Budzik o czwartej? To najmniejszy problem. Gwiazdy śniadaniówek zdradzają, co dzieje się później

Praca nad programem śniadaniowym nie ogranicza się do zapozowania przed kamerą. W rozmowie z Plotkiem o przygotowaniach do prowadzenia porannych formatów opowiedziały prezenterki - Agnieszka Woźniak-Starak, Sandra Hajduk i Agnieszka Hyży.
Sandra Hajduk, Agnieszka Woźniak-Starak, Agnieszka Hyży
Sandra Hajduk, Agnieszka Woźniak-Starak, Agnieszka Hyży, KAPiF

W ostatnim czasie doszło do sporych zmian w programach śniadaniowych. 25 czerwca Maciej Dowbor przekazał, że żegna się z "Dzień dobry TVN". Z kolei 30 lipca Katarzyna Cichopek i Maciej Kurzajewski poinformowali o odejściu z "halo tu polsat". Co ciekawe, wszyscy jako powód podali chęć skupienia się na "własnych projektach". Z czego tak naprawdę zrezygnowali? Praca w śniadaniówce jest bardziej wymagająca, niż może się z pozoru wydawać i nie zaczyna się z momentem rozpoczęcia programu. Opowiedziały nam o tym Agnieszka Woźniak-Starak, która prowadzi "Pytanie na śniadanie", Sandra Hajduk - gospodyni "Dzień dobry TVN" oraz Agnieszka Hyży, prowadząca "halo tu polsat"

Zobacz wideo Krzan i Pirowski o wspólnej pracy, Tomaszewskiej i atmosferze w DDTVN. Zapytaliśmy o rywalizację

Agnieszka Woźniak-Starak dzień zaczyna o godzinie czwartej. Sandra Hajduk niewiele później

- Po pierwsze, staram się kłaść spać wcześnie, bo mój budzik dzwoni już o czwartej rano. Mam jedną podstawową zasadę - bez pośpiechu - mówi nam Agnieszka Woźniak-Starak o przygotowaniach do programi. Prezenterka podkreśla, że rano musi mieć czas na wszystko. - Prysznic, umycie głowy, czasem maseczkę, ziołową herbatę, którą mogę spokojnie wypić przed wyjściem z domu, i ostatni rzut oka na dokumentację do programu. Po prostu lubię celebrować poranki, nawet tak wczesne - zaznacza.

Agnieszka Woźniak-Starak do telewizji dociera około szóstej. - Więc mam jeszcze ponad godzinę, żeby na spokojnie przygotować się do programu. Mam świetny zespół, który dba o to, żebym była gotowa na wejście na antenę, a w garderobie zawsze jest bardzo wesoło. Bardzo wierzę w to, że atmosfera, z jaką zaczynamy dzień, później przenosi się na ekran. A u nas dobrej energii naprawdę nie brakuje - dodaje.

Sandra Hajduk wstaje z kolei o 4:30 przede wszystkim ze względu na współpracowników. - Lubię być w studiu odpowiednio wcześniej, żeby nie generować problemów ekipie: beauty team ma czas na swoją pracę, ekipa od dźwięku wie, że nie spóźnię się na "podpięcie", redakcja chce odprawić prowadzących przed programem - wylicza.

Prezenterka podkreśla również, że lubi "wejść w dzień" spokojnie. - Dlatego, nawet jeśli wraz z moją ekipą decydujemy się odpalić transmisję live na Instagramie z naszych garderobianych przygotowań (a robimy to czasem, wiemy, że moi obserwatorzy to lubią), to i tak ważne jest dla mnie pierwsze dziesięć minut dla siebie - mówi nam prezenterka.

Agnieszka Hyży rozpoczyna pracę już dzień wcześniej. Mówi o "kołowrotku"

Agnieszka Hyży w rozmowie z nami przyznała, że praca w śniadaniówce zmieniła wiele w jej rutynie. Prezenterka nie ukrywa, że wcześniej nie była rannym ptaszkiem. Hyży tłumaczy, że przygotowania do porannego programu zaczyna już dzień wcześniej. - Tak naprawdę mój "poranek" zaczyna się już poprzedniego wieczoru. Kiedy wiem, że następnego dnia mam "halo tu polsat", staram się około 22:00 być już w łóżku. To też moment, kiedy po raz ostatni czytam scenariusz, przeglądam dokumentację i swoje notatki. Lubię położyć się spać z tym wszystkim jeszcze świeżo w głowie - zaznacza.

U Agnieszki Hyży budzik dzwoni koło piątej, jednak prezenterka nie celebruje poranków w domowym zaciszu. - Chwilę po piątej ruszam z domu, najczęściej po zimnym prysznicu, z mokrą głową, a czasem jeszcze z maseczką na twarzy. Wszystko po to, żeby około szóstej być już w studiu - opowiada. - Tam spotykam się z moim teamem i zaczynamy przygotowania: fryzura, makijaż, stylizacja. Przychodzi też wydawca i jeszcze raz przechodzimy przez scenariusz oraz wszystkie najważniejsze kwestie - tłumaczy

Agnieszka Hyży podkreśla przy tym, że przygotowanie do programu zaczyna się dużo wcześniej. - Nad każdym wydaniem pracujemy właściwie przez cały tydzień. Każdego dnia spływa dokumentacja dotycząca kolejnych tematów i gości, którą czytamy i analizujemy. Dzień przed programem mamy kolegium i wtedy, kiedy większość elementów jest już gotowa, omawiamy każdą rozmowę punkt po punkcie i przechodzimy przez cały scenariusz - zaznacza. 

Prezenterka przypomina również, że w telewizji na żywo trzeba być przygotowanym również na to, że plan w każdej chwili może przestać być aktualny. - Reagujemy na to, co dzieje się w Polsce i na świecie, dlatego zmiany potrafią pojawić się dosłownie kilka minut przed rozpoczęciem programu, a czasem nawet już w trakcie emisji - dodaje. 

Agnieszka Hyży tłumaczy, że o 7:40 wszyscy muszą być już w gotowości. - Jesteśmy ubrani, umalowani i uczesani, podpinamy sprzęt i idziemy do studia na krótką próbę. Wcześniej pojawia się też mój prowadzący Maciek, zazwyczaj z charakterystycznym dla siebie krzykiem, żartem i uśmiechem. Chyba właśnie dlatego tak dobrze mi się z nim pracuje. Nawet jeśli któreś z nas ma gorszy dzień albo zwyczajnie jesteśmy niewyspani, bardzo szybko robi się wesoło i pojawia się energia - dodaje. - A o ósmej zaczyna się już prawdziwy kołowrotek. Telewizja na żywo ma swoje tempo, więc przez kolejne kilka godzin właściwie nie ma czasu zastanawiać się nad tym, że człowiek wstał o piątej rano. I nagle orientujemy się, że mówimy: "Dziękujemy za ten poranek i do zobaczenia jutro!" - podsumowuje prowadząca "halo tu polsat".

Więcej o: