Edward Linde-Lubaszenko nie żyje. Informację potwierdził syn

Edward Linde-Lubaszenko odszedł, o czym polskie media dowiedziały się 8 lutego 2026 roku. Co więcej wiadomo na ten temat?
Edward Linde-Lubaszenko
KAPiF

Edward Linde-Lubaszenko zgromadził w ciągu kariery grono fanów, dzięki grze aktorskiej na wysokim poziomie w takich produkcjach jak "Układ krążenia", "Poranek kojota", "Psy" oraz "Trzy dni bez wyroku". Zagrał w ponad 70 filmach. Zmarł nieoczekiwanie w wieku 86 lat. Jak wiemy aktor doczekał się syna, który poszedł w jego ślady i rozwinął wielką karierę. Gwiazdor filmu "Sztos", "Futro z misia" i "Złoty środek" przekazał smutną wieść na Instagramie.

Zobacz wideo Kołaczkowska żegnana przez przyjaciół. Poruszające sceny

Edward Linde-Lubaszenko pożegnany przez syna. Poruszający wpis

Na Instagramie syna aktora pojawiło się czarno-białe zdjęcie z krótkim, ale wymownym podpisem. "Żegnaj, tato" - napisał Olaf Lubaszenko. Pod portretową fotografią nie zabrakło słów wsparcia od zaprzyjaźnionych sław i nie tylko. "Olafie współczujemy", "Bardzo przykro, mój profesor z PWST. Tulę cię mocno Olaf…", "Olaf, przytulam! Bardzo mi przykro", "Nasze kondolencje. Ściskamy mocno", "Olaf, całym sercem i myślami jestem przy tobie" - czytamy kondolencje.

Przypomnijmy, że nieżyjący już ojciec aktora spełniał się jako wykładowca i dziekan w Akademii Sztuk Teatralnych im. Stanisława Wyspiańskiego w Krakowie. Szczególnym dla niego momentem było odebranie nominacji profesorskiej z rąk prezydenta Lecha Wałęsy. Z kolei w 2024 roku otrzymał Złoty Krzyż Gloria Artis.

Edward Linde-Lubaszenko tak żegnał się ze sceną. Wspominał o majątku

Aktor zaznaczył w rozmowie z "Rewią", w jednej z ostatnich rozmów przed śmiercią, że nie planował dzielenia majątku między dziećmi (poza Olafem doczekał się także córki Beaty) oraz byłe małżonki. "Gdy już będę czuł, że nadchodzi ten czas, to pozamykam różne bankiety w restauracjach. Po co to zostawiać? Żeby później inni bankietowali? Skoro ja mogę jeszcze sam dobrze zahulać i to za swoje, to nie będę sobie żałować" - opowiadał Linde-Lubaszenko. Zależało mu na tym, aby odejść z tzw. czystą kartą. "Żadnych długów. Nigdzie i u nikogo. (...) Chcę wyjść stąd z czystą kartą. Wiem, że pójdę do nieba, więc muszę mieć czystą kartę, żeby mnie tam wpuścili. (...) Nic po sobie nie zostawię" - przekazał artysta.

Więcej o: