"Ślub od pierwszego wejrzenia". Roztrzęsiona Anita została zaatakowana na ulicy. "Wielki chłop się drze"

Anita ze "Ślubu od pierwszego wejrzenia" przekazała przykre wieści w mediach społecznościowych. Miała kolizję drogową.
Anita
'Ślub od pierwszego wejrzenia'. Anita opowiedziała o przykrej sytuacji. 'Wielki chłop drze się na kobietę' / Fot. TVN7 / YouTube

Anita dała się poznać widzom dzięki udziałowi w programie "Ślub od pierwszego wejrzenia". To właśnie tam poznała Adriana. W przypadku pary eksperyment zakończył się sukcesem. Zakochani doczekali się dwójki dzieci. Niedawno Anita i Adrian pojawili się w programie "Dzień dobry TVN", gdzie opowiedzieli o swoim związku. - Ważne jest, aby mieć wspólny cel i walczyć o tę relację, jeżeli faktycznie zaiskrzyło na początku - mówił Adrian. Oprócz rozwijania kariery telewizyjnej zakochani udzielają się też w sieci. Teraz Anita wyjawiła internautom, że miała kolizję drogową.

Zobacz wideo "Ślub od pierwszego wejrzenia". O tych rozstaniach było głośno

"Ślub od pierwszego wejrzenia". Anita wyjawiła szczegóły kolizji. "Ktoś wjeżdża mi w tył samochodu"

Anita podzieliła się na InstaStories kulisami przykrego incydentu na drodze. "Cóż za piękny poranek. Kilka kropel deszczu, kosmiczne korki i w drodze do dentysty ktoś wjeżdża mi w tył samochodu" - pisała Anita. To nie był koniec problemów uczestniczki telewizyjnego programu. "Nic się nie stało, ale pan się na mnie drze i twierdzi, że to moja wina, że nie wyhamował w korku" - dodała Anita. Żona Adriana stwierdziła, że nie miała już sił, aby dalej dyskutować z mężczyzną. "Wielki chłop drze się na kobietę, inni kierowcy wściekli wychodzą, że mamy zjechać. Ciekawe gdzie, jak jest taki korek, że się nie da ruszyć. No tylko wdech i wydech" - pisała zrezygnowana Anita na InstaStories.

"Ślub od pierwszego wejrzenia". Kolizja nie powstrzymała Anity. Dotarła do dentysty. "Nic się nie stało"

W dalszej części swojego wpisu Anita wyjawiła, że choć cała sytuacja była stresująca, to nic nikomu się nie stało. Zdążyła nawet dojechać na umówioną wizytę. "Na szczęście zdążyłam. Naprawdę nic się nie stało, bo prędkość była żadna. Tylko szkoda nerwów, wiadomo, że wina jest tej osoby, która wjeżdża w tył i nie zachowuje odstępu" - czytamy na InstaStories. ZOBACZ TEŻ: "Ślub od pierwszego wejrzenia". Tak teraz wygląda Przemek, który zasłynął ze stroju jednorożca. Jedno się nie zmieniło

 
Więcej o: