Finał "Jeden z dziesięciu". Artur Baranowski nie dotarł, ale i tak wygrał. Widzowie wściekli na TVP. "Wyszło słabo"

Artura Baranowskiego nie było w Wielkim Finale "Jednego z dziesięciu", ale i tak okrzyknięto go zwycięzcą. Zrobili to nie tylko widzowie, ale też Tadeusz Sznuk.

24 listopada odbył się Wielki Finał "Jednego z dziesięciu". Widzowie dawno nie czekali na emisję odcinka tego teleturnieju z takimi emocjami. Wszystko dlatego, że zaledwie dwa dni przed finałem mogli podziwiać Artura Baranowskiego, który zachwycał rozległą wiedzą. Uczestnik odpowiadał bezbłędnie i zgarnął rekordową liczbę punktów. Polacy mieli nadzieję znów zobaczyć, jak pan Artur rozgramia uczestników. Niestety, przeliczyli się. TVP nie popisało się, choć Tadeusz Sznuk próbował ratować sytuację. 

Zobacz wideo Pytania, które mocno zaskoczyły uczestników teleturnieju "Milionerzy". Odpowiedzielibyście na nie?

"Jeden z dziesięciu" bez Artura Baranowskiego

Tadeusz Sznuk od lat łączony jest z klasą, stylem i elegancją. Wielki Finał "Jednego z dziesięciu" zaczął więc od wyjaśnienia, że widzowie zobaczą zmagania dziewięciu, a nie dziesięciu uczestników. Nawiązał też do absencji pana Artura i wyraził swój smutek z powodu nieobecności uczestnika. - Jak państwo spostrzegli, przedstawiła nami się dziewiątka uczestników. Pan Artur Baranowski nie dojechał. To bardzo wielka szkoda, bo pan Artur zdobył rekordową liczbą punktów. Pozdrawiamy go serdecznie - powiedział.

Niestety, TVP nie wykazała się taką elegancją i przez długi czas nie wydawała żadnego oficjalnego oświadczenia w sprawie nieobecności tak wyczekiwanego pana Artura, tracąc tym samym w oczach widzów. Po finale pojawiło się jednak oświadczenie stacji. Więcej TUTAJ. "Szczerze dla takiego historycznego zawodnika powinno się przełożyć nagranie. Każdy czekał, ale i tak wiadomo, że on wygrał. Panie Arturze brawo. Pan Artur powinien mieć zagwarantowane miejsce w kolejnym finale", "TVP powinna zrobić wszystko, łącznie z organizacją dojazdu i opłaceniem hotelu, aby taki diament jak pan Artur mógł wziąć udział w Wielkim Finale. Zasłużył. Wyszło słabo, jak to na Woronicza", "Tyle osób czekało..." - pisali internauci. 

TVP z pewnością wiele straciło nie tylko wizerunkowo Artur Baranowski z pewnością przyczyniłby się do większej oglądalności teleturnieju. "Właśnie wszyscy przełączyli na inny program. Gratulacje dla TVP i dla szefostwa produkcji!", "Mogliście przełożyć finał. Oglądalność na pewno spadnie z powodu braku pana Artura", "Przykro mi, jednak bez udziału Pana Artura nie mam co oglądać" - pisali widzowie na oficjalnym fanpage'u formatu. 

"Jeden z dziesięciu". Artura Baranowskiego nie było, ale i tak wygrał

Mimo że uczestnicy Wielkiego Finału wykazali się dużą wiedzą, to sam odcinek nie był rewelacyjny. Można powiedzieć, że nawet całkiem nudny. Emocje pojawiły się dopiero na koniec, kiedy Tadeusz Sznuk ogłosił, że rozgrywkę wygrywa pan Daniel Szymański. Pokonał rywala zaledwie jednym punktem. Uczestnik nie zdobył jednak najwięcej punktów na przestrzeni całego sezonu. Udało się to za to nieobecnemu w finale Arturowi Baranowskiemu.

Ten, który nie przybył na dzisiejszą rozgrywkę, zdobył niewiarygodną liczbę punktów i tym samym zdobył nagrodę za najwyższą liczbę punktów w tym sezonie - 10 tysięcy złotych - ogłosił z dumą Tadeusz Sznuk.

Przypomnijmy, że Artur Baranowski zdobył aż 803 punkty. Nikomu dotąd nie udała się taka sztuka. Odpowiadał bezbłędnie i zaskakująco szybko. Jego rywale, w przeciwieństwie do widzów, nudzili się podczas rozgrywek. Podobnie jak internauci, tak i redakcja Plotka gratuluje panu Arturowi Baranowskiemu. Mamy nadzieję, że uczestnik "Jednego z dziesięciu" nie da o sobie zapomnieć i zrobi karierę medialną. Takich ludzi potrzeba w internecie i w telewizji. 

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.