W ostatnim czasie doszło do sporych zmian w programach śniadaniowych. 25 czerwca Maciej Dowbor przekazał, że żegna się z "Dzień dobry TVN". Z kolei 30 lipca Katarzyna Cichopek i Maciej Kurzajewski poinformowali o odejściu z "halo tu polsat". Co ciekawe, wszyscy jako powód podali chęć skupienia się na "własnych projektach". Z czego tak naprawdę zrezygnowali? Praca w śniadaniówce jest bardziej wymagająca, niż może się z pozoru wydawać i nie zaczyna się z momentem rozpoczęcia programu. Opowiedzieli nam o tym Agnieszka Woźniak-Starak i Filip Antonowicz, którzy prowadzą "Pytanie na śniadanie", Sandra Hajduk - gospodyni "Dzień dobry TVN" oraz Agnieszka Hyży, prowadząca "halo tu polsat".
- Po pierwsze, staram się kłaść spać wcześnie, bo mój budzik dzwoni już o czwartej rano. Mam jedną podstawową zasadę - bez pośpiechu - mówi nam Agnieszka Woźniak-Starak o przygotowaniach do programi. Prezenterka podkreśla, że rano musi mieć czas na wszystko. - Prysznic, umycie głowy, czasem maseczkę, ziołową herbatę, którą mogę spokojnie wypić przed wyjściem z domu, i ostatni rzut oka na dokumentację do programu. Po prostu lubię celebrować poranki, nawet tak wczesne - zaznacza.
Agnieszka Woźniak-Starak do telewizji dociera około szóstej. - Więc mam jeszcze ponad godzinę, żeby na spokojnie przygotować się do programu. Mam świetny zespół, który dba o to, żebym była gotowa na wejście na antenę, a w garderobie zawsze jest bardzo wesoło. Bardzo wierzę w to, że atmosfera, z jaką zaczynamy dzień, później przenosi się na ekran. A u nas dobrej energii naprawdę nie brakuje - dodaje.
Redakcyjny kolega Agnieszki Woźniak-Starak, Filip Antonowicz, nastawia budzik na 4:30. - Pierwsze, co robię, to wstawiam kawę w kawiarce. Mam niestety tak, że bez kąpieli i śniadania nie mogę wyjść z domu - Nigdy i nigdzie! - relacjonuje. Włączam muzykę - kocham jazz i to on najczęściej mi towarzyszy o poranku. Potem szybki prysznic, po którym kawa już jest gotowa i mogę jeść śniadanie - dodaje prezenter.
Antonowicz podkreśla, że nie lubi się spieszyć. - Więc podczas śniadania czytam albo scenariusz na wybrany dzień, albo fragment książki - czytanie pozwala mi na tę kilka chwil zupełnie odciąć się od świata. Potem już prosta droga, bo pozostaje mi tylko spacer z moim psem Zygzakiem, pół godziny i 5:30 ruszam do pracy, by być o szóstej na miejscu - dodaje prowadzący "Pytania na śniadanie".
Sandra Hajduk wstaje z kolei o 4:30 przede wszystkim ze względu na współpracowników. - Lubię być w studiu odpowiednio wcześniej, żeby nie generować problemów ekipie: beauty team ma czas na swoją pracę, ekipa od dźwięku wie, że nie spóźnię się na "podpięcie", redakcja chce odprawić prowadzących przed programem - wylicza.
Prezenterka podkreśla również, że lubi "wejść w dzień" spokojnie. - Dlatego, nawet jeśli wraz z moją ekipą decydujemy się odpalić transmisję live na Instagramie z naszych garderobianych przygotowań (a robimy to czasem, wiemy, że moi obserwatorzy to lubią), to i tak ważne jest dla mnie pierwsze dziesięć minut dla siebie - mówi nam prezenterka.
Agnieszka Hyży w rozmowie z nami przyznała, że praca w śniadaniówce zmieniła wiele w jej rutynie. Prezenterka nie ukrywa, że wcześniej nie była rannym ptaszkiem. Hyży tłumaczy, że przygotowania do porannego programu zaczyna już dzień wcześniej. - Tak naprawdę mój "poranek" zaczyna się już poprzedniego wieczoru. Kiedy wiem, że następnego dnia mam "halo tu polsat", staram się około 22:00 być już w łóżku. To też moment, kiedy po raz ostatni czytam scenariusz, przeglądam dokumentację i swoje notatki. Lubię położyć się spać z tym wszystkim jeszcze świeżo w głowie - zaznacza.
U Agnieszki Hyży budzik dzwoni koło piątej, jednak prezenterka nie celebruje poranków w domowym zaciszu. - Chwilę po piątej ruszam z domu, najczęściej po zimnym prysznicu, z mokrą głową, a czasem jeszcze z maseczką na twarzy. Wszystko po to, żeby około szóstej być już w studiu - opowiada. - Tam spotykam się z moim teamem i zaczynamy przygotowania: fryzura, makijaż, stylizacja. Przychodzi też wydawca i jeszcze raz przechodzimy przez scenariusz oraz wszystkie najważniejsze kwestie - tłumaczy
Agnieszka Hyży podkreśla przy tym, że przygotowanie do programu zaczyna się dużo wcześniej. - Nad każdym wydaniem pracujemy właściwie przez cały tydzień. Każdego dnia spływa dokumentacja dotycząca kolejnych tematów i gości, którą czytamy i analizujemy. Dzień przed programem mamy kolegium i wtedy, kiedy większość elementów jest już gotowa, omawiamy każdą rozmowę punkt po punkcie i przechodzimy przez cały scenariusz - zaznacza.
Prezenterka przypomina również, że w telewizji na żywo trzeba być przygotowanym również na to, że plan w każdej chwili może przestać być aktualny. - Reagujemy na to, co dzieje się w Polsce i na świecie, dlatego zmiany potrafią pojawić się dosłownie kilka minut przed rozpoczęciem programu, a czasem nawet już w trakcie emisji - dodaje.
Agnieszka Hyży tłumaczy, że o 7:40 wszyscy muszą być już w gotowości. - Jesteśmy ubrani, umalowani i uczesani, podpinamy sprzęt i idziemy do studia na krótką próbę. Wcześniej pojawia się też mój prowadzący Maciek, zazwyczaj z charakterystycznym dla siebie krzykiem, żartem i uśmiechem. Chyba właśnie dlatego tak dobrze mi się z nim pracuje. Nawet jeśli któreś z nas ma gorszy dzień albo zwyczajnie jesteśmy niewyspani, bardzo szybko robi się wesoło i pojawia się energia - dodaje. - A o ósmej zaczyna się już prawdziwy kołowrotek. Telewizja na żywo ma swoje tempo, więc przez kolejne kilka godzin właściwie nie ma czasu zastanawiać się nad tym, że człowiek wstał o piątej rano. I nagle orientujemy się, że mówimy: "Dziękujemy za ten poranek i do zobaczenia jutro!" - podsumowuje prowadząca "halo tu polsat".
TVP zdjęła ten serial po trzech odcinkach. Plejada aktorów nie uratowała sytuacji. Było mi ich szkoda
Księżna Kate musiała podać swój zawód. Aż trudno uwierzyć, co wpisano w dokumentach
Trzecie dziecko u Lewandowskich? Robert przerwał milczenie. Padło hasło "syn"
Wulgaryzmy na antenie Trójki. Szefowa stacji reaguje
Dziennikarki TVN24 wybuchły śmiechem na wizji. Wszystko przez słowa posła PiS
Na grobie Hanki Bielickiej stoi kot w kapeluszu. Ale uwagę zwraca napis na ozdobie
Syn Magdaleny Zawadzkiej zakochał się w słynnej aktorce. Reakcja matki mówi wszystko
Ujawniła kulisy toksycznego związku. "O mało nie umarłam"
Chcą zakazać telefonów w lokalach. Restaurator zwraca uwagę na jedno. "To już chyba zbyt mocne"