Po kontrowersyjnych akcjach ruchu klimatycznego Jazda! głośno zrobiło się o influencerce Andziaks. Aktywiści oblali jej dom oraz sklep sztucznymi odchodami, zarzucając przy tym celebrytce przesadny konsumpcjonizm. Teraz w mediach społecznościowych zaczęło krążyć nagranie jednej z użytkowniczek TikToka, która podaje się za sąsiadkę Andziaks. Jak twierdzi na filmiku, życie w pobliżu influencerki ma nie należeć do najłatwiejszych. - Kupujesz sobie dom pod Wilanowem za kilka milionów, na kredyt (...). Ale na waszej ulicy zaczyna się budować wielki dom, którego budowa jest, powiedzmy, uciążliwa. Zimą ten dom po prostu świeci lampeczkami na 500 metrów, miga - słyszymy na nagraniu.
To jednak nie wszystkie rzekome problemy, które wymieniła użytkowniczka TikToka. - Regularnie chodnik jest zastawiony paletami z paczkami PR. Jak przyjeżdżają znajomi tej osoby, to chodnik służy jako parking - przekazała. Rzekoma sąsiadka Andziaks odniosła się także o ostatnich wydarzeniach z udziałem aktywistów. - A pewnego dnia przychodzą aktywiści, których nie oceniam jednoznacznie negatywnie, natomiast obrzucają wasz chodnik i okolicę sztucznym kałem, zjeżdżają się reporterzy i generalnie jest harmider. Nie da się przejechać ulicą. I tak wygląda sąsiedztwo Andziaks. Nie pozdrawiam! - podsumowała.
Skontaktowaliśmy się z Andziaks z prośbą o komentarz do nagrania i pojawiających się w nim zarzutów. Influencerka twierdzi jednak, że wspomniana użytkowniczka TikToka nie jest jej sąsiadką. - To nie jest nasza sąsiadka. Ani jednego reportera u nas nie było. Nie widzicie, że jest to dziewczyna, która szuka rozgłosu na cudzej tragedii? - odpowiedziała Andziaks w rozmowie z Plotkiem.
Przypomnijmy, że nie tylko Andziaks w ostatnim czasie pojawiła się na celowniku aktywistów grupy Jazda!. Jej przedstawiciele oblali sztucznymi odchodami także sklep Małgorzaty Rozenek oraz restaurację Kuby Wojewódzkiego, a oprócz tego wylali wiadro zgniłych owoców w kebabie należącym do franczyzy Filipa Chajzera. - Setki tysięcy ludzi są właśnie ewakuowane z domów z powodu pożarów we Francji, a w Hiszpanii ogłoszono stan wyjątkowy - a wszystko to jest bezpośrednim skutkiem bezmyślnego konsumpcjonizmu promowanego przez celebrytów - skomentował sprawę Jan Śpiewak w rozmowie z Plotkiem. - W przeszłości za dużo mniejsze rzeczy wybuchały rewolucje. Dziś influencerzy zrobili z nas dobrowolnych niewolników korporacji i bogaczy, którzy zapomnieli, jak się buntować - mówił aktywista. Więcej na ten temat przeczytasz w tym artykule.
Fani przecierają oczy. Tak dziś wygląda psycholożka z "Rozmów w toku". Schudła 80 kg, ale "nie poszła na łatwiznę"
Została zamordowana. Dwa tygodnie wcześniej ujawniła szokujące oskarżenia wobec męża
Mensah wygadała się o trudnej przeszłości Brzoski. "Gdy zapytałam..."
Pola Wiśniewska otworzyła się na temat rozstania. "Do samego końca chodziłam za moim mężem"
"Za mniejsze rzeczy wybuchały rewolucje". Śpiewak nie przebierał w słowach, mówiąc o akcjach aktywistów
Psycholog przyjrzał się zachowaniu Wiśniewskiego w "Jestem jaki jestem". Muzyk mu się odgryzł
Jest odpowiedź lekarza, który wykonał lifting Julii von Stein. Podjął kroki prawne
Browary, apartamenty i miliony w obligacjach. Tak żyją politycy skupieni wokół Morawieckiego
"Organizm powiedział: 'stop'". Lewandowska ma problemy ze zdrowiem