Biedrzyńska uratowała życie Rozenka. "Myślę, że Jacek by zdechł w szpitalu"

Gdy lekarze w szpitalu nie podejmowali żadnych działań, Adrianna Biedrzyńska natychmiast ruszyła z pomocą. Aktorka dała Jackowi Rozenkowi szansę na powrót do zdrowia.
Jacek Rozenek, Adrianna Biedrzyńska
Kapif

Adrianna Biedrzyńska kilka lat temu znalazła się w dramatycznej sytuacji. Jej kolega z planu "Barw szczęścia", Jacek Rozenek, doznał rozległego udaru mózgu. Jak się okazało, dzięki szybkiej reakcji Biedrzyńskiej aktor mógł wrócić do zdrowia. - Wiedziałam, że muszę mu pomóc, że to mój obowiązek - mówiła aktorka, która wcześniej sama zmagała się z poważną chorobą.

Zobacz wideo Córka Niemen zmaga się z rzadką chorobą. "Danusia jest po operacji"

Adrianna Biedrzyńska uratowała życie Jackowi Rozenkowi podczas udaru. "Myślę, że by zdechł w szpitalu"

W 2019 roku stan Jacka Rozenka był bardzo poważny. Aktor cierpiał na skrajną niewydolność serca i rokowania po udarze były niepewne. W dramatycznym momencie mógł jednak liczyć na pomoc bliskich, w szczególności Adrianny Biedrzyńskiej. - Nie jestem bohaterką, ale myślę, że Jacek by zdechł w szpitalu. Gdy zobaczyłam, w jakim jest stanie, stwierdziłam, że trzeba go jak najszybciej stamtąd zabrać - mówiła aktorka w rozmowie z "Faktem".

Rozenek sam opisał swoje przeżycia. - Miałem wtedy strasznego pecha, że byłem sam. Cztery i pół godziny spędziłem na parkingu, co było takim przekroczeniem okna terapeutycznego. Później przewieziono mnie do szpitala, gdzie nie podejmowano szczególnych działań medycznych. Poinformowano moją rodzinę, żeby się przyjechała ze mną pożegnać - wspominał.

Adrianna Biedrzyńska osobiście zawiozła aktora do Centrum Opieki i Rehabilitacji Leśna Polana w Gryficach, gdzie sama dochodziła do zdrowia. - Przejechaliśmy 700 kilometrów. I przez całą drogę musiałam go poić, żeby był nawilżony. Wiedziałam, że wiozę go w odpowiednie ręce. Pomogłabym każdemu w takiej sytuacji. Tylko żeby tak było, trzeba chcieć, a Jacek chciał - tłumaczyła. 

Adrianna Biedrzyńska przeszła operację usunięcia guza mózgu. "Dano mi trzy tygodnie do trzech miesięcy życia"

Adrianna Biedrzyńska zna dramatyczne sytuacje z własnego doświadczenia - w 2014 roku przeszła operację usunięcia guza mózgu. Aktorka podkreślała, że własne doświadczenia pomogły jej podjąć decyzję o pomocy koledze. - Miałam też odwagę od razu się do niego odezwać po moich przejściach z guzem mózgu. Pamiętam, czego potrzebowałam, gdy byłam w ciężkim stanie, kiedy dano mi trzy tygodnie do trzech miesięcy życia. Wiedziałam, że muszę mu pomóc, że to mój obowiązek. Pomyślałam: dlaczego ja dostałam szansę. Może właśnie po to, żeby komuś uratować życie - podsumowała.

Więcej o: