"Love is Blind: Polska" powraca. Ma to sens? Biznesowy z pewnością

Netflix poinformował, że doczekamy się kolejnego sezonu "Love is Blind: Polska". Czy to jest nam potrzebne? Pierwsza edycja nie okazała się bowiem sukcesem.
'Love is Blind: Polska'
Fot. Materiały prasowe

"Love is Blind" to format, który zrobił furorę w wielu krajach na świecie. Założeniem eksperymentu jest dopasowanie osób, które poznają się wyłącznie poprzez rozmowę. Nie mogą się zobaczyć dopóki nie zdecydują się na zaręczyny. Później mają okazję spędzać ze sobą czas, by ostatecznie stanąć na ślubnym kobiercu i przekonać się, jak głosi slogan programu, "czy miłość jest naprawdę ślepa". Doczekaliśmy się edycji z m.in. Stanów Zjednoczonych, Japonii, Włoch, Szwecji czy Brazylii. W maju tego roku zobaczyliśmy również polską odsłonę programu. 13 lipca ogłoszono, że rozpoczęto castingi do drugiej edycji. Po co? Spektakularnego sukcesu eksperymentu przecież nie było. Nie o to w tym jednak chodzi. 

Zobacz wideo W "Love is Blind" silni mężczyźni nie wstydzą się emocji

"Love is Blind: Polska" powraca. Nowy sezon to nowe szanse na zyski 

Nie będę ukrywać, że z ciekawością sięgnęłam po polską wersję "Love is Blind". Chciałam zobaczyć, jak wygląda rodzima wersja popularnego programu. Czy się zawiodłam? Nie. Uważam, że show było wciągające, choć pojawiały się dłużące elementy, bez których byłoby to bardziej dynamiczne. Pomysł z dawkowaniem emocji - najpierw dostaliśmy pięć odcinków, tydzień później kolejne cztery, a następnie śluby. Widzowie nie musieli długo czekać również na Reunion, który pojawił się zaledwie cztery dni później. Jak jednak się okazało, zaledwie jedna para przetrwała eksperyment - chodzi o Darię i Filipa. Początkowo sukces odtrąbiono w stosunku Marty i Damiana, ale w mediach społecznościowych para wyjawiła, że się rozstała. 

Netflix ogłosił, że powstanie drugi sezon. Wielu zapewne zastanawia się, po co? Przecież ostatecznie sam eksperyment nie okazał się sukcesem. Odpowiedź jest prosta - biznes. Rodzima wersja programu komercyjnie wypadła świetnie. Niedługo po premierze uplasowała się w pierwszej dziesiątce najchętniej oglądanych produkcji w Czechach, Estonii, Islandii, na Litwie i Łotwie. W Polsce przez długi czas najchętniej oglądaną produkcją na platformie streamingowej. Kolejna edycja z pewnością zapewni sporą widownię, a to przecież w tym wszystkim chodzi. Liczą się generowane zyski i oglądalność. Widzowie z pewnością chętnie sięgną po drugą edycję show. Przecież to doskonała rozrywka w postaci tzw. "odmóżdżacza", który pozwala nam odetchnąć od codzienności. Mamy tu dwustronny zysk. 

"Love is Blind: Polska" doczeka się drugiego sezonu. A my doczekamy się nowych influencerów

Obecnie programy typu reality-show to istna kopalnia influencerów. Uczestnicy głośnych produkcji mogą liczyć na spore zainteresowanie ze strony internautów, którzy chętnie śledzą ich kolejne kroki w sieci. Tu nie było inaczej. Wielką zwyciężczyniami tego "konkursu" okazały się Marta i Daria, która zebrały setki tysięcy obserwujących na Instagramie. Na zasięgi nie mogą również narzekać Malika, Filip, Damian, Julita, Jacek oraz Kamil "Uno". Niektórzy z uczestników, których historie nie zostały pokazane w programie, również próbowali się wybić, ale zaledwie kilku z nich zyskało większy rozgłos. 

Należy mieć jednak na względzie, że jest to efekt najczęściej krótkotrwały. Gdy wyemitowana zostanie kolejna edycja, widzowie zainteresują się nowymi bohaterami, zwykle porzucając dotychczasowe zainteresowanie poprzednimi uczestnikami. Można to zaobserwować na przykładzie takich formatów jak "Hotel Paradise" czy "Love Island", gdzie jedynie garstka bohaterów rzeczywiście utrzymała się na chwiejnym pokładzie zwanym popularność. 

Więcej o: