Dziś internet ma niezwykłą siłę, jeśli chodzi o wpływ na młode pokolenie, które spędza w mediach społecznościowych masę czasu. Do internautów łatwo można trafić poprzez znane platformy, co zaczęły wykorzystywać partie polityczne. Na ich profilach pojawiły się liczne materiały, które wpasowują się w panujące trendy. Taka strategia może się sprawdzić? W rozmowie z Plotkiem o sprawie opowiedziała ekspertka od PR Marta Rodzik.
Zabawne filmiki to obecnie domena nie tylko komediowych influencerów, ale również partii politycznych. Dziś w swoich materiałach próbują wpasować się w trendy, które wypromowała młodzież. PiS wrzuca przeróbki ze śpiewającym influencerem, Lewica "tier listę" partii politycznych, a Koalicja Obywatelska publikuje przeróbki z Karolem Nawrockim. Swoje trzy grosze wtrącają także sami politycy, m.in. Michał Kołodziejczak publikuje swoją codzienność, pokazując, co robi na roli w akompaniamencie Lany del Rey. Wspomniane materiały osiągają setki tysięcy wyświetleń - niektóre nich przebijają nawet milion. Z czego to wynika?
- To zjawisko jest efektem klikających się trendów. Po pierwsze, partie polityczne dostrzegły, że TikTok nie jest już platformą wyłącznie dla nastolatków, ale jednym z najważniejszych kanałów dotarcia do szerokiego grona odbiorców, w tym osób, które coraz częściej czerpią informacje o polityce właśnie z krótkich materiałów wideo. Po drugie, logika działania TikToka premiuje treści, które wpisują się w aktualne trendy, wykorzystują popularne dźwięki, memy czy charakterystyczny sposób narracji - wyjaśnia nam Marta Rodzik.
Dziś partie polityczne starają się mówić "językiem platformy", unikając tym samym "języka tradycyjnej polityki". - To nie oznacza, że nagle zmieniają swoje poglądy, lecz zmieniają przede wszystkim formę przekazu. Oczywiście ważnym celem jest także dotarcie do młodszych wyborców, ale byłoby uproszczeniem stwierdzenie, że chodzi wyłącznie o młodzież. Dziś odbiorcy oczekują komunikacji, która jest krótka, dynamiczna i osadzona w internetowej kulturze - tłumaczy dalej ekspertka od PR. - Jeśli politycy chcą być obecni tam, gdzie toczy się uwaga użytkowników, muszą dostosować sposób opowiadania o polityce do reguł danej platformy - dodaje.
Korzystanie z trendów jest narzędziem, a nie celem samym w sobie. Viralowy film może zwiększyć zasięg i rozpoznawalność, ale nie zastąpi wiarygodności ani merytorycznego przekazu. Długofalowo skuteczna komunikacja polityczna wymaga połączenia atrakcyjnej formy z treścią, która odpowiada na realne oczekiwania wyborców
- podsumowuje Marta Rodzik.
Partie polityczne zatrudniły specjalistów z prawdziwego zdarzenia, którzy skupiają się dziś przede wszystkim na real time marketingu. Reagują na pojawiające się trendy w szybkim tempie, przy okazji chętnie wbijając sobie szpilki. To się może podobać, bo jednocześnie bawi i odnosi się do polskiej sceny politycznej. Mnie niektóre z nagrań również bawią - ukrywać tego nie będę. Tu jednak pojawia się ta cienka linia, która oddziela to, co śmieszne, od tego, co przedobrzone.
Wielu nie potrafi powiedzieć sobie stop, widząc, że coś zostało dobrze przyjęte przez internautów - kują żelazo, póki gorące. W tym przypadku może to być jednak zgubne, gdyż odbiorców szybko to może znudzić, a nawet zniechęcić, co doprowadzi do spadku zasięgów.
Horror w willi byłego premiera. Tortury, tajne dokumenty i podwójne morderstwo. Z domu polityka zniknęło tylko jedno
Nowe ustalenia po śmierci 24-letniej modelki z Wrocławia. Prokuratura zabrała głos
Dziennikarz TVN24 komentuje zachowanie Trumpa na mundialu. Zapowiada: To jeszcze nie koniec
Nawrocki napisał do Dymnej z okazji jej 75. urodzin. Zwrócił uwagę na konkretną rzecz
Pokazali nowe zdjęcia zza kulis "Rancza". Szok, jak zmieniła się Lodzia. Te kadry to hit!
Awantury ciąg dalszy. Posłanka nieudolnie tłumaczy się ze zdjęcia z martwymi rybami. Biejat nie miała litości
Wywiad Williamsa wywołał burzę w sieci. Poszło o to, co wypadło mu z ust. Teraz muzyk się tłumaczy
Obejrzałam pierwszy odcinek "Jestem jaki jestem". Nie sądziłam, że tak się to skończy
Polsat zapowiada kolejne zmiany. Najpierw usunęli "Interwencję", a teraz znika kolejny program