Uderzył w bezdzietnych, a potem żartował z dziurawienia prezerwatyw. Marcinie, o tym zapomniałeś

Marcin Hakiel i Dominika Serowska gościli w "Pytaniu na śniadanie". Tancerz przed kamerami nie tylko uderzył w bezdzietne osoby, ale też uparcie powtarzał, że chce mieć więcej dzieci, mimo że jego partnerka wprost powiedziała, że nie planuje kolejnych ciąż. Wyjaśniamy, o czym tancerz zapomniał.
Marcin Hakiel i Dominika Serowska
Screen 'Pytanie na śniadanie' TVP2

29 lipca Marcin Hakiel i Dominika Serowska gościli w "Pytaniu na śniadanie", żeby opowiedzieć o tym, że ich rodzina się powiększa, bo ukochana tancerze spodziewa się drugiego dziecka. Rozmowa trwała zaledwie dziesięć minut, ale wymęczyła mnie straszliwie. Wszystko przez słowa i zachowanie Marcina Hakiela. Momentami miałam wrażenie, że na kanapie siedzi pobudzony nastolatek, który jeszcze niewiele wie o świecie. 

Zobacz wideo Serowska o kontakcie z dziećmi Hakiela. "Nie będę ściemniać"

Marcin Hakiel kontra temat rodzicielstwa

Marcin Hakiel zanim związał się z Dominiką Serowską przez 14 lat był mężem Katarzyny Cichopek, z którą doczekał się syna Adama (chłopiec ma obecnie 17 lat) oraz córki Heleny (dziewczynka ma teraz 13 lat). W grudniu 2024 roku Dominika Serowska urodziła syna Hakiela - Romeo, a na listopad 2026 ma termin porodu kolejnego dziecka.

Na kanapie "Pytania na śniadanie" Serowska przyznała, że nie ma  w planach w przyszłości znów powiększać rodziny. Dodała, że nie chce zachodzić w kolejną ciążę, bo to duże obciążenie dla jej organizmu. Hakiel miał jednak na ten temat inne zdanie i postanowił je wyrazić, napinając biceps i negując słowa matki swoich dzieci. - Nie, nie, jesteśmy na półmetku - powiedział, a ja nie wierzyłam w to, co słyszę. 

Marcin Hakiel i Dominika Serowska
Marcin Hakiel i Dominika SerowskaScreen 'Pytanie na śniadanie' TVP2

Ale wróćmy do meritum. Serowska w dalszej wypowiedzi trafnie podsumowała Hakiela, mówiąc, że mężczyźni nie mają pojęcia, jak wyczerpujące dla kobiety są ciąża i poród, dlatego Marcinowi tak łatwo przychodzi decyzja o kolejnym dziecku. Tancerz jednak nadal nie zmienił narracji i chwilę później twierdził, że ma nadzieję, że w przyszłości może doczeka się z ukochaną bliźniąt. Następnie zaczął opowiadać, że na przedramieniu, gdzie tatuuje sobie imiona dzieci, ma jeszcze dużo miejsca. No tak, w końcu to jego ciało najbardziej się zmieni po kolejnych ciążach i porodach. 

Najgorsze przyszło dopiero później, bo tancerz postanowił podzielić się swoją opinią na temat osób bezdzietnych. Hakiel uderzył w osoby, które nie zdecydowały się na dziecko, uznając, że kompensują sobie brak potomka, opiekując się psem. Stwierdził bowiem, że ZAMIAST dzieci mają psa i nazwał to modą. 

Ja nie rozumiem ludzi, którzy decydują się na życie singla, czy takiej mody, że zamiast dzieci to psy mają, ale nie krytykuję

- powiedział, na co Dominika Serowska, by ratować sytuację, rzuciła, że "psy też trzeba kochać".Panie Marcinie, czy według pana może być tak, że ktoś po prostu decyduje się nie mieć dzieci (z różnych powodów, ale o tym za chwilę), a część z tych ludzi może przy okazji mieć psa lub inne zwierzę - i to niezależnie od swojego podejścia do rodzicielstwa?

Fakt, raport Panelu Gospodarstw Domowych GfK Polonia podaje, że w Polsce jest obecnie więcej domostw z psami niż z dziećmi. Czy jednak z tego wynika, że zwierzę zastępuje dziecko? Część ludzi zapewne wyciągnie taki wniosek, inni z kolei mogą powiedzieć, że jako społeczeństwo jesteśmy na tyle empatyczni, że chcemy zajmować się zwierzętami, a temat niskiego przyrostu naturalnego jest tu odrębnym problemem (z najnowszego raportu przygotowanego przez Eurostat wynika, że Polska jest najszybciej starzejącym się krajem w Unii Europejskiej).

