Książulo podczas wizyty w restauracji Flaming & Co nie krył zaskoczenia panującymi tam cenami. - Zastanawiam się, kto tu je w ogóle. (…) To jest po prostu chyba takie miejsce, które ma być drogie. Byłbym w stanie przyjść tu czasami na obiad, (…) ale chciałbym, żeby za tą ceną szło coś wyjątkowego, a tutaj na tych talerzach tego nie ma. Jest tu po prostu drogo i smakuje to tak, jak wszędzie, a czasami gorzej - stwierdził Książulo. Po filmie odpalił się Wojewódzki. "Książulo bezkompromisowo ocenił stołeczny lokal Flaming & Co. Panie Książu. Niektóre lokale mają ceny i dania obliczone na jeden cel. Żeby nie jadać w towarzystwie takich jak pan" - napisał wówczas. To jednak nie jest koniec. Trzy grosze postanowił wtrącić Tomasz Hajto, krytykując influencera po wizycie w Hotelu Gołębiewski. Wojewódzki zdecydował się ponownie zabrać głos.
Tomasz Hajto mocno zareagował na materiał, który Książulo nagrał w Pobierowie. Influencer nie krył bowiem rozczarowania tym, że w pokoju za pięć tysięcy nie działała mu klimatyzacja, a temperatura sięgała 32 stopni. O całej sprawie więcej przeczytacie tutaj: Książulo zapłacił pięć tysięcy złotych za dobę w luksusowym hotelu. Omal się tam nie ugotował. W komentarzach wrze. - Jakiś nobody, Książulo, fachowiec, znawca, po studiach w szkole kulinarnej, wygrał też "Hell's Kitchen", zwiedził cały świat. Pojechał do Hotelu Gołębiewski w Pobierowie, w którym stwierdził, że skrytykuje wszystko jako ten największy znawca hoteli, jedzenia - komentował Hajto. "Przez ten film dopiero wczoraj dowiedziałem się, kim jest ten człowiek. Zwykłym pomawiaczem szukającym atencji, chrząstką w kebabie" - odpowiedział na Instagramie influencer.
W najnowszym numerze "Polityki" Wojewódzki postanowił odnieść się do całego zamieszania. "Tomasz Hajto skomentował refleksje Książula o Hotelu Gołębiewski. Słowa kluczowe: 'nobody', 'gówniarz', 'bez szkoły', 'bez niczego'. Tomasz konsekwentnie udowadnia, że poza boiskiem także trafia" - napisał dziennikarz, ponownie uderzając tym samym w Książula.
Szymon Czerwiński, którego wielu kojarzy z programu "MasterChef", prowadzi lokal z hot dogami w Sopocie. Jego punkt gastronomiczny odwiedził niegdyś Książulo. Kucharz otrzymywał wiele pytań, narzucających narrację, jakoby zapłacił za wizytę influencera. "'Książulowi nie zapłaciłeś, to nie ma kolejek' - takie wiadomości otrzymuję po sukcesie sopockiego kebaba. I wiecie co? To nie jest pierwsza taka opinia. Otrzymywałem mnóstwo zapytań, nie tylko w internecie, ale też od kolegów z branży. 'Szymon, ile zapłaciłeś? Jak się z nim skontaktować?'" - relacjonował na Instagramie Czerwiński.
W końcu postanowił rozwiać wszelkie wątpliwości. "Rok temu przyjechał do mnie, zjadł, nagrał materiał i wystawił swoją opinię. I tyle. (...) W moim przypadku Książulowi nic nie płaciłem. I chłopcy z kebaba na pewno też nie. (...) Dziś stoję przed ich lokalem. Po filmie Książula mają ogromne kolejki. I naprawdę bardzo się z tego cieszę. Wielkie gratulacje" - mówił, dodając, że sam zauważył wzrost klientów.
Zagadkowa śmierć Patryka Palczyńskiego na morzu. Według śledczych sam się związał. Rodzina mówi o zbrodni
"Stało się tak, że guz odbił". Adrian ze "Ślubu" przekazał wieści o stanie zdrowia
Tragiczny finał poszukiwań 24-letniej Jessiki. Policja odnalazła ciało modelki
"Trzy zawały, dwa raki i udar". Wstrząsające wyznanie żony Jerzego Stuhra
Wieniawa w rankingu najcenniejszych gwiazd kina wyprzedziła Jandę. Raczek: Jest słabą aktorką
Niespodziewana reakcja córki Wiśniewskiego i Mandaryny na pytania o ich związek. Nie wytrzymała
Dzieli ich 20 lat. Partnerka Pawła Deląga zabrała głos w sprawie dużej różnicy wieku
Lewandowski zdradził kulisy przeprowadzki do USA. To dlatego opuszczają Europę
Zapadł wyrok w sprawie Buddy. Dwaj mężczyźni skazani