Niektóre zespoły zapisują się w historii muzyki wielkimi przebojami. Są jednak artyści, którzy potrafią zrobić coś znacznie więcej - uchwycić emocje całego pokolenia i nadać im własny głos. Maanam bez wątpienia należy do tej drugiej kategorii. W rzeczywistości PRL-u, pełnej ograniczeń i niewypowiedzianych emocji Maanam stał się głosem ludzi, którzy chcieli czuć więcej i mówić głośniej. Co sprawiło, że właśnie ten zespół stał się symbolem muzycznej rewolucji lat 80.? Czy o jego fenomenie przesądziły kompozycje Marka Jackowskiego, teksty Kory, a może jej bezkompromisowa osobowość?
Jak zauważa dziennikarz muzyczny Leszek Gnoiński, aby zrozumieć fenomen zespołu, trzeba spojrzeć na przełom lat 70. i 80. - Wtedy muzyka rockowa była w odstawce. Pojawiło się trochę zespołów, które zaczęły tę scenę odbudowywać. Na początku lat 80. spotkały się dwie generacje - muzycy, którzy mieli już po trzydzieści lat, jak Marek Jackowski, ale też młodzi artyści, dwudziestoparolatkowie. Z tego spotkania powstało coś wyjątkowego na polskiej scenie - zaznacza. Połączenie doświadczenia i młodzieńczej energii pozwoliło Maanamowi stworzyć brzmienie inne niż wszystko, co wcześniej pojawiało się w polskiej muzyce popularnej - mówi dziennikarz.
Początkowo grupa funkcjonowała jako Maanam Elektryczny Fryzjer. Był to projekt bardziej eksperymentalny, balansujący między rockiem, muzyką alternatywną i poezją. W jego skład wchodzili między innymi Marek Jackowski i Kora, a później do zespołu dołączył John Porter.
Należy jednak zaznaczyć, że muzycznym fundamentem zespołu był Marek Jackowski. To on tworzył kompozycje, które stały się znakami rozpoznawczymi Maanamu. - Pamiętajmy, że Maanam to nie była tylko Kora. To był też Marek Jackowski i Ryszard Olesiński, czyli wspaniali gitarzyści i kompozytorzy. Szczególnie Marek, bo bez Marka nie byłoby Maanamu - podkreśla Gnoiński.
Jackowski był artystą, który łączył różne pokolenia polskiej muzyki. Wcześniej współpracował między innymi z Markiem Grechutą i zespołem Anawa, później działał w Ossianie, a następnie stworzył jeden z najważniejszych zespołów w historii polskiego rocka.
A jednak nawet najlepsze kompozycje potrzebują odpowiedniego głosu. Tym głosem okazała się Kora. W 1980 roku na scenie opolskiego amfiteatru pojawiła się artystka, której nie dało się pomylić z nikim innym. To nie była już spokojna, poetycka Kora z wcześniejszych lat. Publiczność zobaczyła kobietę z krótkimi włosami, mocnym makijażem i punkowym wizerunkiem.
Któregoś dnia spotkałam Korę w gmachu telewizji. Cała w skórach, w ostrym makijażu, pełna jakiejś nieziemskiej energii… dalej piękna, zjawiskowo zgrabna, ale jakby ktoś inny. Mówiła, że zakładają z Markiem zespół rockowy i że za chwilę będą najważniejsi i najlepsi w tym kraju. I tak się stało
- tak tamten przełomowy moment po latach wspominała Magda Umer w rozmowie z magazynem "Viva!".
W Opolu Maanam wykonał "Boskie Buenos" i "Żądzę pieniądza". Był to moment przełomowy. Kora nie tylko śpiewała - ona dominowała scenę. Jej sposób poruszania się, wygląd i sposób interpretacji piosenek były czymś zupełnie nowym.
Nie da się też ukryć, że jednym z najważniejszych elementów fenomenu Maanamu było to, że Kora nie była jedynie interpretatorką cudzych tekstów. Pisała własne słowa i śpiewała własne emocje.
Maanam pokazał, że bardzo ważne jest połączenie autorskiej muzyki z autorskim przekazem tekstowym. Kora była pierwszą polską wykonawczynią rockową, która zaczęła pisać swoje teksty, śpiewała swoją poezję
- tłumaczy nam Gnoiński.
Co istotne, jej obecność na scenie miała również ogromne znaczenie dla kobiet. W czasach, gdy od kobiet często oczekiwano określonego zachowania i wyglądu, Kora pokazała, że można być niezależną, silną i wyrazistą. Gnoiński zwraca uwagę, że na początku lat 80. pojawiły się dwie wokalistki, które zmieniły sposób patrzenia na kobiety na polskiej scenie muzycznej - Izabela Trojanowska i Kora.
