"Kuchenne rewolucje". Magda Gessler z hojnym gestem. Pierwszy taki przypadek w programie

W najnowszym odcinku "Kuchennych rewolucji" miała miejce kuriozalna sytuacja. O mały włos, a nie doszłoby do zmiany lokalu. Magda Gessler trzy razy podchodziła do zadania, gdyż była zawiedziona zachowaniem właściciela i zespołu. Mimo to ofiarowała znacznie więcej niż metamorfozę lokalu.

Do "Kuchennych rewolucji" zgłosił się doświadczony właściciel gastronomii. 42-letni Tomek od 12 lat prowadził lokal "Hot Devil Pizza" w Łodzi. Wydawało się, że do otwarcia pizzerii w ruchliwej dzielnicy rzetelnie się przygotował. Miał nadzieję, że znajdujący się naprzeciwko przystanek tramwajowy przyniesie mu mnóstwo klientów. - Zrobiłem analizę ilościową, ile osób przetacza się przez to miejsce (...). Wyliczyłem sobie, że w ciągu doby przewija się tutaj 4000 osób, więc na pewno ktoś musi wejść. Okazało się, że i tak nikt nie wchodzi do tego lokalu - przyznał właściciel. Czy Magda Gessler pomogła? Jej chęci szybko zostały wystawione na próbę.

Zobacz wideo Plotek w restauracji Magdy Gessler. Oto, jak wyglądają wnętrza

'Kuchenne rewolucje' - 'Hot Devil Pizza' w Łodzi'Kuchenne rewolucje' - 'Hot Devil Pizza' w Łodzi fot. 'Kuchenne rewolucje'/Player

"Kuchenne rewolucje". Magda Gessler wykonała hojny gest. Potem wściekła się na ekipę

Letnia wizyta Magdy Gessler w "Hot Devil Pizza" nie zaczęła się najlepiej. - Diabeł i syf przed wejściem. Ktoś tu się mocno postarał, żeby odstraszyć gości - rzuciła przed wejściem. Okazało się, że drzwi do lokalu są popsute i ledwo da się je otworzyć. Potem było tylko gorzej. - Ale u państwa śmierdzi. Jest potwornie brudno, więc ja nie wiem, czy mogę wejść. Może ja tu zacznę tę rewolucję, na zewnątrz, na krzesełku? To jest nie do wytrzymania - powiedziała. Ze względu na duchotę i zapach panujący w środku, usadowiła się w otwartych drzwiach. Krytyka restauratorki była miażdżąca. 

To jest miejsce, do którego nawet się nie wchodzi, bo drzwi są zepsute. A wnętrze jest takie, że praktycznie go nie ma. Wygląda to jak miejski kibel - oceniła.

Te niewątpliwie nieprzyjemne wrażenia skłoniły Magdę Gessler do hojnego gestu. Postanowiła, że produkcja ufunduje właścicielowi klimatyzację, na którą wcześniej nie było go stać. Jak dotąd w programie nie zdarzały się tak kosztowne inwestycje. Gospodarz był przeszczęśliwy. - To wspaniały prezent. Jakby nie zasłużyliśmy - powiedział. Więcej zdjęć z tego odcinka zobaczycie w naszej galerii na górze strony.

"Kuchenne rewolucje". Magda Gessler trzy razy dawała szansę. Wyszła z hukiem

Restauratorka była przerażona jeszcze jedną rzeczą. - Pan sobie jaja robi? Dlaczego diabeł w nazwie, jeśli wiadomo, że to nic dobrego nie przyniesie? - pytała właściciela. Ten wytłumaczył, że kuchnia miała być ostra, ale nie wyszło. Na zapleczu okazało się, że nieporządek to za mało powiedziane. Magda Gessler miała wątpliwości, czy kontynuować "Kuchenne rewolucje". Na koniec ostentacyjnie rzuciła talerzem. Choć zespół sprzątał całą noc, okazało się, że ominął pewne miejsca. Po tym restauratorka się wściekła.

'Kuchenne rewolucje' - 'Hot Devil Pizza' w Łodzi'Kuchenne rewolucje' - 'Hot Devil Pizza' w Łodzi fot. 'Kuchenne rewolucje'/Player

Tu nawet la cucarache (karaluchy - red.) gubią nogi, bo się przylepiają do tego smrodu i brudu - krytykowała.

- Po tej awanturze, która była, po tym moim prezencie, wy jesteście po prostu niepoważni. Wyjdź, ja się muszę uspokoić - dodała. W końcu dała jeszcze jedną szansę. Na trzeci dzień okazało się, że kolejne miejsce nie zostało wysprzątane. Tym razem ekipa zapomniała o drzwiach do kuchni. Restauratorka zlitowała się nad zespołem i warunkowo przyzwoliła na rewolucje. Stworzyła na miejscu "Przystanek Italię". Metamorfoza wnętrz była ogromna. Zagościły kolory i fototapety z pomidorami i wizerunkiem włoskiego miasteczka. W menu zagościły proste włoskie dania na czele z pizzą. Jak zakończyły się "Kuchenne rewolucje"? Nie wszystkie potrawy są idealne, ale Gessler zachęciła do odwiedzenia "pomidorowych Włoch w Łodzi".

 
Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.