W ostatnich dniach do Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji wpłynęły liczne skargi dotyczące programu TVN "Królowa przetrwania". Widzowie krytykowali przede wszystkim odcinek wyemitowany 6 maja, wskazując, że uczestniczki były publicznie upokarzane, a konflikty między nimi były dodatkowo podsycane przez produkcję. KRRiT zapowiedziała działania wyjaśniające w tej sprawie. Zapytaliśmy osoby biorące udział w programie o ich opinię w tej kwestii.
Natalia "Natalisa" Sadowska w rozmowie z Plotkiem podkreśliła, że w jej opinii program nie upokarzał uczestniczek, ale to one same w pełni odpowiadają za to, jak ich zachowanie jest postrzegane przez widzów.
Kompletnie nie uważam, że program w jakiś sposób upokarzał uczestniczki, bo wszyscy jesteśmy dorośli. Nie widzę szczególnej różnicy między montażem, a tym, jak poznałam dziewczyny
- stwierdziła. Sadowska przyznała jednocześnie, że nie zawsze była w pełni zadowolona z tego, co sobą reprezentowała. - Ja też zachowywałam się tak, jak się zachowywałam i biorę to na klatę - nie wszystko mi się spodobało, bo inaczej patrzy się na siebie z innej perspektywy - zauważyła uczestniczka "Królowej przetrwania". - Jeśli ktoś jest niezadowolony z montażu, to tylko osoby, które uważają, że w jakiś stopniu wychodzą źle w tym w programie i to oni powinni się zastanowić nad sobą i nad swoim zachowaniem - podsumowała.
Podobne zdanie w tej kwestii ma Nicole Pniewski. - W moim odczuciu program "Królowa przetrwania" jak i cała obsługa była naprawdę miła i pomocna. Ja bardzo dobrze wspominam udział w programie. Według mnie niektóre uczestniczki same odpowiadają za swój wizerunek, ze względu na takie a nie inne zachowanie. Miałyśmy naprawdę szerokie pole pokazania swoich osobowości - stwierdziła. - Program w żadnym momencie nie był reżyserowany. Zwyczajnie każdy pokazał swoją prawdziwą twarzy i oblicze, więc nie można zrzucać i obarczać winna produkcji - dodała.
Ilona Felicjańska z kolei podkreśliła, że woli poczekać na zakończenie formatu. Na tę chwilę zdecydowała się wstrzymać się od publicznych ocen. - Trudno podważać tak wiele głosów sprzeciwu w tej sprawie. Ja mogę tylko cierpliwie czekać na zakończenie tego formatu i sprawy. Nie chce brać udziału w publicznych rozstrzyganiach - powiedziała. Mimo to zasugerowała, że nie ma zastrzeżeń do swojego zachowania w show. - Dla mnie ważne jest, że pozostałam trzeźwa pomimo tych zdarzeń - dodała.
Była modelka zaznaczyła też, że aktualnie skupia się na budowaniu swojej fundacji, której działania pokrywają się z problemem, jaki zaistniał podczas nagrań programu. - A najważniejsze jest to, że teraz bardzo wzmocnione jest budowanie mojej fundacji "Instytut Miłości", której zadaniem jest właśnie stawianie na dobro, uprzejmość, wzajemne wsparcie i wychodzenie ze wszelakich zależności. Program uzmysłowił i pokazał, jak bardzo w tych czasach tego potrzebujemy - podsumowała.
Filip Chajzer potwierdza, że jest w związku z 20-latką. Mówi o spotkaniu z jej matką
Skolim zgarnia fortunę za koncerty. Jego stawki robią ogromne wrażenie
Tak wyglądała Hanna Turnau, zanim stała się znana. Ależ zmiana
Ekspertka od jogi zabrała głos po niefortunnej wypowiedzi Prażuch-Prokop. "Nie zgadzam się"
Lewandowska upubliczniła screeny wiadomości od Krupińskiej. Prezenterka musiała się gęsto tłumaczyć
Pilne doniesienia o stanie zdrowia Bonnie Tyler. "Jest w śpiączce farmakologicznej"
Nauczyciele jogi wściekli się na Prażuch-Prokop. Teraz gęsto się tłumaczy
Zapłakana Pola Wiśniewska relacjonuje wyprowadzkę od Michała Wiśniewskiego. Padły gorzkie słowa
Przestajemy rozpoznawać coraz więcej gwiazd. Eksperci mówią jednym głosem o groźnym trendzie