelnicy mogli dowiedzieć się, że podczas rodzinnej uroczystości pijany książę Joachim próbował pocałować żonę brata.
Starał się przycisnąć swoje usta do ust bratowej.
Marii Donaldson udało się uwolnić od natarczywego księcia, ale na jego nieszczęście wszystko widziała jego żona. Cała sytuacja była bardzo niezręczna i daleko odbiegała od standardów rodziny królewskiej. Królowa miała według was więc powody, by odebrać dzieciom Joachima przysługujące im tytuły?
To pytanie zaskoczyło Lewandowską. Nie wiedziała, co odpowiedzieć
Złote Globy 2026: Czerwik i Sierpiński zachwyceni Emily Blunt. Zawiodła ich Julia Roberts
Jessie Buckley zdobyła Złoty Glob. Nagle zwróciła się do Polaków
Andrzej z Plutycz kupił zdrapki za 250 złotych. Szok, ile wygrał
Lawina komentarzy po Festiwalu Piosenek Filmowych w TVN. Widzowie zgodni jak nigdy
Rozenek tak odstawiła się na Galę Mistrzów Sportu. Modowy ekspert nie ma wątpliwości
Clooney na Złotych Globach utarł nosa Trumpowi. Po tych słowach sala wybuchła śmiechem
Zillmann i Lesar na Gali Mistrzów Sportu. Nie szczędziły sobie czułości
Anita Sokołowska w garniturze na Paszportach Polityki. Ekspertka zwróciła uwagę na jeden szczegół