Trojanowska pojawiła się w garniturze i pokazała kobietę pewną siebie, świadomą własnej wartości. Kora zrobiła coś zupełnie innego - wyszła na scenę z punkową energią, krótkimi włosami i rockową agresją. - To był pewnego rodzaju feminizm - niekoniecznie walczący, ale pokazujący, że kobieta ma coś do powiedzenia - podkreśla dziennikarz muzyczny.
Szybko okazało się, że fenomen Maanamu wynikał z połączenia dwóch elementów - muzyki i słowa. Sama energia rockowego brzmienia przyciągała publiczność, ale to teksty Kory sprawiały, że piosenki pozostawały w pamięci na lata. Jak ważna jest chemia między muzykami i odpowiednie zgranie zespołu, wie Artur Orzech - współzałożyciel Róż Europy, który z własnego doświadczenia doskonale zna mechanizmy rządzące pracą zespołu. - Istotą każdej formacji są ludzie, którzy się spotykają i oddziaływują na siebie. Zarówno twórczo, jak i personalnie. Tak było w przypadku The Beatles, Queen, The Rolling Stones, The Smiths i wielu innych - zaznacza Orzech w rozmowie z Plotkiem.
Podobnie było z grupą Maanam. Wybitni twórcy (Kora i Jacek) plus wybitni, niezwykle zdolni i oryginalni instrumentaliści, charakteryzujący się niepowtarzalnym stylem gdy na swoich instrumentach. To spotkanie odpaliło lont
- opowiada Orzech.
Pierwsze nagrania zespołu miały w sobie ducha post-punku - były szybkie, ostre i pełne napięcia. Jednak z czasem muzyka Maanamu zaczęła ewoluować. Szczególne miejsce w historii polskiego rocka zajmuje album "Nocny patrol" z 1983 roku. Płyta powstała w cieniu stanu wojennego i stała się jednym z najważniejszych muzycznych komentarzy tamtego okresu. - Nocny patrol pokazuje stan wojenny i wpływ tego czasu na sposób widzenia świata. Kora świetnie potrafiła pokazać odczucia Polaków w tych trudnych czasach - mówi Gnoiński.
Kora tworzyła obrazy pełne emocji: strachu, niepewności, samotności. I choć można byłoby przypuszczać, że muzyka tak mocno związana z czasami PRL-u po latach straci aktualność, stało się odwrotnie. Kolejne pokolenia odkrywają Maanam na nowo. Dlaczego? Według Leszka Gnoińskiego wynika to przede wszystkim z uniwersalności tych utworów.
Te piosenki są przede wszystkim ponadczasowe. W latach osiemdziesiątych twórcy często tworzyli utwory, które odnosiły się do tamtej rzeczywistości, ale po latach nadal mogą odnosić się do rzeczywistości współczesnej
- wyjaśnia.
Świat muzyki zmienił się całkowicie. W latach 80. istniało kilka programów radiowych i telewizyjnych, które skupiały uwagę ogromnej części społeczeństwa. Dzisiaj artyści funkcjonują w świecie nadmiaru informacji. Czy współczesny Maanam miałby taką samą siłę? Zdaniem Gnoińskiego dobra muzyka zawsze znajdzie odbiorców, ale sam zespół wyglądałby zapewne inaczej. - Gdyby Maanam powstawał teraz, pewnie byłby zupełnie innym zespołem, bo działałby na doświadczeniach współczesnych czasów. Może dziś, będąc młodą kobietą, po prostu zaczęłaby rapować i tak zdobyłaby serca ludzi - podsumowuje ekspert.
Jedno jest pewne: mimo upływu lat muzyka Maanamu nie straciła swojej siły, nadal trafia do słuchaczy, a młodsze pokolenia odnajdują w niej emocje, które pozostają uniwersalne niezależnie od czasu.
Kariera okazała się ważniejsza od miłości? Czerkawski po latach szczerze o relacji ze Scorupco
Fani przecierają oczy. Tak dziś wygląda psycholożka z "Rozmów w toku". Schudła 80 kg, ale "nie poszła na łatwiznę"
"Chodnik zastawiony paletami z paczkami PR". Andziaks odpowiada na zarzuty kobiety podającej się za jej sąsiadkę
Nazywali go gangsterem-celebrytą. Do dziś nie wiadomo, kto wydał na Nikosia krwawy wyrok
Michael J. Fox 35 lat temu usłyszał diagnozę. Dziś mówi, co "przedłużyło mu życie"
Pactwa nagłośniła atak na jej psa na spacerze. "Trzy rany szyte". Ekspertki tłumaczą, jak się bronić
Ma mieszkanie w Hiszpanii i mówi o kosztach życia. Ceny porównał do tych z Warszawy. "To jest szok"
Pola Wiśniewska otworzyła się na temat rozstania. "Do samego końca chodziłam za moim mężem"
Był postrachem teleturniejów w Polsce. Jedno wyznanie jego syna przeszło do historii