Nowe wieści ws. zdewastowanego muralu Kory. Pojawiły się problemy. "Raczej niemożliwe będzie..."

Warszawski mural, który przedstawiał Korę, został zdewastowany. Pojawiły się nowe informacje w tej sprawie.
Wieści ws. zdewastowanego muralu Kory
Fot. KAPIF, Robert Kowalewski / Agencja Wyborcza.pl

Kora była jedną z legend polskiej muzyki. Przez lata była wokalistką zespołu Maanam, a wielu określa ją mianem ikony rocka. Piosenkarka zmarła w 2018 roku po zmaganiach z chorobą nowotworową. By ją upamiętnić, w 2019 roku w Warszawie na Nowym Świecie pojawił się mural z jej podobizną - autorstwa Bruna Althamera. Niedawno media obiegła wieść o zniszczeniu wyjątkowego dzieła. Pojawiły się nowe wieści. Wiadomo, czy uda się złapać sprawców. Okazuje się, że nie będzie to jednak takie proste.

Zobacz wideo Kora o chorobie, show-biznesie i... Polsce. "Tu jest chlew, bagno, ściek" [wywiad archiwalny]

Mural z Korą zdewastowany. Co dalej ze sprawą?

Wieść o zdewastowaniu muralu z podobizną Kory rozwścieczyła internautów. Cała sprawa została opisana na portalu warszawa.naszemiasto.pl. Możemy zobaczyć, że na twarzy wokalistki pojawił się czarny, niechlujny napis. Dzieło powstało w ramach inicjatywy "Kobiety na mury" organizowanej przez "Wysokie Obcasy". "Fakt" postanowił skontaktować się z Fundacją Agora, która była odpowiedzialna za powstanie muralu. 

Na ten moment nie znaleziono winnych. Problemem jest to, że w okolicy nie ma monitoringu, co może uniemożliwić zidentyfikowanie sprawcy. "Niestety, wobec braku monitoringu w miejscu, gdzie znajduje się mural, raczej niemożliwe będzie ustalenie sprawców. Według urzędu miasta brak monitoringu wynika z decyzji konserwatora zabytków. Zależy nam oczywiście, aby doprowadzić mural do stanu sprzed aktu wandalizmu. W porozumieniu z wykonawcami muralu oraz Kamilem Sipowiczem podejmiemy decyzję o dalszych działaniach" - powiedziała Anna Kowalska z Fundacji Agora. 

Kamil Sipowicz o akcie wandalizmu na muralu Kory

Głos w sprawie zabrał również mąż Kory, Kamil Sipowicz. Zauważył, że mural z podobizną jego żony znajduje się nieopodal barów, co mogło przyczynić się do tego, że ktoś postanowił go zniszczyć. - Podejrzewam, że ktoś pijany tam stanął. Sądzę, że mógł nawet nie wiedzieć, co robi, i coś tam namazał - mówił w rozmowie ze wspomnianym dziennikiem. "Fakt" po otrzymaniu informacji od Fundacji Agora ponownie porozmawiał z Sipowiczem, który przyznał, że nikt nie skontaktował się z nim w sprawie naprawy zniszczonego muralu. 

Więcej o: