Krzan wprost o zakulisowych relacjach w TVN-ie. "Nie szukam sztucznych przyjaźni"

Izabella Krzan jest dziś gwiazdą TVN-u, choć wcześniej mogliśmy ją oglądać w TVP. Czy w nowej telewizji znalazła przyjaciół? To prezenterka opowiedziała o kulisach transferu.
Izabella Krzan
Fot. KAPIF.pl

Izabella Krzan przez lata pracowała w Telewizji Polskiej, gdzie m.in. współprowadziła "Koło fortuny" oraz była jedną z gospodyń "Pytania na śniadanie". W 2024 roku zakończyła przygodę z państwowym nadawcą i dołączyła do redakcji Kanału Zero. Ostatecznie zdecydowała się na współpracę z TVN-em - i dziś u boku Jana Pirowskiego prowadzi "Dzień dobry TVN". Jesienią na antenę powróci program "Azja Express", którego gospodynią jest Krzan. Czy po transferze do TVN-u prezenterka szybko poczuła się jak w domu? To była Miss Polonia opowiedziała reporterowi Plotka o przyjaźniach w pracy. 

Zobacz wideo W TVN-ie przywitali ją z otwartymi ramionami? Krzan odsłania kulisy transferu: Nie szukam sztucznych przyjaźni

Czy Izabella Krzan w TVN-ie poczuła się jak w domu? Ma na ten temat jasne zdanie 

Reporter Plotka, Marcin Wolniak, zapytał Izabellę Krzan o to, jak została przywitana w TVN-ie. Czy poczuła się tam jak w domu? - Dom mam jeden, może dwa. Jeden jest w Olsztynie u mojej mamy, drugi jest mój warszawski dom, który w którym mieszkam, w którym żyję. I nie uważam, że zawsze praca musi być dla ciebie domem, bo praca zawsze będzie pracą, miejscem pracy - podkreśliła prezenterka. Odniosła się również do aspektu nawiązywania relacji w miejscu pracy. - Fajnie mieć tam dobre relacje i mieć ludzi, którzy są zaufani. I ja takich ludzi też mam. O więcej nie proszę i zobaczymy. Mam nadzieję, że jak najdłużej będę mogła się z nimi cieszyć tą pracą - przyznała Krzan. 

Izabella Krzan o przyjaźniach w pracy. Tego wcale tam nie szuka 

Prezenterka w dalszej części rozmowy podkreśliła jednak, że bliskich relacji w pracy wcale nie szuka. - Ale to jest, powtórzę, praca, do której chodzę z ogromną przyjemnością, radością w sercu (...) i nie szukam jakichś sztucznych przyjaźni czy zbyt bliskich relacji, bo nie są mi one aż tak potrzebne - stwierdziła. Ujawniła nam jednak, że znalazła z niektórymi wspólny język. - Jeśli z kimś mi kliknie, a mam takich kilka osób, z którymi bardzo mi kliknęło, to mi tak grupka zaufanych wystarczy, a nie muszę budować z całą wielką firmą najlepszych przyjaźni, bo takie nigdy nie przetrwają. Lepiej mieć najlepszych przyjaciół mniej niż więcej - podsumowała Krzan. 

Więcej o: