Tylko u nas

Taco Hemingway wykorzystał nazwę leku bez upoważnienia. Prawniczka mówi o konsekwencjach

Taco Hemingway wydał piosenkę "Zakochałem się pod apteką", w której kilkukrotnie wymienił nazwę pewnego leku. Jak się okazuje, raper miał to zrobić bez wiedzy spółki odpowiedzialnej za produkcję lekarstwa. Na prośbę Plotka całej sprawie przyjrzała się aplikantka radcowska Patrycja Pieszczek-Bober.
Taco Hemingway
Fot. Sylwia Penc/ Agencja Wyborcza.pl

Kontrowersje wokół piosenki "Zakochałem się pod apteką" Taco Hemingwaya rozpoczęły się jeszcze w styczniu bieżącego roku. To właśnie wtedy narodził się trend, za sprawą którego fani muzyka wykupywali z aptek środek przeciwbólowy, którego nazwa pada w utworze. Więcej pisaliśmy o tym w artykule: "Taco Hemingway rapował o popularnym leku i się zaczęło. Lekarka też wylicza problemy". Jak się okazało, wykorzystanie nazwy leku może przysporzyć Taco sporo problemów. Głos w sprawie zabrał Główny Inspektorat Farmaceutyczny oraz w rozmowie z Plotkiem - aplikantka radcowska Patrycja Pieszczek-Bober.

Zobacz wideo Polacy mają problem z lekomanią? [SONDA]

Taco Hemingway pod lupą Głównego Inspektoratu Farmaceutycznego. "Może naruszać przepisy prawa"

Przedstawiciele Głównego Inspektoratu Farmaceutycznego postanowili wszcząć postępowanie wyjaśniające ws. piosenki oraz wykorzystanej nazwy leku. Jak odkryli, spółka odpowiedzialna za jego produkcję nie wiedziała o całej sytuacji. - W ramach czynności nadzorczych prowadzonych na podstawie ustawy Prawo farmaceutyczne stwierdzono, że utwór muzyczny pod tytułem "Zakochałem się pod apteką", w którym zawarto odniesienia do produktu leczniczego, może naruszać przepisy prawa w zakresie reklamy produktów leczniczych - ujawniła dla Plejady rzeczniczka prasowa GIF Olga Sierpniowska. 

GIF wezwał podmiot odpowiedzialny za produkt leczniczy do wskazania, czy wykorzystanie nazwy leku w utworze nastąpiło za jego wiedzą i zgodą. W odpowiedzi spółka poinformowała, że nazwa produktu została użyta bez jej wiedzy, zgody ani upoważnienia

- skomentowała dalej przedstawicielka instytucji. Postępowanie w tej sprawie ma nadal trwać. 

To może grozić raperowi. Prawniczka wyjaśnia

Plotek postanowił skontaktować się z ekspertką i zapytać, co może w tej sytuacji grozić Taco. Zdaniem Patrycji Pieszczek-Bober, wszystko zależy od tego, czy wykorzystanie nazwy leku w utworze zostanie uznane za reklamę. - Jeżeli zostałoby uznane, że użycie nazwy leku w piosence stanowiło jego reklamę, to zgodnie z art. 129 Prawa Farmaceutycznego artysta, prowadząc taką reklamę produktu leczniczego, nie będąc do tego uprawnionym, podlega grzywnie - wyjawiła nam aplikantka radcowska. - Uprawnionymi do prowadzenia reklamy produktów leczniczych są podmiot odpowiedzialny oraz podmioty działające na jego zlecenie - podkreśliła dalej.

Co ważne, ekspertka zwróciła uwagę na jeszcze jeden aspekt. - Dodatkowo, w skład leku wchodzi kodeina, znajdująca się na liście środków odurzających. Reklama takich leków jest niedozwolona, więc również z tego tytułu artysta mógłby zostać ukarany grzywną - skomentowała Patrycja Pieszczek-Bober. Warto nadmienić, że sam zainteresowany jak dotąd milczy i nie wydał w sprawie kontrowersyjnej piosenki żadnego oświadczenia. 

Więcej o: