Doda i Rozenek znów na jednej sali. Tak się zachowywały

Doda i Małgorzata Rozenek-Majdan pojawiły się na kolejnym posiedzeniu komisji ds. ochrony zwierząt. Tym razem nie usiadły naprzeciwko siebie.
Doda, Małgorzata Rozenek-Majdan
Fot. East News

30 stycznia 2026 roku Komisja Nadzwyczajna do spraw ochrony zwierząt (NOZ) ponownie zajęła się jednym z najbardziej wrażliwych tematów ostatnich miesięcy - sytuacją w schroniskach dla zwierząt w Polsce. Na posiedzeniu pojawiły się także gwiazdy, które zaangażowały się w całą sprawę. Fotoreporterom oraz kamerom udało się uchwycić Dodę i Małgorzatę Rozenek-Majdan. Jak się zachowywały? 

Zobacz wideo Doda walczy o życie zwierząt. "Psy zamarzają w męczarniach"

Doda i Małgorzata Rozenek-Majdan na posiedzeniu komisji

Tym razem Doda i Małgorzata Rozenek-Majdan nie usiadły naprzeciwko siebie. Celebrytka postanowiła zająć miejsce po tej samej stronie, ale nieco dalej, zostawiając wolne krzesło obok piosenkarki, które chwilę później zajął Paweł Suski. Żadna nie zwracała na siebie uwagi, ponieważ obie były pochłonięte intensywnymi rozmowami z innymi uczestnikami. Małgorzata Rozenek-Majdan rozłożyła na stole swoje rzeczy, po czym wstała i zaczęła prowadzić ożywioną dyskusję z dwoma osobami. Chwilę później ponownie zajęła miejsce. Widać, że gwiazdy unikały swoich spojrzeń. Przed rozpoczęciem posiedzenia Doda otrzymała plakat, na którym znalazło się mnóstwo słów uznania. "Nie daj się", "Zwierzęta są wdzięczne", "Jest pani wielka", "Jesteś ikoną" - czytamy. Piosenkarce wręczono także bukiet kwiatów. 

Doda zaapelowała do kierownictwa kolejnego schroniska. "Daję wam szansę" 

Jedna z ostatnich relacji Dody w mediach społecznościowych dotyczyła schroniska w Płocku. Okazuje się, że piosenkarka wysłała do placówki maty termoizolacyjne oraz paletę karmy. Niestety, jak twierdzi, mimo upływu czasu dary nie zostały właściwie wykorzystane. - Do tej pory, a było to dwa tygodnie temu, kiedy rozpoczęłam całą akcję pomocy schroniskom, nie ocieplili k***a tych bud. Psy się trzęsą z zimna, a idą kolejne mrozy - mówiła wyraźnie zdenerwowana. - Płock... Daję wam szansę. Dwa, trzy dni (...). Jeżeli wy dostajecie dary, inne schronisko przez was ich nie dostaje, a wy nie pomagacie psom i pokazujecie taki brak wdzięczności, pracowitości i organizacji, to my wam k***a zaraz zrobimy drugi Sobolew. Trzy dni. Od teraz - ostrzegała. 

Więcej o: