Szwagier Magdaleny Majtyki przerwał milczenie. Mówi wprost o bardzo trudnej sytuacji

Magdalena Majtyka została odnaleziona martwa 6 marca. Śledztwo w sprawie jej śmierci trwa. Szwagier aktorki zabrał głos.
Magdalena Majtyka
Fot. Instagram/@majtykamagda

Na początku marca policja informowała o poszukiwaniach Magdaleny Majtyki. Smutne wieści nadeszły 6 marca, gdy jej ciało odnaleziono w lesie we wsi Biskupice Oławskie. Nieopodal znajdował się samochód aktorki. "W tej sprawie prowadzone będzie śledztwo, które ma na celu wyjaśnienie wszystkich okoliczności zdarzenia. Rodzinie i bliskim składamy szczere wyrazy współczucia" - napisała w oświadczeniu wrocławska policja. Media przekazują wieści na temat śledztwa w sprawie śmierci Majtyki. Głos postanowił zabrać szwagier zmarłej. Podkreślił, że sytuacja jest naprawdę trudna.

Zobacz wideo Senyszyn o śmierci męża. "Teraz jest mi gorzej"

Szwagier Magdaleny Majtyki przerywa milczenie. Wprost mówi o sytuacji rodziny

Sprawa śmierci Magdaleny Majtyki poruszyła wielu, którzy chcą dowiedzieć się, co się wydarzyło. W rozmowie z Wirtualnymi Mediami głos zabrał szwagier zmarłej aktorki. Nie ukrywa, że najbliżsi bardzo przeżywają sytuację. Rodzina nie ma jednak zamiaru komentować sprawy publicznie. - Jest to bardzo trudna sytuacja dla mojego brata. (...) W tej chwili jesteśmy skupieni na opiece. (...) Przygotowujemy się do pogrzebu. Nikt z rodziny nie będzie komentować sprawy - podkreślił. - Wszystko (śledztwo - przyp. red.) idzie swoim torem i będziemy czekać na więcej informacji, i dalszy rozwój sprawy - przekazał portalowi.

Śledczy ustalają przyczynę śmierci Magdaleny Majtyki 

9 marca głos zabrał Damian Pownuk z wrocławskiej prokuratury. Wspomniał o wykonanej sekcji zwłok, która nie dała jednoznacznych odpowiedzi. - Na podstawie sekcji zwłok biegli nie stwierdzili obrażeń ciała, które tłumaczyłyby zgon, co oznacza, iż muszą zostać przeprowadzone dalsze badania histopatologiczne i toksykologiczne po to, aby biegli mogli wskazać jednoznaczną przyczynę zgonu pokrzywdzonej. Od tych wniosków zależy dalszy tok postępowania i kolejne czynności w sprawie - tłumaczył.

Podczas konferencji dał jasno do zrozumienia, że nie ma żadnych dowodów, które wskazywałyby na udział osób trzecich w zgonie pokrzywdzonej. Kolejne badania mają być wykonane w ciągu dwóch miesięcy. - Głównie badania toksykologiczne trwają najdłużej - zaznaczył. W wywiadzie dla portalu o2.pl. prokurator poinformował, że obecnie śledztwo prowadzone jest w kierunku art. 155 Kodeksu karnego, czyli nieumyślnego spowodowania śmierci. "Do wypadku doszło na drodze leśnej. Ślady hamowania były niewyraźne. Trudno określić prędkość w trakcie uderzenia" - wyjawił. 

Więcej o: