Ujawniono pytanie za milion w "Milionerach". Wielu może mieć z nim problem

Tuż przed emisją najnowszego odcinka "Milionerów" Polsat postanowił ujawnić pytanie za milion złotych. To może sprawić sporo kłopotów uczestniczce teleturnieju.
Uczestniczka 'Milionerów' usłyszała pytanie za milion złotych
Uczestniczka 'Milionerów' usłyszała pytanie za milion złotych. Fot. Instagram.com/Polsat screen

Już w najbliższym odcinku "Milionerów" 5 października Agnieszka Bławuciak ze Świebodzina usłyszy pytanie za milion złotych. Uczestniczka szła jak burza i bez większego problemu odpowiadała na kolejne pytania w programie. Niebawem przekonamy się, czy poradziła sobie również z tym ostatnim.

Zobacz wideo Krupa nie trzyma w domu kosztowności? Wyjawiła, co zrobiła z brylantami

"Milionerzy". Pytanie za milion złotych. Polsat uchylił rąbka tajemnicy

Agnieszka Bławuciak ze Świebodzina z wykształcenia jest biotechnolożką, ale zawodowo zajmuje się marketingiem w firmie inżynieryjno-produkcyjnej. Uczestniczka programu właśnie jest o krok od głównej wygranej. Tuż przed emisją odcinka Polsat postanowił uchylić rąbka tajemnicy i wyjawił w mediach społecznościowych, jak brzmi pytanie za milion. 

Morszkulce widuje się nieczęsto, ale jak już, to najłatwiej:

A. na plaży,

B. na Rynku w Krakowie,

C. na wysokiej płoninie,

D. pod mikroskopem. 

 

Okazuje się, że prawidłowa odpowiedź na to pytanie, to A. na plaży. Morszkulce to rzadkie, naturalne kule lodowe, które w specyficznych warunkach pojawiają się na piaszczystych plażach. Zjawisko to można czasem zaobserwować nad Bałtykiem. To, czy uczestniczka poradzi sobie z tym pytaniem i zdobędzie główną wygraną, okaże się już 5 października 19:55, kiedy Polsat wyemituje najnowszy odcinek "Milionerów". 

Urbański nie wiązał swojej przyszłości z telewizją. Zaskakujące, co studiował

Huber Urbański od lat jest jednym z najbardziej rozpoznawalnych prezenterów w polskich mediach, ale niewielu wie, że w przeszłości wcale nie wiązał swoich planów z mediami. Okazuje się, że prowadzący "Milionerów" studiował filologię indyjską. - Szczerze powiedziawszy, to po prostu były egzaminy, które byłem w stanie zdać. Nie chciałem odbyć służby, co było w ogóle takim trendem wśród moich rówieśników, chyba bardzo słusznym. (...) I po prostu szukałem takiego wydziału, gdzie można było zdawać z języków - zdawałem rosyjski, angielski i język polski. To umiałem wtedy - wyjawił Urbański w programie "halo tu polsat". Ostatecznie jednak prezenter związał swoją przyszłość z teleturniejami telewizyjnymi. Debiutował w Polsacie, gdzie prowadził program "Piramida". - Ja doskonale pamiętam. Nie wiem, czy widzowie pamiętają, bo ja wtedy byłem takim szczypiorem, świeżo po studiach, czyli w zupełnie innym etapie życia. Ale przez chwilę rzeczywiście miałem taki polsatowski epizod - wspominał Urbański. 

Więcej o: