To ostatnie momenty z uczestnikami "Love Island", bo już 9 kwietnia wielki finał show. W najnowszym odcinku mieszkańców willi odwiedzili Igor i Mateusz z poprzednich edycji programu. Co ciekawe obydwaj panowanie poznali swoje ukochane na wyspie miłości i są z nimi w szczęśliwych związkach. To dobra wróżba dla zakochanych par? Z pewnością nie dla Adama i Marty. Widzowie uważają, że uczestnik zbliżył się do Marty tylko po to, aby mieć większą szansę na wygraną. Teraz wszelkimi możliwymi sposobami chcą mu utrudnić dojście do finału. Igor i Mati zjawili się na wyspie w bardzo nietypowej roli - odebrali porody kolegów z programu. Wątek bobasów to stały element show, który przewija się przez każdą edycję i jest najmniej lubiany przez fanów. "Nienawidzę tych odcinków z dziećmi" - czytamy w komentarzach. Wygląda na to, że w tej kwestii produkcja ma jednak swoje zdanie i uparcie powtarza ten motyw.
Mati i Igor przybyli do willi w wysokich szpilkach i pończochach jako seksowne położne. Wszystko po to, aby ułatwić chłopakom nową zabawę, którą wymyśliła produkcja, czyli symulowanie porodu. Ten pomysł nie spodobał się jednak w przeważającej większości widzom show, którzy mocno go skrytykowali. Najpierw zwrócili uwagę na historię jednej z uczestniczek show, która ma za sobą poronienie. W komentarzach na Instagramie programu odezwała się nawet prawdziwa położna. Kobieta nie tylko skrytykowała też pomysł, ale zwróciła też uwagę na ważny aspekt mówienia o bólu, który towarzyszy menstruacji. "To nawet nie jest zabawne. Mamy 2023 rok, a nie 2000, żeby śmieszkować z bólu porodowego czy menstruacyjnego. Bagatelizowanie i wyśmiewanie bolesnych miesiączek odsuwa kobiety od diagnostyki endometriozy" - podkreśliła.
Ciąża i poród to przecież takie śmieszne...
Jak można śmiać się z czegoś takiego? Ten, kto to wymyślił, chyba nigdy nie urodził dziecka. Żenujące i żałosne.
Czytając komentarze, mam wrażenie, że w tym sezonie telewidzowie to jakieś koło matek różańcowych. Proponuje trochę wrzucić na luz to program rozrywkowy - czytamy w komentarzach.
Agent specjalny Agata w najnowszym odcinku "Love Island" dostała zadanie, aby podpuścić uczestników. Chodziła do każdej z par i prosiła o pokaz całowania. Sandra okazała się trudnym zawodnikiem, bo zblazowana oświadczyła, że nie całuje się na zawołanie. Kiedy Agata podeszła do Kamila i Beaty wyciągnęła broń najsilniejszego kalibru. "Mi tu brakuje jakiś takich filmów, jakie oglądam sobie tam, wiecie... i chciałam popatrzeć. Ja lubię po prostu takie filmy oglądać" - wyznała kryjąc śmiech. Beatę i Kamila nie trzeba było długo namawiać, w przeciwieństwie do Sandry od razu dali uczestniczce pokaz gorącego pocałunku. Na zachowanie Agaty źle zareagował Hubert, który za bardzo się spiął. Widzowie show uważają, że produkcja na siłę chce w złym świetle przedstawiać Agatę i Huberta, aby zmniejszyć ich szansę na wygraną. "Produkcjo i tak będziemy głosować na Huberta i Agatę. Nie musicie ich cały czas oczerniać i słodzić o Adamie!" - napisał jeden z widzów. Co sądzicie o tych zarzutach?
Huberta dzisiaj słońce przygrzało czy jak ? Zluzuj majty chłopie.
Widać, że Agata boi się, żeby nie było kwasu między nimi. Hubert bywa sztywny i obrażalski. Chociaż go lubię.
No to Hubert pokazał, jaki jest sztywny - czytamy w komentarzach.
60-letni Rafał Sonik i młodsza od niego o 24 lata ukochana będą mieli kolejne dziecko
Wszedł do miejskiej toalety w Kołobrzegu i zobaczył tabliczkę grozy. Za to grozi 500 zł mandatu. Internauci się zagotowali
Olek Klepacz odniósł się do spekulacji po utracie 50 kg. Wyznał, co mu dolega
Miała zostać drugą Beatą Kozidrak. Jeden dramat przekreślił jej wielką szansę
Szokujące wyznanie Dody. Ujawniła, że kochała gangstera. "Nigdy mnie nie sprzedał"
Kupiłam "Bravo" w 2026 roku za 49 zł. I zonk. Od razu wyrwałam plakat
Ewa Chodakowska przerywa milczenie. "Nie chciałam być żoną". Wspomniała o bezdzietności
Prowadziła "Teleexpress", a potem słuch o niej zaginął. Teraz Beata Chmielowska wraca do telewizji. Tak się zmieniła
Matylda Damięcka przeszła samą siebie. Jej grafiki z okazji Dnia Ojca poruszają. "Łzy same lecą"