Małgorzata Kożuchowska została odznaczona przez prezydenta Andrzeja Dudę Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski za "wybitne zasługi w pracy artystycznej i twórczej". Fakt ten był szeroko komentowany w sieci, przeważnie negatywnie. Aktorce zarzucano, że nie ma na koncie wystarczających zasług, by otrzymać tak ważne odznaczenie państwowe, a wyróżnienie zawdzięcza swoim koneksjom. W odpowiedzi Kożuchowska wystosowała oświadczenie, argumentując, że "na żadnym z odznaczeń nie ma partyjnego znaczka".
W rozmowie z Plotek.pl aktorka przyznała, że nie była jednak zaskoczona tak negatywną reakcją na swój sukces.
Żyję na tym świecie nie od dziś i było dla mnie do przewidzenia, że tego typu reakcje mogą się również pojawić. Zazwyczaj jest tak, że ta fala hejtu rodzi drugą falę - obrońców, którzy chcą w jakiś sposób skasować tę pierwszą falę, niosącą negatywne emocje. Tak było i w tym wypadku. W ten sposób na to patrzę.
Może zaskakiwać skala, ale ponieważ wszystko się rozwija i internet jest coraz bardziej dostępny i właściwie każdy ma do niego dostęp, często komentując rzeczy z fejkowych kont, albo całkowicie anonimowo. Nie ma się co dziwić. Taki jest nasz świat. Nie mówię, że mi się to podoba i że się z tym zgadzam, albo że to jest fajne i nie należy nic z tym robić. Uważam, że powinno być prawo, które to reguluje, ponieważ generowanie negatywnych emocji nie jest nam w życiu potrzebne. Powinniśmy się ładować pozytywną energią i uczyć się cieszenia z sukcesów nie tylko swoich, ale i innych.
Z wystąpieniem aktorki w Belwederze wiązała się jeszcze jedna kontrowersja. Choć zabrała ze sobą syna i na zakończenie uroczystości pozowała z nim do zdjęć, we wspomnianym wyżej oświadczeniu zaznaczyła, że nie zgadza się na publikację wizerunku chłopca.
Stając do pamiątkowego zdjęcia z Panem Prezydentem i moim synkiem ustaliłam z fotografem prezydenckim, że zdjęcie to będzie tylko i wyłącznie dla mnie na pamiątkę oraz do użytku wewnętrznego Kancelarii Prezydenta, bez możliwości jego publikacji. Niestety, nie zwróciłam uwagi, że w tym czasie zdjęcia robili również zaproszeni do Belwederu fotoreporterzy prasowi stojący w oddaleniu.
I tu znowu pojawiła się krytyka, bo nie wszyscy uwierzyli w tłumaczenie aktorki.
Bardzo lubię Kożuchowską, ale "nie zauważyła? Nie zwróciła uwagi? No Matuluuuuuuu - skomentowała Karolina Korwin-Piotrowska.
Choć argumentacja dziennikarki jest logiczna, to trudno się dziwić Kożuchowskiej, że zależało jej na obecności syna w tak ważnym dla niej dniu.
Potraktowałam tę sytuacje jak najbardziej prywatnie, czyli zachowałam się jak każda kochająca mama i żona. Po prostu poszłam z całą swoją rodziną i pomyślałam sobie, że dla mojego syna kiedyś to będzie wspaniała pamiątka. Nie wiem, czy dożyję wnuków, ale mam nadzieję, że one kiedyś zobaczą te zdjęcia i będą ze swojej babci dumne. Nie myślałam o sobie jako o osobie publicznej, która ma do odegrania jakąś rolę. Ucieszyłam się z tego odznaczenia po prostu, prywatnie - powiedziała nam aktorka.
WJ
Najnowsze doniesienia ws. śmierci Majtyki. Dzień po znalezieniu ciała prokuratura zabrała głos
Adam Konkol z Łez ujawnia prawdę o słynnej Agnieszce z piosenki. "Spotkaliśmy się"
Czarnek kandydatem PiS na premiera. Ekspertka podsumowała jego przemówienie
Ostatnie wpisy Majtyki wyciskają łzy. Ten z 1 stycznia porusza szczególnie
Nie żyje Koni. Poznański raper miał 43 lata
Poruszający wpis Anity Werner o powrocie Andrzeja Morozowskiego do TVN24. Wystarczyły trzy słowa
Andrzej Piaseczny ma dom na wsi. Właśnie rozpoczął prace w spektakularnym ogrodzie
Eurowizja 2026. To on może zagrozić Alicji Szemplińskiej. Wyrasta na czarnego konia
Małgorzata Potocka ostro o młodym pokoleniu. "To jest katastrofa tej epoki"