Może jednak warto zastanowić się, dlaczego Polki i Polacy coraz częściej nie decydują się na dziecko. Jak pokazują wynik badania "Rodzina się kurczy. Połowa Polaków nie chce (więcej) dzieci?" z 2025 roku, Polki i Polacy nie decydują się na posiadanie dzieci z kilku powodów. 21 proc. respondentów podaje, że nie decyduje się na dziecko przez brak odpowiedniego partnera/odpowiedniej partnerki. 15 proc. uznaje, że nie jest jeszcze w odpowiednim wieku, by mieć dzieci, a kolejne 15 proc. twierdzi, że ma na dziecko jeszcze czas. 13 proc. badanych mówi o niestabilnej sytuacji finansowej (brak gwarancji zatrudnienia), a 12 procent badanych ma złą sytuację finansową. Tyle samo ankietowanych uznało, że decydujące są tu złe warunki mieszkaniowe, a 6 proc. respondentów przyznało, że nie może zajść w ciążę. Inni wskazywali z kolei na brak przedszkoli (3 proc.). Pojawiły się też zdania, że posiadanie dziecka wiąże się z utratą niezależności (9 proc.), wychowanie dziecka to za duże wyzwanie (6 proc.), albo że praca zawodowa jest ważniejsza (4 proc.). Z badania wynika więc, że Polki i Polacy podchodzą do kwestii posiadania dzieci świadomie i biorą pod uwagę różne, często zewnętrzne czynniki.

Wyniki z badania 'Rodzina się kurczy. Połowa Polaków nie chce (więcej) dzieci?'.
Wyniki z badania 'Rodzina się kurczy. Połowa Polaków nie chce (więcej) dzieci?'.Screen panelariadna.pl

Marcin Hakiel mówiąc, że nie rozumie ludzi, którzy decydują się na psy zamiast dzieci niesamowicie spłyca tak poważny problem, jakim jest spadający przyrost naturalny. Nie rozumie, że ludzie nie mogą lub z różnych powodów nie chcą mieć dzieci, rzuca za to kartą " piesek zamiast dziecka".

Marcin Hakiel entuzjastycznie o... dziurawieniu prezerwatyw

Temat tego, że Hakiel chce kolejnego dziecka, powracał w rozmowie jak zdarta płyta. Kiedy w śniadaniówce parę razy został zapytany o plany dotyczące zaręczyn czy ślubu, celebryta znów zaczął opowiadać, że chce mieć więcej dzieci. - Zanim się oświadczę, to jeszcze mogę kolejne dziecko, bo to wiesz, potem będzie trudniej. Moja pozycja negocjacyjna będzie zdeprymowana - powiedział. - Ja naprawdę głównie się śmieję, że ja nie planowałam tego drugiego dziecka, ale on zaplanował jednak, więc obawiam się, co będzie dalej - powiedziała wówczas partnerka tancerza. Hakiel dopiero wtedy się rozkręcił. 

Są takie metody, że te systemy zabezpieczające się tak przekłuwa. Ciach i masz!"

– wypalił, a jego partnerka nie ukrywała zażenowania. Panie Marcinie, zakładamy, że to był żart - ale powiedzmy sobie to wprost, nie tylko nieśmieszny, ale też szkodliwy. Sugerowanie w telewizji, że jedną z metod planowania rodziny jest oszukiwanie partnerki/partnera przez potajemne niszczenie prezerwatyw, jest żenujące i niedojrzałe (warto wspomnieć, że słowa te padły w programie dostępnym dla najmłodszych, bo emitowanym od 7:30 do ok. 11:50, który według  Nielsen Media gromadzi średnio 380 tys. widzów).  I nie, nie jest to - jak pan twierdzi - "metoda" na powiększenie rodziny, ale forma przemocy seksualnej. Warto też zastanowić się, jak opinia publiczna zareagowałay na sytuację, kiedy to kobieta powiedziałaby podobne słowa. Wtedy wielu nie uznałoby ich za żart, a formę manipulacji i podniosłyby się głosy, że "kobieta wrabia mężczyznę w dziecko". Powiedzmy sobie jednak to jasno - o tym, czy chce się mieć dziecko, czy w danym momencie życia można je mieć, trzeba z partnerem rozmawiać. Najlepiej w domowym zaciszu, a nie przed kamerami śniadaniówki. 

Więcej o: