• Link został skopiowany

"Kuchenne rewolucje". Magda Gessler nie mogła w to uwierzyć. "Gdzie kelnerek sześć, tam nie ma co jeść"

"Kuchenne rewolucje" to program, który pomógł podnieść się wielu lokalom. Uczestnicy często zgłaszają się Magdy Gessler, która jest ich ostatnim ratunkiem. Tak też było tym razem. Znana restauratorka przyszła z pomocą.
'Kuchenne rewolucje'. Magda Gessler nie mogła w to uwierzyć. 'Gdzie kelnerek sześć, tam nie ma co jeść'
fot. TVN/screenshot

"Kuchenne rewolucje" zaskakują za każdym razem. Nie da się ukryć, że metamorfozy restauracji przeprowadzane przez Magdę Gessler niejednokrotnie zaskakują. Tak też było tym razem. W najnowszym odcinku znana restauratorka wzięła pod lupę lokal Czarny Domek. Pan Maciej, programista, a jednocześnie właściciel knajpy, miał nietypowe podejście do prowadzenia tego typu biznesu. - Do tej pory myślałem, że bez problemu dam sobie radę w gastronomii, bo porównywałem ją do wzorów algorytmicznych - powiedział. Magda Gessler nie kryła zdziwienia. 

Zobacz wideo Córka Lary Gessler ogląda "Kuchenne rewolucje"

"Kuchenne rewolucje". Magda Gessler nie była zachwycona. Chodziło o kelnerki

Magda Gessler była w szoku, gdy dowiedziała się, że właścicielem restauracji jest programista. Wyszło na jaw, że w Czarnym Domku nie wszystko działa tak, jak trzeba. Szczególnie szokującym odkryciem był fakt, że za wiele czynności kuchennych odpowiedzialne są kelnerki, które niekoniecznie mają doświadczenie w gastronomii. - Gdzie kelnerek sześć, tam nie ma co jeść - podsumowała załamana Magda Gessler. Była zaskoczona, gdy okazało się, że przykładowo jeden z sosów był robiony z proszku, a pierogi były kupne. Restauratorka szybko zadecydowała, że potrzebne są niezwłoczne zmiany. Zmieniła Czarny Domek w Bar De Żur i zarządziła rewolucję. Zależało jej na tym, aby restauracja tętniła życiem i była miłym miejscem zarówno dla klientów, jak i pracowników. 

"Kuchenne rewolucje". Magda Gessler jak zwykle nie szczędziła słów

Magda Gessler nie była zachwycona z podejścia właściciela do gastronomii. Postanowiła wprost powiedzieć panu Maciejowi, że powinien zmienić swoją postawę. - Największą porażką restauracji są tacy ludzie jak Ty. Są kalkulacje, są cost foody, a nie ma jedzenia. Jest kurczak sprowadzany z Chin, albo cholera wie skąd, wyhodowany nie wiadomo czym, po to byś miał biznes plan zamknięty - mówiła. Pan Maciej przyznał, że jego problemem jest to, że robi za dużo rzeczy na raz. Magda Gessler zasugerowała zmianę podejścia i próbę pokochania swojego zawodu. - Kochać. To nie programowanie, to nie matematyka – to uczucia. To jest zawód, który się kocha - podsumowała. ZOBACZ TEŻ: Gessler wygadała, ile zarabiają restauracje po "Kuchennych rewolucjach". Lepiej usiądźcie

 

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!

  • Link został skopiowany
Więcej o: